Dekadę wstecz: wstęp

Czas zacząć trzecią edycję cyklu „Dekadę wstecz”. Pierwszy raz za płyty sprzed dziesięciu lat wziąłem się na blogu, później przeniosłem się na świętej pamięci GramRap (teksty niestety przepadły, ale wierzę, że zostaną odzyskane) Tym razem na rozkład biorę płyty z Roku Pańskiego 2003. Na początek kilka słów wyjaśnienia.

Tworzenie tego cyklu to przede wszystkim świetna zabawa dla mnie. Odświeżanie klasyków, poznawanie nieznanych dotychczas mi płyt, czytanie ówczesnych recenzji przy słuchaniu albumów sprzed dziesięciu lat jest jak mały wehikuł czasu. Niezwykle przyjemnie wchodzi się ten świat, podróż jest niebywale pouczająca, a dołączając do tego kontekst dekady, która zdążyła już minąć wychodzi nam materiał na opasłe tomisko faktów i opinii. W zasadzie każda płyta zasługuje na oddzielny rozdział. Długo można by pisać o „Gdzie jest Eis?”, „Jazzie w wolnych chwilach”, „Sile sióstr” czy nawet „Mezokracji”. Jednak nie to jest moim celem i opisy (bo nie są to recenzje) płyt ograniczam do minimum. Są ku temu powody.

Przede wszystkim w 2003 roku nie byłem jeszcze aż tak wielkim (czyt. świadomym) fanem rapu. Oczywiście znałem Flexxip, Tedego czy Włodiego, ale o Miejskim Klasyku czy 834 nie miałem pojęcia, dlatego nie uważam się za mędrca i nie chcę przepisywać tutaj opinii zasłyszanych czy przeczytanych gdzieś w internecie. Drugi powód jest taki, że są materiały, które uzyskały status niepodważalnych klasyków. Takich płyt zdecydowanie lepiej się słucha niż się je opisuje. Nie jest moim zamiarem odkrywanie Ameryki, chcę raczej krótko przedstawić płyty słuchaczom, którzy jeszcze ich nie znają.

Nie jestem fanem rankingów i chociaż poszczególne grupy dostaną swoje nazwy, które mogą brzmieć nobilitująco lub pejoratywnie to nie należy brać tego dosłownie, stąd możliwe są braki klasyka w gronie klasycznych płyt itp. Tutaj też mam usprawiedliwienie: nie wszystkie płyty łatwo zdobyć. Oczywiście te bardziej znane albumy są dostępne do ściągnięcia, ale o te mniej znane (a niekoniecznie gorsze) jest już trudniej. Nie mówię już o kupnie, bo na reedycji płyt Eisa, Tedego czy Flexxipu dalej nie mogę się doczekać.

Każda grupa/część cyklu powinna obejmować pięć płyt. Premiera już w niedzielę. Jak często będę publikować następne odcinki nie wiem, bo ciągle zbieram materiał i staram się jakoś logicznie pogrupować te albumy. Stay tuned.

Mateusz Osiak

Dobry ze mnie chłopak, żaden odmieniec.