Bestia

tyson

Lubię boks, jak każdy prawdziwy facet. Wiedzę mam znikomą, to prawda, co więcej, nie jestem zupełnie na czasie z rankingami czy pięściarzami wiodącymi prym. Jednak raz na jakiś czas, kiedy któraś z otwartych telewizji (re)transmituje jakąś galę lubię pojanuszować. 

Wspominam o tym dlatego, że kilka dni temu obejrzałem dokument „Tyson” z 2008 roku poświęcony jednemu z najlepszych pięściarzy wszech czasów – Mike’owi Tysonowi. Jako tako pamiętam jego walki z Andrzejem Gołotą, Lennoxem Lewisem i Kevinem McBride’em, kiedy jego gwiazda już przygasała, ale niejednokrotnie oglądałem jego zebrane knock outy oraz najlepsze akcje. Co tu dużo mówić – w najlepszych latach był prawdziwą Bestią, której nie dało się powstrzymać. Równie groźnie wypada w tym dokumencie.

Nie chciałbym się spotkać z Tysonem w jednym pokoju – bałbym się, że rozszarpie mnie na strzępy. Jego wygląd i sposób bycia budzą grozę, nawet jeżeli w wypowiedziach jest dość spokojny i wyważony. Mike w dokumencie Jamesa Tobacka wydaje się być niebywale szczerym gościem, opowiadającym o tym, jak boleśnie spadał z wyżyn, na które szybko się wspinał . Wspomina wszystkie swoje błędy i głupoty spowodowane po części trudnym dzieciństwem, a po części tym, że brakowało kogoś, kto pokierowałby jego życiem – a kimś takim był jego pierwszy trener, który zmarł jeszcze przed zdobyciem mistrzowskiego pasa. Można mu nawet współczuć i żałować, że jego karierę przerwał pobyt w więzieniu.

Swoją drogą, fascynują mnie też wypowiedzi Mike’a pod tym względem, iż są płynne, spójne, nieprzerywane jąkaniem czy szukaniem słów. Co prawda, nieco bełkocze, ale w porównaniu z tym, jak w wywiadach prezentują się np. Andrzej Gołota czy Dariusz Michalczewski jest kilka poziomów wyżej. I to nie atak w stronę polskich pięściarzy, bo zważywszy na fakt, że są przede wszystkim sportowcami, a także odnieśli tysiące mikrourazów – nie są zobowiązani do bycia erudytami. A Mike wysławia się całkiem nieźle.

Generalnie „Tyson” to dość średni dokument – przedstawiono wersje wydarzeń samego Mike’a, tylko jego historie, które potrafią zanudzić, a ożywiają nas jedynie przebitki z walk Bestii. Jednak ta kontrowersyjna postać, z wieloma czarnymi miejscami w swoim życiorysie intryguje i aż chciałoby się przeczytać jego biografię. Jednego jestem pewny – kamieniem bym w niego nie rzucił.

Mateusz Osiak

Dobry ze mnie chłopak, żaden odmieniec.