Chleba i igrzysk! To znaczy przemocy i seksu!

luther7
Kadr z serialu „Luther”

Granice pokazywania nagości i przemocy na ekranie są przesuwane coraz dalej. By przyciągnąć potencjalnego widza, scenarzyści wymyślają sceny epatujące zarówno obrzydliwością, jak i bezpruderyjnością. A wszystko wskazuje na to, że producenci pójdą jeszcze dalej.

W ostatnim tygodniu oglądałem „Luthera”. Na początku jednego z odcinków pojawia się ostrzeżenie dotyczące scen, które mogą okazać się dla widzów zbyt drastyczne. Co prawda, taka informacja jeszcze bardziej przykuła mnie do fotela, jednak gdy zobaczyłem bohatera delektującego się krwią swojej wciąż żywej ofiary i strużki brunatnej cieczy spływające mu po brodzie, ciarki przeszły mnie po plecach. Naprawdę mocna scena.

Twórcy seriali i filmów prześcigają się w pokazywaniu jak najbardziej ohydnych scen i w tworzeniu psychopatycznych, pozbawionych emocji, ale błyskotliwych i trudnych do schwytania oprawców. Ba, to nawet te produkcje, w których znajdziemy wiele takich obrazów, stają się najbardziej popularne. Czaszka miażdżona gołymi rękami w „Grze o Tron”, Hannibal z namaszczeniem przygotowujący posiłki zrobione z mięsa własnych ofiar i jego nieświadomi goście delektujący się tymi potrawami, rytualne mordy w „Detektywie” czy Dexter i krew bryzgająca mu na twarz przy każdej kolejnej zabijanej ofierze to tylko wierzchołek góry lodowej. Im dokładniej zobrazowane są tortury, im głośniejsze są krzyki wydawane przez ofiary, im bardziej obrzydliwe są kolejne zbrodnie, tym mocniej siedzimy w fotelu, tym bardziej czekamy na kolejne odcinki i podobne obrazy.

Nie da się ukryć – to nas kręci. Ci wszyscy pochrzanieni psychopaci, ich chore wizje, szaleńcze miny, rytualne mordy, tajemnicze motywy, beznamiętna twarz, pusty wzrok. Scenarzyści wychodzą nam naprzeciw, tworząc coraz to większe kreatury i nie wahają się przed jak najdokładniejszym pokazywaniem ich mordów. Rozczłonkowane ciała, krew, zawzięte uderzenie tępymi narzędziami. Lubimy to, prawda?

Podobnie jest z nagością. Tutaj niekwestionowanym liderem jest „Gra o Tron”. Do pokazywanych niemal w każdym odcinku piersi i pośladków widzowie już dawno zdążyli się przyzwyczaić. Jednak w „Grze o Tron” widzimy także długie, przekonujące sceny seksu, brutalne gwałty, baraszkujących homoseksualistów, a i coraz więcej tam pojawiających się znienacka penisów. Mimo że wiele scen można by spokojnie podpiąć pod soft porno, to wzroku nie odwracamy, tylko patrzymy jeszcze uważniej. To zabawne, bo o ile oglądanie pornografii jest w Polsce tematem tabu, to pikantne sceny z „Gry o Tron” traktujemy ulgowo. Czy scenarzyści pójdą jeszcze dalej i zobaczymy jeszcze bardziej wyuzdane sceny?

My, widzowie, chcemy wszakże coraz więcej. Przemocy i seksu. Chleba i igrzysk.

Mateusz Osiak

Dobry ze mnie chłopak, żaden odmieniec.