Dziś mam gdzieś tak dwadzieścia trzy i sny, nie chciałbym przespać ich

20160623_175327
Wczoraj pyknęły mi 23 lata. Dla wielu magiczna liczba. I dla mnie też stanie się magiczną. To już pewne.

Zleciał mi ten rok jak… każdy poprzedni w sumie. Chociaż może nie. Teraz wjechałem na naprawdę wysokie obroty. Bywają dni, że wstaję o 7 i wracam po 22. Non stop na nogach, non stop gonię deadline’y, bez chwili wytchnienia, czasem nie ma nawet kiedy zjeść. Wydawałoby się, że taka harówka będzie nie do zniesienia, jednak jest całkiem odwrotnie – lubię swoje życie bardziej niż kiedykolwiek wcześniej.

Tuż po ostatnich urodzinach przeprowadziłem się do nowego mieszkania. Skok na głęboką wodę. Niby miałem już pewną pracę – ale nie wiedziałem, ile będę w niej zarabiać, gdzieś z tyłu głowy świtała mi myśl, że może nie uda się utrzymać. Miałem świadomość, że gdyby coś, to mogę prosić rodziców o pomoc – ale już słyszałem w głowie: „A nie mówiłam?”. Wprowadzali się do nas współlokatorzy – i nie wiadomo do końca było, czy wspólne mieszkanie nie popsuje przyjaźni. (Nawet nie wiecie, jak drobne rzeczy typu zmywanie czy wynoszenie śmieci może irytować). Kosztowało nas to trochę stresu, niemniej wszystko się udało – właściciel mieszkania to mega gość, ze współlokatorami dogadujemy się lepiej niż wcześniej, no i finanse trzymamy w ryzach.

Zaraz po przeprowadzce obroniłem licencjat. Generalnie to formalność, ale zostałem na uczelni i zacząłem już pisać magisterkę. Za rok – odpukać – będę się bronił. A im dłużej spędzam czasu na uniwersytecie, tym bardziej upewniam się w postanowieniu, że chcę tam w przyszłości wrócić w roli wykładowcy. Najbardziej chciałbym rozkminać z nimi Orwella i Huxleya, ale i warsztatami z konwersacji bym nie pogardził.

Skąd pomysł na zostanie wykładowcą? Przepracowałem swój pierwszy rok w szkole. Przewinęło mi się ok. 80 uczniów. Od III klasy, przez gimnazjum, liceum i technikum, do dorosłych i zajęć biznesowych. Kolosalna liczba dla świeżaka, były dni, że załamywałem ręce, kiedy się przygotowywałem, były dni, kiedy wkurzałem się, bo z kartkówki wstawiałem rząd jedynek, no, nie zawsze było kolorowo. Mimo tego, to był wspaniały rok. Kiedy minął miesiąc-dwa i zacząłem się docierać z grupami, praca stawała się coraz przyjemniejsza. No i chyba ja dawałem radę, bo skarg na moją pracę nie było.

Wiecie, różnica wieku między mną a moimi uczniami nie jest duża. Ja 23, oni po 13-17 lat. Przeglądamy ten sam internet, znamy te same memy. Jak ćwicząc słowotwórstwo któraś z dziewczyn z „friend” stworzyła „friendzone”, to nie mogłem się nie zaśmiać. Kto inny podyskutowałby z nimi o Instagramie, Snapchacie, hip-hopowych koncertach czy ciąży spożywczej? Oni to doceniają: dla nich to pewnie coś innego niż starsi nauczyciele, z którymi spotykają się na co dzień. Zdjęcie, który macie wyżej to dowód na to, że lubimy się z wzajemnością. :)

Uczelnia to jedno, szkoła – drugie, niemniej najważniejsza rzecz, która wydarzy się, kiedy będę miał 23 lata, to mój ślub. Data ustalona. Sala, kucharka i DJ zamówieni. („Naj story” i „Never Gonna Give You Up” muszą polecieć z oryginału, Lena, nie protestuj!). Aż mnie skręca na samą myśl, ile jeszcze tej bieganiny przed nami, ale damy radę – nie ma innej opcji. :)

Także no, panie Jordan, dla mnie liczba 23 też będzie magiczna. A wczoraj przygrywał mi nie kto inny jak Wankej.

Miałem lat gdzieś tak dwadzieścia dwa
I poukładane w głowie, a w mięśniach stal
Dziś mam gdzieś tak dwadzieścia trzy
I sny, nie chciałbym przespać ich
Rozumiesz chcę więcej szczęścia niz w Vegas
Nie marzysz, nie dziw się, że nic nie masz
Ja chcę tylko widzieć szczęście najbliższych
Zanim jeszcze sie przekręcę jak kickflip

Jeżeli podoba Ci się to, co piszę i chcesz mi pomóc w utrzymaniu serwera, a przy okazji masz zamiar kupić sobie jakąś płytę – zrób to z mojego linku. Jak nie kupujesz płyt – dołącz do fanpage’a strony albo po prostu wyłącz AdBlocka i daj zarobić z AdSense. Będę wdzięczny. :)

KUP PŁYTY Z PODZIEMIA I MAINSTREAMU NA PREORDER.PL

Mateusz Osiak

Dobry ze mnie chłopak, żaden odmieniec.