Ex-hejter

hejterzy

Recenzuję płyty od kilku lat. Przez ten czas spotykałem się z wieloma opiniami, a najgłośniejsze były naturalnie te krytyczne. W tym klasyczne: „Nagraj lepsze”. Jednak coś się zmieniło.

Publikując krytyczne teksty na początku swojego blogowania czułem zawsze dreszczyk emocji. Kto zacznie wylewanie pomyj, kiedy zacznie się shitstorm, jakie tym razem polecą epitety. A zdarzały się różne sytuacje. Raperzy się obrażali, obrażali też nie przebierający w słowach fani – szło się do tego przyzwyczaić, szczególnie gdy działo się to często. Oczywiście nigdy nie miałem się za guru ani swojej opinii nie uważałem za ostateczną, ale niejednokrotnie kazano mi nagrać lepszy materiał, wyciągnąć prącie z uszu i tak dalej. Łatka hejtera była przytykana przy każdym niepochlebnym komentarzu, a Diox nawet obiecywał, że mnie znajdzie. Zresztą to autor kawałka „Panie recenzencie”.

Zrozumiałe, że raperom nie podobają się krytyczne opinie. Mimo tego można wyjść z tego z klasą – pamiętam, jak po niepochlebnym tekście Mroku bronił swojego materiału i przeprowadziliśmy normalną dyskusję, a Pyskaty wyjaśniał mi, co pominąłem recenzując „Pasję”. I to było bardzo spoko. Jednak większość wolała sprawę przemilczeć albo rzucić coś w stylu: „A ten hejter napisał tak”.

Niemniej od jakiegoś czasu widać zmianę. Raperzy i wytwórnie nie wzbraniają się przed opublikowaniem na fanpage’u niepochlebnego zdania, a także nie obrażają się tak łatwo. Choć dalej lubię narzekać, dawno nie mówiono o mnie hejter. Co więcej, konstruktywną krytykę zaczęto przyjmować, a nawet za nią dziękować.

Ostatnio opublikowałem recenzję „Na pewno warto”, Czeski skomentował, że każda taka opinia jest cenna. Podziemny raper, powiecie, to nic nie znaczy, zresztą to nic przełomowego. Dodam zatem do tego Emesa z Egotrue, który napisał, że „dobrze czyta się recenzje, która nie jest ciągiem pochlebstw”. Inna sytuacja – dość oschle pisałem na fanpage’u o pewnej płycie i dostałem informacje od wytwórni, że chętnie przeczytają moją recenzję, bo mam inne zdanie niż reszta. To jednak całkiem odmienne nastawienie niż to sprzed kilku lat.

Bardzo cieszy mnie ta zmiana, bo świadczy o tym, że raperzy nauczyli się podchodzić z dystansem do swojej twórczości, zależy im na dobrych stosunkach z mediami (nawet w takim mikro wymiarze) oraz że potrafią z tej krytyki wynosić naukę i eliminować wytykane błędy. Podoba mi się ta dojrzałość i dobrze rokuje na przyszłość. Wszak nam, recenzentom, nie sprawia przyjemności jechanie płyty z góry na dół. Nie chodzi też o to, by nielubianego rapera zmieszać z błotem. Tylko oceniamy. Czy można z tego coś wynieść? Często tak. I dobrze, że wielu MCs zaczęło to rozumieć.

Mateusz Osiak

Dobry ze mnie chłopak, żaden odmieniec.