Obejrzyj dokument o hip-hopie!

krsone

Masz przed sobą jeszcze trochę wolnego czasu i nie wiesz, jak go spożytkować? Przeczytałeś cały internet, obejrzałeś wszystkie seriale i umierasz z nudów? Obejrzyj dokument o hip-hopie – nie pożałujesz.

Filmy dokumentalne o hip-hopie bywają przez słuchaczy totalnie olewane. Mimo że są skarbnicą wiedzy, przedstawiają historię uwielbianej przez nas kultury, pozwalają lepiej poznać jej twórców czy po prostu dodają kontekstu potrzebnego do pełnego zrozumienia hip-hopu, zainteresowana nimi jest jedynie garstka najbardziej wczutych słuchaczy. A to czysta wiedza, po którą możemy się schylić – musimy tylko chcieć.

Dajmy na to taki „Scratch” z 2001 roku opowiadający o DJ-ingu. Czy obecnie ktoś jara się DJ-ami? Umówmy się, tylko wąskie grono pasjonatów. Reszta traktuje ich jako gości, którzy występują na płytach, ale ich obecność nie jest obowiązkowa. Dokument Douga Praya podkreśla ważną rolę DJ-ów w całej historii rapu, opowiada o tym, jak prestiżowe bywały DJ-skie pojedynki i jak zostali oni wyparci przez MCs. Jestem pewny, że też dostaniecie ciarek na plecach, widząc DJ-a Shadowa opowiadającego o swoich zbiorach, podczas gdy w tle słychać jego genialne „Midnight in a Perfect World”.

Innym przykładem dokumentu, jaki musicie znać jest opowiadający o hip-hopowych konfliktach „Beef” z 2003 roku oraz jego późniejsze, nieco słabsze kontynuacje. Wiecie, co mnie tam najbardziej uderza w kontekście obecnych czasów, kiedy niesnaski załatwia się oświadczeniami na Facebooku? Nie, nie jest to KRS One, którym można straszyć małe dzieci. To historia beefu Commona i Ice Cube’a. Common nagrał „I Used to Love H.E.R”, Ice Cube go źle zinterpretował i nagrał diss. Jeśli znacie autora „Resurrection”, to wiecie, że żaden z niego bitewny MC. To uduchowiony, spokojny raper, który ma o wiele mniej wspólnego z gangsterskim życiem niż były członek N.W.A. Mimo tego odpowiedział. Nie wiedział, czy ma w pojedynku jakiekolwiek szanse, ale hip-hopowe podejście tego wymagało. Mniejsza o to, czy wygrał czy przegrał, ważne, że podniósł rękawice.

„Scratch” i „Beef” to tylko dwa najważniejsze przykłady filmów dokumentalnych o amerykańskim rapie. A mamy przecież jeszcze znakomite „Style Wars” z 1983 mówiące o graffiti, „The Show” z 1995 roku z wywiadami ze znanymi raperami (ten młody, kudłaty Snoop!), „Block Party” z 2005 roku, w którym Dave Chapelle organizuje hip-hopową imprezę z m.in. Kanye Westem, Commonem i Mos Defem gdzieś pomiędzy blokami, biograficzne „Beats Rhymes & Life: The Travels of a Tribe Called Quest” czy opowiadające o wytwórni Stones Throw „Our Vinyl Weighs a Ton”. A to jedynie wierzchołek góry lodowej.

Polska pod tym względem wygląda mizernie. Mamy, co prawda, owianych sławą „Blokersów” Sylwestra Latkowskiego z m.in. młodziutkim, ambitnym Peją i Eldo, do którego kolegów strzelano i który wyśmiewa stereotypy, jakie narosły wokół raperów. Oprócz tego należy wspomnieć także dwuczęściowe „Mówią bloki, człowieku”, gdzie też spotykamy śmietankę polskiego rapu, np. zrzędzącego DJ-a 600V , trzeźwo gadającego Eldo czy totalnie wyluzowanego Tedego. Większość z nich – dodajmy do tego jeszcze „Encyklopedię polskiego hip-hopu” – obraca się wokół jednego schematu: to zebrane wypowiedzi raperów o tym, jak wyglądał rap kiedyś i jak się zmienia. W pewnym stopniu wyłamuje się z tego opublikowany w 2014 roku dokument „Pionierzy stylu: Włodi”, który też jest zlepkiem rozmów, jednak dotyczy konkretnego tematu: Włodiego i Molesty. Mimo ich monotematyczności, warto obejrzeć wszystkie z nich – wiedza to jedno, drugie to zobaczenie tego, jak wyglądał Ten Typ Mes przed zostaniem Alkopoligamistą, jak Borixon ewoluował w Albańczyka czy jak Tede… pozostał tym samym pewnym siebie, trochę aroganckim facetem.

Ubolewam nad tym, że dokumentów o naszym rapie jest tak niewiele. Potencjał przecież jest: o rapie nie przestaje być głośno, a za stojącymi za mikrofonami nawijaczami stoją nie byle jakie historie. Niestety, brakuje porządnych reportaży i dobrych dokumentów, zamiast tego dostajemy godne obśmiania relacje np. z hip-hopowych koncertów w Nysie, a do miana wydarzenia wyrasta krótki film „Ten Typ Mes na żywo”, w którym autor „Trzeba było zostać dresiarzem” wraz ze swoją ekipą koncertową mówią o swoich występach. Niby to nic wielkiego i pełno w tej produkcji reklam Bacardi, ale poznajemy Mesa i jego kumpli bliżej.

Wspomniane przeze mnie filmy to tylko mały wycinek tego, na co możecie trafić szperając po internecie. Łatwo je znaleźć, zwykle wystarczy około 90 minut, żeby obejrzeć któryś z nich, a zapewniam, że po odpaleniu któregokolwiek zapałacie jeszcze większą miłością do rapu, a i nabierzecie większego respektu to hip-hopowej kultury. Naprawdę warto poświęcić na nie trochę czasu.

Do tego wpisu zainspirował mnie ranking 10 dokumentów o hip-hopie na newonce.net, dzięki któremu odświeżyłem i poznałem sporo filmów.

Mateusz Osiak

Dobry ze mnie chłopak, żaden odmieniec.