Od czwartku winyle w Biedronce

Od 15. grudnia w Biedronce będzie można kupić winyle.

Kiedy kilka lat temu w Biedronkach zaczęto sprzedawać książki, podniesiono larum, że zniszczy to rynek, spowoduje upadek księgarń i wyrządzi wiele innych niekoniecznie zidentyfikowanych szkód. Okazało się jednak, że był to strzał w dziesiątkę. Niedawno szef sieci Biedronka oznajmił: „Tylko w ciągu 5 ostatnich lat w sklepach Biedronka zostało sprzedanych 35 mln książek, w tym ok. 17 mln to książki dla dzieci i młodzieży”. Owszem, część z tych książek pewnie zamiast w dyskoncie kupiono by w lokalnej księgarni, ale jestem przekonany, że olbrzymią część z nich nabyto przy okazji zwykłych, spożywczych zakupów i gdyby nie było ich w Biedronkach, nie sięgnęłoby po nie aż tyle osób.

Nie sama sprzedaż jest jednak ważna, a sama popularyzacja czytelnictwa. Dzięki łatwo dostępnym i tanim książkom, z pewnością pokaźne grono osób pchnięto do czytania: dzieci, którym rodzice kupowali bajki, rodziców, których nieczytające jeszcze pociechy zmusiły ich do kupna książek z ładnymi okładkami oraz wszystkich tych, którym kupiono książki w prezencie. Zdecydowanie łatwiej kupić je tam, w Biedronce, niż specjalnie iść do księgarni lub do Empiku (i w tym drugim dodatkowo przepłacić).

Co więcej, w propozycjach książkowych Biedronki każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Do tej pory znajdowały się tam m.in. książki dla dzieci, opracowania lektur, kryminały (m. in. Kinga, Bondy i Miłoszewskiego), biografie, klasyki angielskiej literatury (Doyle, Austen, Christie), reportaże (Aleksijewicz) i wiele innych naprawdę dobrych pozycji. Co najważniejsze, większość w cenach kilka-kilkanaście złotych niższych niż gdziekolwiek indziej. I dlaczego mielibyśmy za to nie szanować Biedronki?

Później do Biedronek weszły płyty CD, także w promocyjnych cenach. Jeśli chodzi o ich jakość, z tym jest nieco gorzej: sporo tam składanek, słabego popu czy płyt z obrzydliwym nadrukiem „Zagraniczne wydanie, polska cena”. Niemniej, nawet największe marudy bywały zadowolone: sam dzięki tym promocjom kupiłem płyty Beyonce, Bruce’a Springsteena, Justina Timberlake’a czy A$AP Rocky’ego. Nie kupiłem przez to mniej w innych sklepach – przeciwnie, w ogólnym rozrachunku wydałem na CDki więcej, bo w Biedronce korzystałem z okazji, a to, co miałem kupić gdzie indziej i tak kupiłem.

Od czwartku w ofercie znajdziemy gramofon i płyty winylowe. Gramofon ponoć niewiele warty, ale jeśli choć kilka osób po jego zakupie złapie zajawkę na płyty winylowe, będzie to miało pozytywny wydźwięk. Jeśli chodzi o pierwszy rzut winyli to też nie jest źle: Public Enemy, Nirvana, John Coltrane – gust każdego powinien zostać zaspokojony. To okres przedświąteczny, więc jeśli ojcu, dziadkowi czy chrzestnemu przyjdzie do głowy, że zestaw gramofon+płyta to dobry pomysł na prezent, to wspaniale – niech dzieciaki dowiedzą się, że coś takiego jak płyta winylowa istnieje, niech zaczynają wchodzić w ten świat. Podobnie z samymi płytami – skoro ludzie dzięki promocji w Biedronce będą mogli uzupełnić swoje kolekcje, to też dobrze. Jeśli dostępność winyli – podobnie jak książek – wpłynie na ich sprzedaż, mamy kolejną zaletę.

I wydawałoby się, że dla wszystkich to dobra informacja, ale pojawiają się takie głosy:

Komentarze pochodzą z facebookowej Grupy Winylowej. Zebrał je uż. gogi ze Ślizgu.

I sam nawet nie wiem, jak to skomentować.

Mateusz Osiak

Dobry ze mnie chłopak, żaden odmieniec.