Polisz Inglisz

VNMVNMa można nie lubić za głupie porównania, marne podśpiewywanie, monotematyczność czy nawet osobowość. Mnie w raperze z Prosto mierzi jednak coś zupełnie innego.

 Chodzi mi o spolszczanie angielskiego. Tytuły legalnych płyt VNMa to kolejno: „De Nekst Best”, „Etenszyn: Drimz Kamyn Tru”, „ProPejn”. Wygląda to jak notatki trzecioklasisty, który próbuje fonetycznie zapisać to, co dyktuje nauczyciel angielskiego. Z fonetycznym zapisem te tytuły nie mają nic wspólnego. Dlaczego pochodzący z Elbląga raper posługuje się tak nieestetycznymi, niepoprawnymi i po prostu głupio wyglądającymi nazwami płyt? W wywiadzie odpowiedział krótko: „Nie wiem”.

VNM nigdy nie zdoła w pełni poprawnie spolszczyć jakiegokolwiek angielskiego słowa. Powodów jest kilka, a najważniejszy z nich jest taki, że dźwięków nie da się zapisać polskim alfabetem. Do transkrypcji używa się międzynarodowego alfabetu fonetycznego. Zdaję sobie sprawę, że raper pewnie doskonale o tym wie i próbuje jak najbliżej oddać angielskie słowa w rodzimym języku. Ale tego po prostu nie da się zrobić. Choćby dlatego, że angielskim mamy o wiele więcej samogłosek niż w polskim: krótkie i długie „i”, krótkie i długie „a”, tajemnicza „schwa” i tak dalej. Do tego dochodzą dyftongi, tryftongi i spółgłoski, które różnią się od polskich.

Dochodzi do tego, że nawet proste wyrażenie „The Next Best” (ðə nekst best) nie może być napisane ani jako „de”, ani jako „we” czy „ze” (Zdziwieni? Niektórzy „ð” nazywają „sepleniącym z”.) Jak wymawia się głoskę „ð”? O tym mówi np. Rachel, ale pomagają też Polacy. U nas utarło się, że mówi się „de”, „mader”, „fader” (często akcentując na końcu „r”) i tak dalej, ale mija się to z prawdą i jest zupełnie niepoprawnie.Podobnie z „Etenszyn: Drimz Kamyn Tru”. Według VNMa może to znaczyć: „Attention: Dreams Coming True” („Uwaga: Sny się spełniają”) albo „Attention: Dreams Coming Through” („Uwaga: Sny przemijają”), o czym informuje strona Prosto. Tyle że po pierwsze trudno znaleźć takie tłumaczenie frazy „come through” – to raczej „nadchodzić”, „przetrwać”, „pojawić się” (wg MacMillan oraz dictionary.com). Po drugie te słowa różnią się wymową. Przyjrzyjmy się im:

Attention: Dreams Coming True = əˈtenʃn̩ driːmz ˈkʌmɪŋ truː
Attention: Dreams Coming Through = əˈtenʃn̩ driːmz ˈkʌmɪŋ θruː

W pierwszym przypadku „spolszczanie” VNMa ma jeszcze jako taki sens. W drugim „θ”, czyli znowu ani „t”, ani „f”, ani „s” – pamiętacie reklamę Heyah z „fru” i „sru”? Tam uczono się właśnie tego dźwięku. Co więcej, samo „etenszyn” jest nie poprawne. „ə” nie wymawia się jak „e”, tak samo nie ma nigdzie „y”.

Oczywiście VNM mógł sobie pozwolić na taki zabieg i to święte prawo artysty. Jednak uczynienie z niepoprawnych zapisów swojego znaku rozpoznawczego to śmieszny i prostacki pomysł, szczególnie że raper skończył anglistykę, a zatem świadom jest popełniania tych błędów. „Spolszczanie” wygląda też po prostu tragicznie. Budzi to mój wstręt i to najbardziej denerwujący pomysł autora „Where Have You Been”. Dziw, że nie zrobił z tego „Łe Hev Ju Bin”.

Naturalnie nie rzutuje to na jego raperskie umiejętności i nie przekreśla jego dokonań. Ale wkurza, tym bardziej że brak w tym logicznego wytłumaczenia, a dorobienie sobie ideologii do błędnego zapisu trąci głupotą.

Mateusz Osiak

Dobry ze mnie chłopak, żaden odmieniec.

  • Mnie kompletnie to nie irytuje, sam zabieg uważam za rodzaj żartu językowego (jak np. „Warszafski deszcz”), dlatego rozkminianie go poprawnościowe nie ma do końca sensu. Czy nie jest to zapis fonetyczny? Moim zdaniem jest, chociaż niezwykle uproszczony, i choć nie używa ogólnie przyjętego, uniwersalnego zestawu znaków do jak najwierniejszego oddawania wymowy, to jest jak najbardziej zrozumiały dla przeciętnego polskiego odbiorcy-nielingwisty. Gdyby robił to VNM zbyt często, żart przestałby być sympatyczny, a tak jest pewnym mrugnięciem oka do odbiorcy znającego tytuły wcześniejszych płyt i całkiem fajnym i spójnym zabiegiem onomastycznym – sto razy bardziej wolę tak nazwane płyty niż nudny i głupi zbitek polskich słów („Gdzie wasze ciała porzucone” tak mi się od razu nasunęło na myśl…).

  • Przypomnij Mati, co studiujesz. Anglistykę? No tak… Nie dziwi, że Cię to wkurza. Mnie nie irytuje wcale. Zboczenie zawodowe, nic więcej.

    • blogosiaka

      Wkurzało jeszcze jak nie studiowałem filologii. Tak samo irytowałby mnie tytuł: Nastembny najlebrzy, jeżeli byłby poparty argumentem, że nudzi go pisanie poprawną polszczyzną.