Powrót króla?

Eis
fot. Daniel Dash

We wtorek internet oszalał. Po ponad dziesięcioletniej nieobecności usłyszeliśmy Eisa. Na gościnną zwrotkę w remixie „Dr. Melfi” namówił go zespół PRO8L3M. Tylko czy rzeczywiście jest się czym zachwycać?

Krótko mówiąc: i tak, i nie. Jakby nie patrzeć na tę zwrotkę, jest przeciętna. W rapie Eisa, co prawda, zostało wszystko to, za co go pokochaliśmy: bezczelność, pewność siebie, sposób składania linijek czy rwane flow; dalej nie sposób go z nikim pomylić. Niemniej dekada poza rapem zrobiła swoje – brakuje mu luzu, polotu, miejscami nie zgrywa się z bitem, a wszystkie zalety autora klasycznego „Gdzie jest Eis?” pokrywa gruba warstwa rdzy.

To oczywiście w pełni zrozumiałe i nic w tym zaskakującego. Po pierwsze, dlatego że taka przerwa musiała zrobić swoje, jeśli chodzi pewność siebie za mikrofonem, po drugie, dlatego że Eis nie jest tym samym Eisem co trzynaście lat temu, gdy nagrywał swój opus magnum. To już nie arogancki, żądny pieniędzy 20-latek, marzący o życiu rodem ze Stanów. To dojrzały facet, któremu – jak co chwila donoszą znający go ludzie – dobrze się wiedzie i nie ma powodów, by wracać do rapu i odcinać kupony. Kiedy spełnia się marzenia, a nie za nimi goni, perspektywa nieco się zmienia. Czy ta zwrotka miała zatem prawo dorównać tym z jego płyty czy choćby tej ostatniej, genialnej, która znalazła się w „Mam siłę” Włodiego? Nie sądzę.

Mimo wszystko, nawet taki powrót to wielkie wydarzenie dla całej sceny. Chociaż zwrotka sama w sobie średnio mi się podoba, tym bardziej że nie do końca pasuje do konceptu kawałka, pierwszy odsłuch był dla mnie magiczny. Siedziałem jak zaczarowany, nie wierząc w to, że słyszę kolejną zwrotkę Eisa. Prawie się popłakałem, jak wtedy, gdy opublikowano „Miliony” Smarkiego. Dobrze cię słyszeć, Eis. Fajnie, że zgodziłeś się na ten występ.

Chciałbym, żeby ten niewielki epizod miał swoją kontynuację, jednak bynajmniej nie chodzi mi o pełnoprawny powrót w postaci nowej płyty. Chyba nie chciałbym jej usłyszeć, bo istnieje zbyt wielka możliwość, że Eis tylko zszargałby swoją legendę. Niemniej, skoro Eis już zainteresował się rapem, to może jest jakaś szansa na reedycję „Gdzie jest Eis?”? Przydałaby się. W ostatnim czasie widzimy coraz więcej tego typu akcji, a pierwsze wydanie osiąga horrendalne ceny. Kupiłbym ja, kupiłoby wielu innych, Eis przytuliłby pewnie niezłą sumkę – win-win situation.

Trudno mi sobie wyobrazić, jak wspaniale „Teraz albo nigdy” hulałoby w samochodzie.

Mateusz Osiak

Dobry ze mnie chłopak, żaden odmieniec.

  • A8RAXAS

    Mateusz, a nie widziałbyś tego tak, że sporadyczne featy, duzo ćwiczeń żeby znów mieć ten polot co dawniej i po 2 latach powrót Eisa pełnoprawną LP i utwierdzenie swojej pozycji, pokazanie ze ‚gdzie jest Eis?’ to nie przypadek? ;) Choć pewnie wymagało by to za dużo zaangażowania od Eisa, bo potencjału to mu dalej nie brakuje

    • Tak, gdyby było tak jak mówisz, to byłoby świetnie, ale nie chce mi się wierzyć, że Eisowi chciałoby się wracać do tego bajzlu. A nagranie płyty na szybko czy rapowanie doskoku na pewno się nie sprawdzi w tym przypadku.