Ucz się angielskiego z „A Long Hot Summer”

mastaace

 

„Samotny kowboj jak Jim Oklahoma / A ty wgryzaj się w te teksty jak na ohhla.com, a”, czyli jak rap może pomagać w nauce języka.

Wspomniane wersy Jimsona były moim mottem przez całe młodzieńcze życie. Zawsze chciałem rozumieć, o czym rapują anglojęzyczni raperzy, gdyż samo to, że mają bity, do których głowa buja się automatycznie nigdy mi nie wystarczało. Skąd wziął się kult 2Paca? Jak mocne punchlines ma Jay-Z? Dlaczego „Life’s a Bitch”? Zadawałem sobie wiele takich pytań, a żeby na nie odpowiedzieć, musiałem wejść właśnie na ohhla.com, wydrukować sobie interesujący mnie tekst i z ołówkiem w dłoni tudzież słownikiem w ręku mozolnie tłumaczyłem poszczególne wersy. Było to czasochłonne, nieefektywne, a przez slangowe słowa i wyrażenia nagminnie używane przez raperów rozumiałem maksymalnie 3/4 tego, o czym nawijają. Niemniej, chęć zrozumienia amerykańskiego rapu była główną motywacją do tego, żeby uczyć się angielskiego. A że szybko złapałem bakcyla na język obcy, można to także określić jako jeden z pośrednich powodów, przez które wylądowałem później na anglistyce i stałem się nauczycielem.

Teraz jest o wiele łatwiej: mamy genius.com pomagający zrozumieć linijki, rozwinięty UrbanDictionary z olbrzymim zasobem slangowych wyrażeń, a tłumacze-zajawkowicze przekładają najważniejsze hip-hopowe utwory na polski (tu wielkie słowa uznania dla Rap Genius Polska, którzy wspierają te inicjatywy). Skoro mamy tyle wspomagaczy nauka angielskiego przez teksty rapowych kawałków jest o wiele efektywniejsza. Niestety, nie nadaje się do tego każda płyta.

Wiecie, jak to jest z piosenkami. Chociaż często zawarte są w nich proste słowa, często trudno zrozumieć to, o czym śpiewają piosenkarze. Przeciągają wyrazy, skracają słowa, do tego „przeszkadza” nam muzyka. Z rapem jest jeszcze gorzej: agresywne bity często zagłuszają MCs wypluwających słowa jak kałasznikow i dochodzi do tego używany wszędzie slang. Dlatego na początek należy wybrać coś łatwego. Przede wszystkim bity muszą być „lekkie”, raper musi się z łatwością przez nie przebijać, nie może być zagłuszany. Co więcej, raper musi też rapować wyraźnie, najlepiej żeby zbytnio nie przyspieszał i nie używał wielu slangowych wyrażeń ani trudnych metafor. I jedną z takich płyt jest znane i lubiane „A Long Hot Summer” Masta Ace’a.

To lekki, słoneczny krążek, na którym Masta Ace opowiada o tym, co dzieje się wokół niego. W „Big City” mówi o tym, co robią ludzie, by związać koniec z końcem, w „Da Grind” dodaje, że sam haruje jak wół, „Bklyn Masala” to storytelling opowiadający o poznaniu przepięknej pani z Pakistanu, w „H.O.O.D” portretuje okolice, w której żyje. To wszystko relatywnie łatwe, przyziemne tematy. Historie są logicznie poprowadzone, nie ma tu wiele slangu ani trudnych do zrozumienia metafor. Nawet jeżeli niektóre słówka i zwroty sprawią Wam problemy, to szybko możecie je sprawdzić w słowniku. Myślę, że licealiści i co bystrzejsi gimnazjaliści powinni sobie poradzić ze zrozumieniem tego, o czym rapuje Masta Ace. Nawet jak nie w 100%, to na pewno w stopniu, który pozwoli skumać, o co biega.

To czyni „A Long Hot Summer” albumem idealnym na początek osłuchiwania się z amerykańskim rapem. Nie dość, że jest po prostu bardzo dobry, to nie sprawia trudności pod względem zrozumienia. Później można sięgnąć np. po płyty Looptroop (dość łatwy angielski, bo to nie native speakerzy) i Gang Starru (wolne flow Guru sprzyja rozumieniu wersów). Najpierw będziecie mieli frajdę, że zaczynacie kumać o co chodzi, potem zaczniecie rozumieć coraz więcej ze słuchu, a przy okazji poszerzycie zasób swojego angielskiego słownictwa. Nie mówiąc już o tym, ile poznacie rzeczy związanych z amerykańską kulturą. Warto, naprawdę, dlatego odpalajcie ten krążek i utożsamiajcie się z wersem Peji: „Na uszach Masta Ace, nowojorskie tajemnice”.

Mateusz Osiak

Dobry ze mnie chłopak, żaden odmieniec.