Najlepsze filmy i seriale, jakie obejrzałem w 2016

Nie wiesz, co obejrzeć? Sprawdź tę listę.

Zestawień z polecanymi rzeczami nigdy mało, dlatego podobnie jak w przypadku zestawienia najlepszych książek, prezentuję listę najlepszych filmów i seriali, jakie obejrzałem w 2016 roku. Jest to o tyle inna lista, że czytam, odkąd pamiętam, a dziesiątej i jedenastej muzy długo nie traktowałem na równi z literaturą i muzyką. Zmieniło się to kilka lat temu. Od tego czasu staram się śledzić nowości, a przede wszystkim nadrabiać zaległości. W poniższych zestawieniach znajduje się sporo klasycznych pozycji, które kinomaniacy widzieli lata temu i pewnie przyjmą te rankingi z uśmiechem politowania – niemniej, jak napisałem we wstępie, warto dzielić się tym, co dobre i wartościowe.

FILMY
Lista filmowa to siedem pozycji, które dostały ode mnie notę min. 9/10 na Filmwebie.

7. „Dancing with Wolves”/ „Tańczący z wilkami” (1990, reż. Kevin Costner)
Kevin Costner budzi we mnie ambiwalentne odczucia, bo poza kilkoma rolami występował w takich paździerzach jak „Wyatt Earp” czy „Waterworld”, jednak trzeba przyznać, że „Tańczący z wilkami” to dzieło jego życia. Mimo że wykorzystuje znany od dawna w literaturze motyw białego poznającego świat Indian (czy po prostu „obcych”), jest przekonujący i wzruszający, a podróż po preriach ciekawi do końca. Szkoda tylko, że Mary McDonnel przegrała oscarową walkę z Whoopi Goldberg – należała się jej ta statuetka.

6. „Il buono, il brutto, il cattivo” / „Dobry, zły i brzydki” (1966, reż. Sergio Leone)
Jak tu nie kochać tych spaghetti westernów reżyserowanych przez Sergio Leone, z Clintem Eastwoodem w roli głównej i z muzyką Ennio Morricone? Te wszystkie intrygi, cliffhangery, zbliżenia na pełne grymasów twarze rewolwerowców i powtarzające się, przejmujące motywy dźwiękowe to coś, do czego można wracać setki razy i nigdy się nie nudzi. Jestem fanem, a to moje ulubione dzieło Leone.

5. „Jagten” / „Polowanie” (2012, reż. Thomas Vinterberg)
Opiekun w przedszkolu zostaje niesłusznie oskarżony o pedofilię. Mimo nienagannej do tej pory opinii i cieszenia się ogromnym zaufaniem, odwracają się od niego prawie wszyscy. Staje się persona non grata do tego stopnia. że jego życiu zaczyna grozić niebezpieczeństwo. Mocne, trzymające w napięciu do ostatniej sceny kino, pokazujące jak szybko i bezmyślnie wydajemy wyroki. Świetny Mads Mikkelsen.

4. „There Will Be Blood” / „Aż poleje się krew” (2007, reż. Paul Thomas Anderson)
Piotr Splin napisał prostą i celną opinię: „Jeden z tych filmów, po których człowiek nie ma pojęcia co powiedzieć”. Doskonały Daniel Day-Lewis, którego kreacja to jedna z najlepszych rzeczy, jakie widziało kino, wspaniała reżyseria, cudowne ujęcia i te setki przemyśleń, które zostają po finałowej scenie.

3. „Black Swan” / „Czarny łabędź” (2010, reż. Darren Aronofsky)
„Zyskuje z drugim obejrzeniem. Bardzo blisko dziesiątki” – tak skomentowałem to dzieło na Filmwebie i dalej nie wiem, co powstrzymuje mnie przed najwyższą oceną. Świetnie obsadzony i zagrany film (nie ma tu chyba słabej roli), wciągający, niepokojący, nieco psychodeliczny. Najlepszy obraz Aronofsky’ego, jaki widziałem.
2. „Wit” / „Dowcip” (2001, reż. Mike Nichols)
Uniwersytecka wykładowczyni specjalizująca się w poezji dowiaduje się, że jest chora na raka i powoli przygotowuje się na śmierć. Jeśli mówić o chorobach, to tylko w taki sposób. Z jednej strony to film ciepły, pełny humoru, z drugiej – to obraz narastającego cierpienia, które próbuje złamać silnego ducha naszej bohaterki. W głównej roli genialna i urocza Emma Thompson.
1. „Leon” / „Leon zawodowiec” (1994, reż. Luc Besson)
To chyba trochę przykre, że kończę to zestawienie taką oczywistością i trochę wstydliwe, że dopiero w tym roku obejrzałem w całości dzieło Luca Bessona (jako dzieciak często widywałem fragmenty), ale jeśli jesteście takimi gamoniami jak ja, to nadrabiajcie szybko ten genialny film o płatnym mordercy, który ratuje nastolatkę. Nie potrafię napisać niczego, co nie byłoby zbyt banalne, więc niech wystarczy wam zwykłe: „Polecam!”.
SERIALE
Z serialami mam tak, że nie lubię oglądać czegoś, co wciąż trwa. Dobijają mnie oczekiwania na kolejne sezony, dlatego stawiam na te zakończone lub na miniserie, a że zaległości mam od groma, to i tak mam, co oglądać. Najlepsze z obejrzanych w tym roku to:6. „Boardwalk Empire”
Pierwsze dwa sezony genialne, później mocny zjazd i przyznam, że odpuściłem po początku czwartego sezonu. Mocny, krwawy serial z wyrazistymi bohaterami i niezłą fabułą, ale najbardziej urzekało mnie fantastycznie ukazanie życia w międzywojennej Ameryce. Te ubrania, lokale, spotkania, konwenanse, miejsca rozrywek – miło było się tam przenieść.

5. „The Take”
Brytyjski miniserial z Tomem Hardym w roli głównej również dotyczący mafii, ale też z obyczajową intrygą. Wszystko kręci się wokół magnetycznego, choć toksycznego i wybuchowego Freddiego, który uwielbia się wywyższać i nie znosi, gdy ktoś nie darzy go szacunkiem. Emocje kipią.
4. „The Honourable Woman”
Historia Nessie Stein (Maggie Gyllenhaal), żydówki próbującej łagodzić konflikt pomiędzy Izraelem i Palestyną. Wiele zakulisowych szachów, politycznych rozgrywek, moralnych dylematów i wartko toczącej się akcji. Do tego wspaniały Stephen Rea, bez którego udziału nie może powstać dobry brytyjski serial.
3. „And Then There Were None”
Adaptacja powieści Agathy Christie, o której pisałem już trochę na blogu  W zasadzie odsyłam właśnie tam – KLIK – a tu wspomnę tylko, że fani „I nie było już nikogo” czy „Dziesięciu Murzynków”, bo pod takimi tytułami wydawano tę książkę w Polsce, nie powinni być zawiedzeni.
2. „Utopia”
Szalony serial. Z niesamowitymi kreacjami aktorskimi, z genialną elektroniczną muzyką, z pięknymi zdjęciami (te kolory!), z niesamowicie ciekawie przygotowaną intrygą. Opowiada o grupce ludzi, która wchodzi w posiadanie powieści graficznej i jest ścigana przez bezlitosną organizację. Nikt nic nie wie. Wiadomo tylko, że trzeba znaleźć Jessikę Hyde.
1. „Luther”
Nie jestem gościem, który „wciąga” seriale i zasiada przez ekranem na kilka godzin, by obejrzeć kilka odcinków. Nie mam na to zwyczajnie czasu, stąd też na liście tyle miniserii, które można w miarę szybko ogarnąć i nie rozwlekają się na kilka tygodni czy miesięcy oglądania. „Luther” jest czymś pomiędzy – cztery stosunkowo krótkie sezony – ale wciągnął mnie tak bardzo, że trudno było mnie oderwać od monitora. Niby to znowu detektyw śledzący seryjnych morderców, ale jego postać, styl bycia, rozterki moralne czy sposób, w jaki pokazywane były zbrodnie różniły się znacząco od podobnych tworów. Zdecydowanie najlepszy serial, jaki w tym roku zobaczyłem. Skłonił mnie nawet do tego, żeby się trochę powymądrzał nt. seriali.
Jeśli chcecie dodać mnie do znajomych na FW to zapraszam: http://www.filmweb.pl/user/josezyje, z tym że pamiętajcie, że żaden ze mnie autorytet.

Mateusz Osiak

Dobry ze mnie chłopak, żaden odmieniec.