Płock is coming: KęKę [2]

poster

KęKę był w Płocku już rok temu. Tym razem ma trzy opcje.

Opcja nr 1
KęKę może wpaść i zrobić to, co rok temu, czyli zagrać głównie materiał z „Nowych rzeczy”, wspierając się starszymi numerami, ewentualnie niedawno wypuszczonymi singlami. To bezpieczna opcja: kawałki są znane przez publikę, która będzie świetnie się bawić i śpiewać razem z Piotrkiem m.in. Wyjebane (tak mocno), Zmysły czy Woogie boogie. Dokładnie tak jak rok temu. Osobiście uważam jednak, że granie tego samego lub prawie tego samego to średnio ciekawa opcja: skoro znam to już tak dobrze (w zeszłym roku dwa razy odwiedziłem jego koncerty), to nie ma sensu tego powtarzać. Nie mam wątpliwości, że KęKę jest tak charyzmatyczną postacią i że mógłby grać non stop to samo, a i tak byłoby świetnie, ale ponowne zagranie „Nowych rzeczy” pozostawi niedosyt.

Opcja nr 2
KęKę może skupić się na starszych numerach. Nie wiedziałaś, Iskra, Jeden kraj – te kawałki z „Takich rzeczy” przewijają się na jego występach, ale gdyby tak cofnąć się odrobinę dalej? Po horyzont, To, co ważne, Chorch, Nie jestem dżentelmenem, Maluch maluch, Dla moich ludzi – to, przynajmniej w teorii, koncertowe wymiatacze, a pewnie większość słuchaczy nie miała szansy usłyszeć tego na żywo. Być może ludzie nie znaliby tekstów na pamięć, ale taka setlista byłaby totalnym zaskoczeniem. Jednak problem jest innej natury – od nagrania tych kawałków KęKę się zmienił, więc zapewne z wieloma wersami się już nie utożsamia. Głupio byłoby rapować o chlaniu, kiedy jest się abstynentem.

Opcja nr 3
Zostaje więc ostatnia opcja – KęKę opiera swój koncert na „Trzecich rzeczach”. Znamy już singlowe Presję i Smutek, ale na pewno przygotowane są też inne numery. Duży, płocki festiwal wydaje się być idealnym miejscem na zagranie trzech-czterech niepublikowanych wcześniej utworów. Czymś takim zyskuje się też serca kilkutysięcznej widowni, która czuje się wtedy bardzo wyróżniona. Jak na ekskluzywnym evencie.

Bez względu na to, co KęKe zagra, to będzie dobrze. Ten człowiek to gwarancja jakości, co zauważają też fani, tłumnie przychodzący na jego występy. Szczerze mówiąc, sam nie mam ciśnienia na ten koncert, ale jak będę w pobliżu to na pewno zajdę pod scenę.

Więcej o KęKę możecie poczytać w tym wpisie: Dzień z… KęKę. Znajdziecie tam opisy poszczególnych kawałków, wywiad, jak i playlistę z wybranymi utworami. I to właśnie do tamtej, youtube’owej playlisty odsyłam – na Spotify znajdziecie jedynie dwie ostatnie płyty KęKę, a przecież jego kariera to też lata podziemnych nagrywek, które wrzucone są tylko na YT.

Jeżeli podoba Ci się to, co piszę i chcesz mi pomóc w utrzymaniu serwera, a przy okazji masz zamiar kupić sobie jakąś płytę – zrób to z mojego linku. Jak nie kupujesz płyt – dołącz do fanpage’a strony albo po prostu wyłącz AdBlocka i daj zarobić z AdSense. Będę wdzięczny. :)

KUP PŁYTY Z PODZIEMIA I MAINSTREAMU NA PREORDER.PL

Mateusz Osiak

Dobry ze mnie chłopak, żaden odmieniec.