Dekadę wstecz: underground [2]

Pod prężnie działającym mainstreamem dziesięć lat temu znajdowało się równie ciekawe podziemie. Co prawda najlepsze lata polskiego undergroundu miały dopiero nadejść, ale już 2003 rok pokazał, że na scenie niezależnej działali raperzy przeróżnych nurtów z całkowicie odmiennymi wizjami rapu. Te nielegale rozpoczynały prawdziwe kariery MCs, którzy obecnie są znani i lubiani. Odstają oczywiście poziomem od ich najlepszych materiałów, ale warto je znać, bo widać, jak rozwijały się te style.

Miejski Klasyk – skład tworzony przez Jimsona, CBK i Me?How?a – zasłynął właśnie tym, niespełna trzydziestominutowym materiałem, który stał się przepustką do występu na Kodexie II w kawałku „Dokładnie w Twoich uszach”. Już tutaj zaczęła się ujawniać niezwykła charyzma i potencjał Jimsona oraz jego zdolność do pisania dobrych, technicznie poskładanych wersów („Lata tracę, ale trwam jak Jan Suzin / Jak altacet uśmierzam straconych szans tuzin”). CBK chociaż stara się dorównywać wyższemu koledze to brakuje mu głosu i flow, jednak wypada dobrze i nawet solowy numer „Znam go” nie jest gorszym momentem tej płyty. Odpowiedzialny za stronę instrumentalną albumu Me?How? zadbał o niezwykle klimatyczne, często zawierające skrzypce bity. Co ciekawe, trzy podkłady na tę epkę dorzucił też Jimson (w tym instrumentalny skit „Lepsze zło”). Czuć w tym materiale jeszcze Top Smokin’ i to nie tylko w bonusowym „Nieznaszmnie”, ale też w  zabawnym „Grubym portfelu”.„Najwyższy czas EP” to oczywiście klasyk podziemia, który trzeba znać.

Nie jestem pewien, czy to oficjalna okładka czy tylko robota fana.

Jest Jimson, więc musi być i VNM – tutaj ze wsparciem Boxiego. Pierwszy nielegal 834 nie dorównuje dwóm kolejnym, ale świetnie przedstawia to, o co chodzi w rapie składu z Elbląga. Treści nie należą do najambitniejszych, ale w wersach aż roi się od podwójnych, potrójnych i przeróżnych innych rymów. VNM, tak jak i teraz, starał się tłumaczyć, jak powinna wyglądać scena – raperzy muszą gonić Stany, dobrze składać rymy i uciekać od sztampy. Sam Venom stara się nawijać po angielsku („It’s Easy”), a w jednym z kawałków wplata też niemieckie linijki („Ostatni poziom”). Chemia między raperami z 834 była ogromna (i trwa nadal, co pokazał zeszłoroczny materiał), ich style dobrze do siebie pasują, świetnie uzupełniają się w zabawnym i chamskim storytellingu „Nietypowy cocktail”. „To co nas różni” to typowa płyta młodych kotów z podziemia, którzy prezentują swoje skillsy przekonani o tym, że są lepsi od mainstreamowców. Jak pokazała historia VNM wyrobił sobie dość pewną i znaną markę w głównym nurcie.

Najbardziej legendarny podziemny zespół hip-hopowy zabiera nas na „Kasecie demonstracyjnej” w truskulową podróż, gdzie liczą się błyskotliwe gry słowne, ciekawie poskładane rymy i pozytywna energia. Pierwsza płyta Dinali to oczywiście tylko rozgrzewka przed longplayem „W strefie jarania i rymowania”, ale swój klimat ma. Styl, który definiują przyjemne bity, a na nich masa wielokrotnych, homonimów, homofonów i wszelakich innych form ubarwiających wersy (Dinal Team, ej yo! Lub to, lub to rzuć ej. Jestem Wankej yo, Urb to mój producent”; „Nasza praca to zapał dzisiaj / A jutro wraca to zapal splifa / Ja zamiast pisać obracam flachę, wiesz / Alkoholik poza tym raper, cześć”). Treść na tym oczywiście nie traci – przeciwnie forma tylko ją podkreśla. Najlepsze momenty? „Zapal splifa”, „Lawsang”, „Relaks” i skitowy diss na studentów.  Wankej, Mejdej i Urbek po prostu bawią się rapem, powodując u słuchaczy uśmiech na twarzy. Do perfekcji doszli na następnym i niestety ostatnim wspólnym materiale. Być może nie wszyscy o tym wiedzą, ale Dinal po wydaniu „Kasety” wystąpił w programie Yo! MTV Raps

Rok temu pisałem: „Nie tym razem, Kidd” i w komentarzach pisano mi, że „tym razem rzeczywiście nie, ale następny album to już coś o wiele lepszego”. Oczywiście zgadzam się w stu procentach. „Mekka wszelkiego ścierwa” to bardzo depresyjny i gorzki album. Kidd dalej nie rapuje na powalającym poziomie – ciężko tu nawet mówić o flow, skoro Wojtek czasami przechodzi w coś w rodzaju melodeklamacji lub w spoken word („Czas upadku”) – ale jeżeli miałbym wymienić rapera, który w tekstach najbardziej zbliża się do poezji to jest to właśnie on. Zdołowany i zmęczony życiem Kidd sam mówi, że „czeka na lepsze czasy”, ale są momenty, gdzie ironizuje i żartuje, więc lekkie przymrużenie oka jest wskazane. Podkłady Franco/Franxxxa, choć surowe i jakościowo odstające od najlepszych, to nie są monotonne i są próby kombinowania w aranżacjach. Drugi nielegal Międzymiastowej to zalążek wielkiego Skweru. Najlepsze momenty miały jeszcze nadejść (i dalej nadchodzą), ale już „Mekka” zdradza olbrzymi potencjał Kidda, który „płynie odmiennie, gotów za własne słowa ponieść konsekwencje”.
OFICJALNY DOWNLOAD

Jeżeli w 2003 roku ktoś woził się na bitach bardziej niż Eis, to był to właśnie Reno. „Następny level” od początku do końca jest wypełniony panczlajnami najwyższych lotów, często opartych na podwójnych rymach („Jeśli życie to dziwka – jestem alfonsem / nie dość, że ją wykorzystam do wyciągnę z niej forsę”; „Lubię cyferki, chociaż z matmy miałem mierny / Wkurwia cię to? To mnie zdissuj przez internet”). Najmocniej wypadają „Na osiedlach” i „Natura ludzka”, która najlepiej prezentuje się w remixie Zeteny. Poza typowo braggowymi kawałkami mamy na przykład imprezowy klasyk „La vida loca”, całkiem niezły lovesong „Życie” i „Supersztukę”, gdzie Reno opisuje idealną dla siebie kobietę. (Co ciekawe, na numer odpowiedziała Lilu). Na wyróżnienie zasługują też momentalnie wpadające w ucho refreny. Materiału nie psuje nawet beznadziejna jakość – Reno nagrywał na mikrofonie od Skype’a – i dość surowe bity. „Następny level” wlicza się do grona największych podziemnych klasyków.
(Ciężko jednoznacznie określić premierę tej płyty. Źródła podają rok 2003 lub 2004. Faktem jest, że wersja fizyczna wyszła w roku 2004, ale materiał został nagrywany w latach 2002-2003 i chyba właśnie dziesięć lat temu miała miejsce internetowa premiera tego krążka, stąd umieszczam ją w tegorocznym cyklu. Okładka też nie jest oficjalna).

Mateusz Osiak

Dobry ze mnie chłopak, żaden odmieniec.

  • elblaski slizger

    ta okladka plyty 834 ktora wrzuciles jest oficjalna (moj znajomy ja robil #chwalonko)

  • damian stylowski

    he