Co słuchacze sądzą o Miuoshu? – rozwiązanie konkursu

miuosh

„Pan z Katowic” nie okazał się smakowitym kąskiem dla czytelników mojego bloga. W konkursie, w którym można było wygrać najnowszy krążek Miuosha wzięły udział… cztery osoby.

Mimo niskiej frekwencji jestem zadowolony z Waszych wypowiedzi. Wszystkie zamieszczam tutaj i – jak pisałem w poście konkursowym – postaram się do nich odnieść w recenzji „Pana z Katowic”. Jest to o tyle ciekawe, że odbiór muzyki Miuosha powodowany jest jego, ujmijmy to, wizerunkiem medialnym, a że jest, jaki jest… Cóż. Brak tu wylewania pomyj, ale to nie dziwi – nikomu z hejterów „Pan z Katowic” nie był potrzebny.

Oto, co napisali czytelnicy bloga o Miuoshu (zachowano oryginalną pisownię):

Krzysiek:
Typowy polski, przecięty raper. Ma kilka dobrych numerów, które lubię i do nich wracam ( np. Sado na Pogrzebie), ale słuchanie całych albumów raczej męczy niż sprawia przyjemność. Podobnie jest pewnie jego z najnowszym dziełem.

Kuba:
Miuosh jest postacią mocno kontrowersyjną na polskiej rap-scenie. Ostatnim czasem (tendencja ta powstałą po wydaniu „Nowego Światła) stał się jednym głównych ofiar internetowych hejterów i „znawców” hip-hopu. Dla mnie jest to jeden z moich ulubionych raperów. Wielu nie podoba się fakt zmiany przez niego rodzaju rapu. Słuchając „Pogrzebu” i „Pana z Katowic” mozemy odnieść wrażenie, że jedyne co w Miuoshu się nie zmieniło, to charakterystyczny głos. Wielu zarzuca mu braki techniczne, słabą dykcje i regres, uważając, że wcześniejsze jego płyty były lepsze technicznie. Jest w tym troche prawdy, Miuoshowi zdarza się wylecieć z bitu czy zaseplenić, jednak nie jest to na tyle częste i uciązliwe by uczynić go raperem „niesłuchalnym”. Przede wszystkim zauważyłem że Miuosh jest niesamowicie świadomy swojej twórczości. Na PZK wspomina pare razy, że szczyt jego kariery przypadł na „Prosto przed siebie”, wie że „Nowe Światło” mocno obniżyło jego notowania, używa nawet stwiedzenia że lepiej niż na PPS nie będzie. Można postawić jedno pytanie, czy właśnie takie przekonanie i podejście nie sprawi, że ten szczyt dopiero nastąpi. Bądź co bądź „Pan z Katowic” jest wg mnie bardzo dobrą płytą, świetną nastrojowo, dobrą lirycznie, a jej główną siłą są niesamowite bity. Wsyzstko to sprawia, ze czekam na kolejny krok Miuosha na naszej rapscenie.

Kamila:
Czasami się zastanawiam jak to jest,że tak dużo osób go hejtuje, a na koncertach taka frekwencja,wszyscy się bawią i lecą całe numery z pamięci nawet Pani w niebieskiej apaszce, która wygląda na osobę poważną i wiekiem odstaje od ludzi pod sceną. SZOK. Właściwie dla mnie Miuosh jest raperem umiarkowanie dobrym, przesłuchałam jego wszystkie płyty z czego w pamięci zapadło mi max 5 numerów, gdzieś tam w mp3 mam i przyznam,że świetnie się biega do tego. Kiedyś przypadkiem trafiłam na jego koncert i przyznam,że było nieźle, nie spodziewałam się, że to będzie aż tak dobre. To było jeszcze za czasów jak mniej osób cokolwiek o nim słyszało, analogicznie mniej hejtowało. Wydaje mi się,że sam fakt,że koncert mi się podobał nie pozwala mi tak krytycznie oceniać Miousha. W ogóle jak była ta fala hejtu, coś tam dissy akurat nie było mnie w kraju i jakoś mało mnie to interesowało co się dzieje na rapowym podwórku,tak więc ominęły mnie te arcyważne wydarzenia i argumentacja gimbów z glamrapu. Jakoś nie żałuje i nie zamierzam do tego wracać ani nadrabiać zaległości. Tak sobie myślę, że nie ma sensu się rozwodzić nad faktem czy ktoś jest dobry czy słaby, zawsze znajdzie jakiś odbiorców, a jak jednak mu się to nie uda to niech sobie wmawia,że artysta,że niezrozumiany. Nikt nie zrozumie geniuszu stwórcy.

I zwycięzca Paweł:
Miuosh jest obecnie w nietypowej sytuacji. Ma rzeszę fanów, jego płyta po debiucie znajduje się na szczycie OLiS’u, dużo o nim się mówi… a jednak kolorowo nie jest, głównie w internecie na profilach jego „przeciwników”. Porównując liczbę obserwujących, lajkujących, czy jak kto woli to nazywać osób, cały czas ma blisko czterokrotnie więcej od Eripe, Quebo, czy całej Patokalipsy razem wziętej. Nie ukrywajmy, że to o tę sytuację chodzi jeśli mówimy o tym „Panu” :)

Osobiście jestem fanem tego, co stare, co było dawno, klasyka gatunku. Mam w domowej kolekcji płyty nie będące raczej nowościami. Nawet jak zachodzę do empiku, przebieram w poszukiwaniu czegoś co nie jest bestsellerem, nowością, hitem, czy innym okresleniem czegoś co chcą za wszelką cenę sprzedać jak najszybciej. Dzięki temu natrafiłem ostatnio na album „Prosto przed siebie” Miuosha, który znałem już wcześniej prawie na pamięć, ale nie miałem w fizycznej wersji. Bardzo miła młoda dziewczyna przy kasie stwierdziła, że bardzo fajna płytka, że artysta był ostatnio w tym empiku promować nowy album. Zamieniliśmy parę zdań, lecz nawet nie próbowała mi wciskać tej nowości (co mają zawsze niestety narzucone jako zwykli sprzedawcy), a życzyła miłego słuchania i poleciła zajrzeć w innym konkretnym dniu kiedy zwykle wyrzucają na półki to co zalega na magazynie. Byłem pozytywnie zaskoczony, ponieważ gdybym wziął coś innego pewnie skończyło by się na „dziękujemy, zapraszamy ponownie”.

Co do samego Miuosha na szczęście nie oceniam zbytnio ludzi po wyglądzie. Ma co prawda nieco dziwny styl noszenia spodni, a jego hejtowana „kozia” twarz, broda, włosy czy cokolwiek innego sumującego się w takie określenie też nie powala. Na szczęście wrzucając płytę na odsłuch przecież go nie oglądam, a słucham, więc to drugie powinno podlegać ocenie. Muzycznie wysoka półka, przekaz w zależności od tego jaka grupa odbiorców się wypowiada, ale moim zdaniem czołówka gatunku. Wracając do „spięcia” na linii Miuosh-Patokalipsa – znam temat, lecz to nie jest sprawa odbiorców, a samych zainteresowanych. Nagłaśnianie jakiś pseudo bijatyk nie powinno mieć miejsca. Każdy chce wywołać trochę zawirowania na swój temat i to wg mnie tyle. Panowie gdyby chcieli coś sobie wyjaśnić, to by to zrobili, a nie pisali jakby do siebie na swoich profilach facebookowych. Sytuację uważam za dziecinną i obniżającą poziom obu stron. Co do nowego albumu – poza nazwą „Pan z katowic” nie wiem nic. Nie przesłuchałem żadnej piosenki, nie znam tytułów, nie oglądałem klipów, zapowiedzi, nie czytałem wywiadów z artystą o płycie ani żadnych recenzji. Z przyjemnością wezmę do ręki kiedyś egzemplarz, wrzucę na wieżę i odsłucham w domowym zaciszu, jak to zwykle czynię. Wtedy dopiero będę mógł zacząć się wypowiadać na jej temat.

Wracając jeszcze do sytuacji na koncercie w Ełku o którym wspomniał Pyskaty (chodzi o sytuację z tego wywiadu – przyp. Jose) – podczas koncertu Eripe/Quebo doszło do skandowania przez część publiczności „Jebać Miuosha”. Artyści stwierdzili, że to nie czas na takie rzeczy i szybko powrócili do swojego zajęcia. Koncert dwóch gantlemenów odbywał się o godz. 15.30, wiec było pod sceną może kilkadziesiąt osób, może ponad sto, ciężko stwierdzić bo nie liczyłem a wizualnie ciężko określić ponieważ był to koncert plenerowy, a przestrzeni mnóstwo, wiec wygladało na „garstkę” a w rzeczywistosci mogło być więcej. Po kilku godzinach w ogródkach piwnych średnio-trzeźwy małoletni odbiorca chwalił się kolegom jak to on i „200 osób krzyczało jebać Miuosha”. Prosty przykład jak wyolbrzymia się drobne sytuacje, by później na obydwu profilach facebookowych dochodziło do spięć w komentarzach i takiego przekrzykiwania się między „gimbusami”. Wiadomo, że tacy robią najwięcej szumu i hałasu, co pociąga za sobą nabijanie „hejtów i fejmu”, ale ważne by popularność rosła. Pozostanę jednak przy Miuoshu. Nie jest on moim ulubionym raperem, ale na pewno jednym z „ciekawszych” w swojej twórczości mimo ostatniej dużej fali krytyki wśród młodych odbiorców.

Za egzemplarz konkursowy podziękowania dla Fandango.

 

 

 

Mateusz Osiak

Dobry ze mnie chłopak, żaden odmieniec.