Walka o wiarę

Odkąd zacząłem się poruszać po internetowych forach czy to tematyce muzycznej, czy to o tematyce sportowej, zawsze wielkie emocje wzbudza temat dotyczący wiary. Najczęściej cały temat polega na walce ateistów z wierzącymi. Jedni chcą przekonać, że wiara to głupota, Boga nie ma, bo Go nie widać. Kościół to zło, bo księża to pedofile, którzy śpią na pieniądzach. Wierzący odpierają argumenty, starają się odgryzać i tak toczy się nigdy nie kończąca się dyskusja. 
Kto jest gorszy – wojujący ateista czy fanatyczny katolik? Nie wiem. Pewne jest to, że i jeden i drugi nie ma pojęcia o tym, jakie wartości wyznaje. Rozumiem i szanuję świadomych niewierzących. Im niepotrzebne są akty apostazji, nie próbują wmawiać katolikom, że ich wiara jest durna. Starają się przeżyć jak najlepiej swoje życie, są dobrymi ludźmi, tyle, że nie wierzą w obecność Boga. Wojujący ateiści próbują jak najbardziej zaznaczyć swoje poglądy. Manifestują o to, żeby nie było krzyży w szkołach, z pogardą wyrażają się o wierzących, ostro dyskutują, burząc wizerunek zwykłego ateisty. Z drugiej strony mamy fanatycznych katolików. Na serwisie YouTube można znaleźć pewnego księdza, mówiącego w kazaniu, że seks to zło. Niedawno pojawił się też film z człowiekiem, który ostro wypowiada się o ateizmie (przyznam, że nie oglądałem całości, bo nie chciałem sobie psuć nerw). I jeden, i drugi nie do końca rozumieją znaczenie słowa katolik. Zresztą takich ludzi jest więcej. Ludzie, którzy pod Pałacem Prezydenckim z nienawiścią wypowiadali się o prezydencie, władzy czy Rosjanach, też z katolicyzmem nie mają ze wiele wspólnego. Jest takie powiedzenie: „Chodzenie do kościoła tak samo czyni Cię Chrześcijaninem jak stanie w garażu czyni Cię samochodem„. Racja. Co z tego, że pójdę na Mszę w niedzielę, jeżeli wyznaję zupełnie inne wartości, niż te propagowane przez Jezusa? Wojujący katolicy również burzą obraz zwykłego katolika. O tych walkach między wierzącymi a ateistami mówi św. Piotr w swoim liście:

Pana Chrystusa miejcie w sercach za Świętego i bądźcie zawsze gotowi do obrony wobec każdego, kto domaga się od was uzasadnienia tej nadziei, która w was jest. A z łagodnością i bojaźnią [Bożą] zachowujcie czyste sumienie, ażeby ci, którzy oczerniają wasze dobre postępowanie w Chrystusie, doznali zawstydzenia właśnie przez to, co wam oszczerczo zarzucają. Lepiej bowiem – jeżeli taka wola Boża – cierpieć dobrze czyniąc, aniżeli czyniąc źle. Chrystus bowiem również raz umarł za grzechy, sprawiedliwy za niesprawiedliwych, aby was do Boga przyprowadzić; zabity wprawdzie na ciele, ale powołany do życia Duchem.

Jeżeli walczyć, to dobrem. 

Mateusz Osiak

Dobry ze mnie chłopak, żaden odmieniec.