Przeczytawszy [8]

Po kilkupostowej przerwie Szymon Hołownia znów pojawia się na blogu. Tym razem chcę Was zachęcić do przeczytania książek, które ostatnio przeczytałem.

Szymon Hołownia – Tabletki z krzyżykiem (wyd. Znak)
Szymon Hołownia – Ludzie na walizkach (wyd. Znak)

Pierwsza z książek podobna do „Monopolu na zbawienie”. Hołownia odpowiada na pytania tj.:
– Skąd w historii Kościoła tyle pań lekkich obyczajów?
– Dlaczego Jezus wyglądał jak hipis?
– Czym różni się dusza od karty SIM?
To tylko kilka przykładów, które powinny Was przyciągnął do tej książki. Język oczywiście prosty i, jak widać po pytaniach, dowcipny.

„Ludzie na walizkach” to zupełnie inne książka. Kilka rozmów z ludźmi, którzy osobiście doświadczyli cierpienia lub są lekarzami i często o śmierci muszą decydować. Najbardziej wzruszyła mnie (tak, tak wzruszyła mnie) historia Michała Paradowskiego. Nie chciałbym ujawniać treści, ale to opowieść o ciężkiej chorobie i śmierci jego żony. Nie wiem, co zrobiłbym na jego miejscu. Wiem, że to niezwykle silny człowiek. W książce zawarty jest też wywiad „Pamięta Pan Hioba?”, który zdobył nagrodę „GrandPress”. „Ludzie na walizkach” naprawdę wywołują silne emocje i jest to chyba najlepsza książka Hołowni.

Hit na dziś:
Tematycznie miałby być „Schody do nieba”, ale sytuacja zmusza mnie do:
Ten Typ Mes – Giń, kochanie! (ft. Flow)
Kawałek z „Zamachu…” rozpoczynający się słowami: „Mam ochotę zabić tę sukę / trudny początek wiążę lovesong na supeł”. Jak zauważyliście nie jest to lekka piosenka. Podśpiewywanie Mesa oraz Flow w refrenie nadają klimat tej mrocznej piosence. A sam refren najmocniej zapada w pamięć:
„Giń w moich myślach i giń, kurwa, we śnie
Odstawi mnie od cycka życie, ciebie też
Więc zróbmy o tym coś, nagrajmy, pomówmy dziś
Bo kiedy cię zabraknie nie chcę trzy lata pić”. 

Tak, z dedykacją.

Mateusz Osiak

Dobry ze mnie chłopak, żaden odmieniec.

  • Anonymous

    tak zapytam: byłeś na bitwie w Cafe Klimaty wczoraj? ;)

  • Hah, nic o tym nie wiedziałem. Odkąd chodzę do szkoły w MMZ, w Garwolinie jestem tylko gościem. Ciekawe, czy poziom taki jak w Bitwie Garwolińskiej. ;)

  • Anonymous

    Właśnie poziom był dobry! Co prawda najlepszy zawodnik był z Siedlec (Skad, walczył na WBW z m. in. z Muflonem), ale reszta też była niezła. Poziom zaniżał zawodnik z Dęblina – Filozof (czyli ja ;)) oraz Kekej (który jest sympatycznym ziomem). Szkoda, bo sądziłem, że skoro już bujam się w Garwo, to może kiedyś się na ciebie natknę, bo bardzo ogarniętym typem się wydajesz. Pozdrówka, Filozof.

  • O, jestem mile zaskoczony, bo wtedy z tego, co pamiętam byli zawodnicy tylko z okolic Garwo i wygrał gość z Huty Czechy. Gdybym wiedział wcześniej może bym wpadł, choć pewnie miałbym problem z transportem jak zwykle. Pochwal się linkiem do myspace jeśli masz. ;)