Mój 2010 – muzyka

Ostatnie podsumowanie. Najbardziej przeze mnie oczekiwane. W tym roku sprawdziłem masę płyt z przeróżnych gatunków. Poznałem dyskografię Pink Floyd, poznałem lepiej niż dotychczas Marka Grechutę, Grzegorza Ciechowskiego i Kazika Staszewskiego. Nadrobiłem sporo zaległości, ale jeszcze wiele godzin słuchania muzyki przede mną. Warty odnotowania jest fakt, że zacząłem kolekcjonować płyty. Na dzień dzisiejszy mam około 30 płyt (chyba niezły wynik jak na roczne zbieranie). Potwierdziłbym swoją płytotekę zdjęciem, ale kurier z UPS jeszcze nie dotarł, chociaż już dawno powinien.

W tym roku też przestałem jęczeć, że nie znam angielskiego i dlatego to bezsensowne, żebym słuchał rapu zza oceanu. Ohhla.com + dobry słownik z phrasalami + UrbanDictionary (bo jak czasem jebną slangiem to weź ich zrozum). Dzięki temu poznałem geniusz ATCQ, brudne nowojorskie podziemie i płyty nad którymi spuszczają się krytycy na całym świecie.

Niestety nadrabianie zaległości sprawia, że nie jestem na bieżąco ani z rockiem, ani z rapem z USA, dlatego zestawienie najlepszych płyt kolejny raz ogranicza się do rodzimego rapu. Poza tym zaprezentuję kawałki, które trzęsły 2010 rokiem. Zaczynamy.

POLSKI RAP W 2010 ROKU

1. HIFI Banda – 23:55
Słyszałem o Dioxie, że to dobry raper, fajnie jedzie, w ogóle HiFi Banda to dobra ekipa. Myślałem sobie: „taa, Diox aka zamknij japę, nie może dobrze rapować, przecież to wack mc, po co to w ogóle sprawdzać?”. Ze względu na takie myślenie nie sprawdziłem o czasie ich wcześniejszej też bardzo dobrej płyty „Fakty, Ludzie, Pieniądze”. Miałem też nie słuchać „23:55”, ale kolega podrzucił, powiedział, że dobry materiał, bity to już w ogóle och, ach. Wstawiłem na plejer. Poleciało raz. Drugi. Trzeci. Piąty. Dziesiąty. Wrzuciłem na telefon, cobym mógł słuchać w w drodze do szkoły. Słuchałem dzień w dzień. Teraz za pięć dwunasta rzadziej gości na głośnikach, ale to tylko dlatego, że chce poczuć jej głód i gdy kurier w końcu dojedzie to najem się do syta. Nie wiem, kto z czwórki tworzącej HiFi jest najlepszy. Nie wiem, jaki wybrać kawałek, który miałby Was przekonać do chłopaków. Najlepsza płyta tego roku, najlepsze bity, największe zaskoczenie.
HiFi Banda – A my

2. Eldo/The Returners – Zapiski z 1001 nocy
Były przygody z kupnem tej płyty, oj były. Wzbraniałem się jak mogłem przed ściąganiem. Kusili mnie wszyscy, bo „płyta roku”, „nowy Eldo!”, „co za bity”. Ograniczyłem się do singla i kilku kawałku na YT. Płytę dorwałem dopiero dwa tygodnie po premierze w sklepie, gdzie nowe albumy przychodzą z półrocznym opóźnieniem (nawiasem mówiąc, to HIFI nie ma do tej pory). Wreszcie doszła płyta, która miała być według sprzedawczyni „Eternitą”. Pierwsze, co rzuciło się w uszy to świetne bity Returnersów, chłopaków teraz wszędzie pełno, brali udział prawie we wszystkich najlepszych płytach tego roku, trzęśli sceną. Eldo był nieco na drugim planie, ale po kilku odsłuchach zrównał się, a może nawet przewyższył bitmejkerów. Wielki progres, lepsze flow, energia, na takiego Leszka czekałem.
Eldo/The Returners – Pożycz mi płuca

3. Abradab/O.S.T.R. – Abradabing
Abradab był dla mnie jedną z najjaśniejszych postaci na scenie. Gdy usłyszałem jego wspólny numer z Wojciechem Waglewskim i Maciejem Maleńczukiem, to nie mogłem wyjść z podziwu. „Męskie Granie” to dla mnie muzyczne wydarzenie roku i cieszę się, że na tych koncertach ludzie mogli usłyszeć kawałek polskiego rapu. Ale skoncentrujmy się na płycie. O.S.T.R. producent i raper to teraz dwa różne światy. Bity na „Abradabingu” są świetne, przyjemnie się ich słucha, chce się więcej. Tym bardziej, że charyzmatyczny Dab bawi się słowami, skojarzeniami. Całości słucha się z uśmiechem na ustach i mimo tego, że tu nie ma hitów, to płytka zasługuje na TOP3 tego roku.
Abradab/O.S.T.R. – Mamy królów na banknotach

Wyróżnienia:
Duże Pe/Kixnare – Zapiski z życia na terytorium wroga
Proceente – Dziennik 2010 EP
Dwie klimatyczne płyty, dwóch dobrze mi się słucha, obie mają swoje plusy i minusy. W „Zapiskach” jest kilka gorszych kawałków (beznadziejna „Prosta historia”), Pe jest za bardzo ekspresywny i czasem to przeszkadza. Jest jednak Kixnare, który uspokaja nerwy bitami i sprawia, że ta płyta jest dobra na ukojenie.
„Dziennik” to epka na deszczowe wieczory, kiedy chcemy usłyszeć kilka gorzkich słów. Proceente ma w sobie coś, co zmusza do słuchania. Słabe strony? Kilka gorszych kawałków, z których nic nie zapamiętałem.

Najlepsze kawałki 2010 roku
Waglewski/Abradab/Maleńczuk – Wszyscy muzycy to wojownicy
Najlepszy kawałek tego roku. Riffy, głos Waglewskiego, techniczne szaleństwo Abradaba, świrowanie Maleńczuka. Kapitalny, przebojowy numer, ikona „Męskiego Grania”. Oby więcej takich połączeń.
Peczu – Wspomnienia (ft. Stillo, The Efekt, prod. Bob Air)
Wszystkich raperów w tym kawałku słyszałem pierwszy raz. Stillo zniszczył stylem, pozostali nie odstępowali mu na krok. Co za bit, co za zwrotki.
DJ 600V – Kto wrócił na osiedle (ft. Małolat)
Mam miłe wspomnienia z Małolatem w tym roku. Pogadaliśmy na koncercie, kupiłem reedycję płyty, dał kilka dobrych zwrotek na płycie z Pezetem. Czekam na solówkę w 2011 roku.
Brodka – W pięciu smakach
Zaskoczenie? Dla mnie na pewno. Zawsze lubiłem Monikę, a po płycie „Granda” jestem jej wielkim fanem. Jeśli tak ma wyglądać pop, to chcę go słuchać. Świetny teledysk.
Kanye West – Blame Game (ft. John Legend)
Najlepszy kawałek z genialnej płyty. Epickie.
Gorillaz – Superfast Jellyfish
Numer, który zachęcił mnie do sprawdzenia całej płyty Gorillaz. Warto sprawdzić, kawał dobrej muzyki.
Jotas/Kes-a/Dj Pstyk – Na siatkówce (ft. Proceente, Wergawer, Denver)
Mega wakacyjny kawałek.

Tak wyglądał mój 2010 rok. Oby 2011 był lepszy!

PS. Pewnie o czymś zapomniałem, więc nie zdziwcie się, jak coś dopiszę.

Mateusz Osiak

Dobry ze mnie chłopak, żaden odmieniec.

  • Anonymous

    Rap jest kontrrewolucya?

    moh

  • O, Jotas – gościu z mojego miasta :)

  • Pingback: luottoa()