Mój 2011

Ciężko jest przypomnieć mi sobie wszystkich ważnych ludzi i ważne sprawy, które otaczały mnie przez wszystkie 365 dni 2011 roku. Działo się dużo, zresztą u kogo obecne dzieje się mało? Rok wypełniony wiarą, szczęściem, radościami, stresami, czasem może nawet smutkiem czy bólem. Rok, w którym dużo działo się w moim życiu duchowym, osobistym, twórczym, muzycznym. Bla bla bla. Do rzeczy. 
Najważniejszym wydarzeniem w moim życiu, podobnie jak rok temu, była piesza pielgrzymka na Jasną Górę. Druga podróż do Częstochowy nie była łatwiejsza od pierwszej za sprawą problemów z nogą. Na szczęście otoczony grupą znajomych dotarłem przed klasztor bez większych kryzysów. Poznałem masę ludzi. Przede wszystkim poznałem siostry i braci, z którymi pielgrzymowałem od początku. Co to za znajomość ze szkoły, z imprez czy nawet z boiska. Prawdziwe oblicze człowieka widać, gdy jest wyczerpany, umęczony i zrezygnowany. Wtedy nie ma już siły na zakładanie maski. Wielu ludzi poznałem też na trasie. Kilkoro z nich odcisnęło na mnie spore piętno. Wszystkim jeszcze raz serdecznie dziękuję i do zobaczenia w sierpniu. Jeżeli ktoś chce poczytać o pielgrzymce więcej to zapraszam TU. Po lewej również relacja ze szlaku PPP z 2010 roku.
Pielgrzymka kształtuje wiarę i formuje człowieka. Nie wiem jak moja wiara jest mocna. Na obecną chwilę wiem, że nie ma rzeczy, która byłaby w stanie ją zachwiać. Kościół umacnia mnie i daje przerażająco dużo siły i motywacji. Jako katolik, który chce się dalej kształcić i poznawać Boga coraz bardziej zacząłem interesować się wszystkim, co pomogłoby mi zgłębiać chrześcijańską wiedzę. Przez pewien czas czytałem Frondę, ale z tego powodu, że zawsze mam do zrobienia w internecie trzy miliony innych rzeczy, przerzuciłem się na inne formy ewangelizacji. Zacząłem słuchać kazań księdza Piotra Pawlukiewicza. Tak, kazań. W formie mp3. W drodze do szkoły lub w czasie powrotu z owej słucham Dobrej Nowiny głoszonej przez ks. Piotra. Polecam. Stałem się też czytelnikiem Gościa Niedzielnego (teraz dopiero poleciałem, co?). Ogrom ciekawych artykułów na temat Kościoła, polityki i społeczeństwa. Coś jak Newsweek, tyle, że bardziej prawicowy i skupiony na Kościele. Polecam również. 
2011 rok to również klasa maturalna. Nie jest to nic strasznego czy trudnego zdać maturę. W klasie maturalnej nie wymaga tez dwudziestoczterogodzinnego zakuwania, nic z tych rzeczy. Późne powroty do domu to jej jedyny nieciekawy aspekt. Do egzaminu dojrzałości (przekomiczny patos) przystępuje z podniesioną głową.
Kolejny punkt to prawo jazdy. Kursy od końca czerwca do początku września i jedyny, na szczęście, egzamin pod koniec września dostarczył masę stresów. Ulga, jaką czuje się słysząc „zaliczę panu tren egzamin”, nie jest porównywalna z niczym innym. Dobrze to mieć za sobą, serio. 

Jestem wciąż w pogoni za większą ilością CDków na półce. Co prawda nie mam finansowych możliwości, żeby kupować płyty dziesiątkami, ale powolutku gromadzą jewel boxi i digipaki. Jak na razie wygląda to tak: http://www.myrecordcrate.com/Mateos/ , ale noworoczny prezent w postaci czterech płyt już w drodze. Chciałbym następny rok skończyć w granicach setki albumów.

W 2012 życzyłbym sobie przede wszystkim motywacji do pisania, nauki i mniejszego marnotrawstwa czasu. Pchamy ten syf cały czas i ciężko jest lekko żyć, ale idziemy do przodu i nowy rok to nowe wyzwanie (pięknie to ująłeś, Mateusz, doprawdy). Wam też życzę wszystkiego najlepszego, wiary, siły i wytrwałości. Wielkie pięć!

Mateusz Osiak

Dobry ze mnie chłopak, żaden odmieniec.

  • Anonymous

    Podziwiam u Ciebie brak dyfuzji między słuchaniem mega dużo polskiego rapu z bluzgami a mocną głową dogmatyczną, że tak powiem ;) I piszę to bez cienia ironii, naprawdę szacun. Fajne mocne słowa i świadectwo. Im więcej takich klarownych katolików przy okazji z twardymi życiowymi jajami, tym ten świat będzie lepszy. Najlepszego w Nowym Roku!

    PS. Przy okazji zapraszam tu: http://tataakosciolpowiedzial.blogspot.com
    Na zapiski nie starczyło motywacji, bo też skończyła się jakoś idea tego typu wynurzeń, a tutaj pewien koncept już mi świstał od dłuższego czasu, więc może coś z tego będzie i na coś się nada.

    Pozdro Osiak, zapraszam od października do Warszawy, będzie okazja wyskoczyć na piwko i spotkać się w końcu na żywo ;) groc

  • Spoko kolekcja, mało słabych pozycji, kilka takich, które sam bym chciał mieć. Szczęścia życzę.