Najbardziej irytujące piosenki cz. 1

Od kilku dni mam wakacje, więc teoretycznie powinienem mieć więcej czasu na pisanie. Praktycznie wygląda to inaczej, bo raz, że pogoda wygania na boisko, dwa, że Heroes 3 przyciąga, jeżeli już jestem w domu. W końcu jednak zmotywowałem się do napisania notki, a że jestem strasznie nerwowym człowiekiem, napiszę o denerwujących mnie piosenkach. W tytule napisałem, że to część pierwsza, prawdę mówiąc nie wiem, czy będzie druga; wolę się jednak zabezpieczyć, bo mogłem zapomnieć o czymś strasznie denerwującym.

PERFECT – AUTOBIOGRAFIA

Klasyk nad klasyki. Dla wielu najważniejszy polski utwór. Mnie po prostu denerwuje, tak samo jak wychwalanie pod niebiosa Grzegorza Markowskiego. Na szczęście lider Perfectu powoli sam stacza się nagrywając jakieś popowe popłuczyny. Ale wróćmy do samej „Autobiografii” – słyszałem ją co najmniej milion razy. Grana jest wszędzie. Dorośli często podkreślają jej wartość i śpiewają: „Miałem 10 lat, gdy usłyszał o mnie świat”. Założę się, że nie więcej niż 10% Polaków, wie, że w tekście jest „O NIM” i chodzi oczywiście o Elvisa, co potwierdza następna linijka. W każdym razie, jeżeli słyszę Perfect to trzęsie mną odruch wymiotny.
Czesław Mozil to jeden z moich ulubionych artystów, którzy kreują obecny rynek muzyczny w Polsce. Płyta „Pop” jest przeze mnie słuchana regularnie od momentu pierwszego zatknięcia się z nią. Nigdy bym nie pomyślał, że warto się jej przyjrzeć, bo zraziłem się pierwszą piosenką Czesława, którą usłyszałem, czyli właśnie „Maszynką do świerkania”. Irytujący wokal Mozila i niezrozumiały tekst momentalnie mnie odrzuciły. Dobre recenzje „Popu” oraz sam Czesław, który będąc jurorem w X-Factorze okazał się sympatycznym człowiekiem przekonały mnie do dania artyście jeszcze jednej szansy. „Pop” to niemal idealna płyta. „Debiut”, z którego pochodzi „Maszynka”, stoi poziom niżej. Sprawdziłem, a jakże. I dalej nienawidzę „Maszynki”, tylko, cholera jasna, coś mi każe do niej wracać przynajmniej raz dziennie. 
Nazwa zespołu i tytuł nic nie mówi, prawda? To przesłuchajcie kilkanaście pierwszych sekund piosenki. Szok? Mam to za każdym razem, kiedy ten utwór jest odtwarzany w radio. Zawsze zawieszam się na kilkanaście sekund i myślę sobie: „Nie wierzę, Jeden Osiem L w radiu”. Po chwili mogę głęboko odetchnąć i uśmiechnąć się do siebie. Nikt nie zliczy, ile razy w podstawówce i na początku gimnazjum słuchałem „Jak zapomnieć”, teraz kiedy znam muzykę trochę lepiej, wspomnienie hiphopolo nie nastraja mnie pozytywnie i przez kawałek „Overcome” nie należy do moich ulubionych. 
Wielkim fanem Paktofoniki oczywiście byłem. Mazałem na kartach napisy „Magik” i uważałem go za najlepsze, co trafiło się w polskim rapie. Wyleczyłem się z tego dość szybko, ale to akurat nieistotne przy tym kawałku. Jego nie lubiłem nigdy. Zawsze wolałem się podołować przy „Nie ma mnie dla nikogo” albo zmotywować „Nowinami” Owszem, słuchało się i „Chwil ulotnych”, bo słuchało się wszystkiego spod szyldu PFK. Teraz widzę, że „Chwile ulotne” to numer, który zna każdy „fan hip-hopu”. – Czego słuchasz? – No wszystkiego,  hip-hopu ostatnio”. – „No, Chwile ulotne dobre są, znasz?”. To żaden hejt w stronę psychofanów Paktofoniki, bo rozumiem, że taki prosty przekaz może się podobać i może trafiać do ludzi, ale postrzeganie polskiego rapu przez „Chwile ulotne” jest, jakby to powiedział Eldo WORST.
Założę się, że gdyby nie „Paznokcie” KNOC nie osiągnęłoby takiego sukcesu. Ten kawałek, choć wypada dość blado na tle „Nie byłem nigdy” lub „5 element”, znalazł ogromną liczbę odbiorców, z czego duża część to nastoletnie dziewczyny. Same „Paznokcie” mnie jakoś nie ruszają, bo nawet przyjemnie się ich słucha, podczas słuchania całej płyty. Tylko znów irytuje ta wszechobecność. Opisy na GG (sam miałem przez pewien czas wers z Paryżem), podpisy pod zdjęciami, wrzucanie na Faebooka i kolejne grono fanów hip-hopów z bożkiem Małpą. Za dużo tego, za dużo tych „Paznokci”. Z drugiej strony fajnie, że Małpa zyskał popularność, bo zasłużył, a kibicowałem mu już za czasów Proximite. (A Paznokcie lepiej brzmią w blendzie 2stego).

Mateusz Osiak

Dobry ze mnie chłopak, żaden odmieniec.

  • Patrzę jesteś jeszcze bardziej czepialska menda niż ja.

    Co do Perfectu podpisuję się obiema rękoma. I jak przychodzi ten czas u schyłku imprezy (nie, nie bywam tylko na takich) pt „puść Perfect/Budkę Suflera/Dżem/inny klasyk który się słyszało milion+x razy. Do wyrzyganiaaaa..

    Co do „Paznokci”, podpisuję się rękami, nogami, zębami i czym jeszcze by się dało. A co do reszty, czepiasz się.

  • Pod każdym utworem, z wyłączeniem Overcome, mógłbym się podpisać. Dobra robota :)

  • A ja hejtuję ten wpis. Dobre numery, może poza Overcome.

  • Ale ja nie mówię, że kawałek Czesława, Małpy czy przede wszystkim Live są słabe. Irytują mnie po prostu. Szczególnie ten Czesław, bo jednak muszę to sobie włączyć i przesłuchać, bo chodzi za mną przez całe dnie. ; )

    Część druga w przygotowaniu.