Strefa klasyków: Hello [22]

11 października 1983 na sklepowe półki w Stanach Zjednoczonych trafił drugi solowy album Lionela Richie. „Can’t Slow Down” zakończony jest pięknym utworem „Hello”, który szybko stał się ponadczasowym hitem i piosenką, którą można wyznawać miłość. Z klasyka Richiego w lutym 84 roku zrobiono singiel i nagrano do niego świetny teledysk opowiadający historię zakochanego w swojej niewidomej uczennicy nauczyciela sztuki. 
Ciężko jest mówić pięknie o miłości nie przekraczając cienkiej granicy patosu, nie wpadają w nadmierną ckliwość czy nie używając przekombinowanych metafor. „Hello, is it me you’re looking for?” jest genialne w swojej prostocie. Chwytliwe, łapiące za serce słowa, powiedziałbym nawet, że trzeba być pewnym siebie, żeby zadać takie pytanie. Wróćmy jeszcze do teledysku. Jak na lata osiemdziesiąte jest po prostu fantastyczny. Ciekawa fabuła, dobra gra aktorska, ładne zakończenie. Mamy 2011 rok, a ja dalej jestem pod wrażeniem tego klipu. 
Chciałbym napisać jakiś szerszy elaborat na temat „Hello”, ale przecież wystarczy posłuchać i obejrzeć klip:
Jako fan rapu nie mogę oczywiście uciec od Liroya, który wykorzystał refren Lionela i dołożył swoje, całkiem niezłe zwrotki. Wielki sentyment do tego kawałka pozostał, warty uwagi jest, więc również polecam:

Mateusz Osiak

Dobry ze mnie chłopak, żaden odmieniec.