Strefa klasyków: Romeo and Juliet [9]

Na podstawie dramatu Szekspira „Romeo i Julia” stworzono już wszystko. Od szkolnych przedstawień, przez filmowe ekranizacje, aż do hollywoodzkich produkcji. Od wierszy pisanych przez rozpalonych pierwszą miłością gimnazjalistów, przez wiersze cenionych poetów, aż do książek o tymże tytule. Od dziewiętnastowiecznych oper, przez durne piosenki o miłości, aż do… roku 1980, kiedy to Mark Knopfler wraz z zespołem nagrał utwór „Romeo and Juliet”.

Ta piękna ballada pochodzi z płyty Dire Straits „Making Movies” i jest dość lekką interpretacją szekspirowskiego dzieła. Nie mamy tutaj zwaśnionych rodów, nie mamy również samobójstwa ani Romea, ani Julii. Mamy za to – uwaga, uwaga, coś nowego – odrzuconą miłość! Jak to zwykle bywa tą złą stroną jest oczywiście kobieta. Nasz amant się stara, pisze piosenkę o miłości, która „rozkłada wszystkich”. Julia śni mu się po nocach, marzy o niej w każdej chwili. A ona? Ona jest naiwna, leci na pieniądze i wierzy w obietnice obcych ludzi. „Julio, płakałaś, kiedy się kochaliśmy”. Czy może być coś gorszego dla mężczyzny? Okazuje się, że może. Nasza ślicznotka obiecała dosłownie wszystko, na dobre i złe, a co mówi teraz? „Och, Romeo, coś tam kiedyś z nim miałam”.

Nasz bohater ma prawo czuć się przygnębiony i odrzucony, my słyszymy to w trzeciej zwrotce. „Nie potrafię gadać, jak ci goście z TV, ale potrafię zaśpiewać o miłości tak, jak należy. Nie umiem wszystkiego, ale dla ciebie zrobię wszystko. Nic nie umiem, ale wiem, jak cię kochać!”. Wzruszyłem się nawet ja, Julia pozostała zimna jak głaz. Wszystko, co może zrobić narrator to „całować przez wersy”.

Włączając piosenkę słyszymy od razu gitarę akustyczną, która nadała nieco cukierkowego klimatu. Pasuje on jak ulał do Julii. Mamy też klasyczne granie Dire Straits oraz charakterystyczne dla „Making Movies” klawisze.

Dire Straits to zespół chwalony przeze mnie niejednokrotnie. Mają na koncie wiele innych klasyków, które czekają w strefowej kolejce. „Your Latest Trick”, „Brother in Arms”, „Money for Nothing”, „Walk of Life”, można wymieniać bez końca. W każdym kawałku mieszka dusza, w każdej piosence można coś odkryć. Szkoda, że grupa Marka Knopflera i Johna Illseya rozpadła się po 18 latach w 1995 roku.

DIRE STRAITS – ROMEO AND JULIET

Jedyne, do czego można się przyczepić, to właśnie teledysk. Nawet jak na lata ’80, jest nieco za prosty i zbyt dosłowny. Ale to jednak kawał dobrej muzyki.

Utwór był też kilkakrotnie coverowany, najlepiej wyszło to grupie The Killers, mimo to nie ma startu do oryginału. To jak polska Ekstraklasa kontra angielska Premier League.

Dzięki Wojciechowi Mannowi i jego tłumaczeniu, z którego korzystałem, wiem, że Mark Knopfler w tekście nawiązywał do dwóch utworów muzycznych. Oto one:
The Angels – My Boyfriend’s Back
West Side Story – Somewhere

Mateusz Osiak

Dobry ze mnie chłopak, żaden odmieniec.

  • Anonymous

    wszystko ładnie pięknie, tylko, dziwi mnie jedno, że masz taką zajawkę, żeby tutaj to wszystko pisać :P

  • A gdzie mam pisać? ;)

  • Anonymous

    może, źle to zabrzmiało, chodzi mi o to, że ogóle chce Ci się to wszystko pisać ;]

  • Po prostu pisanie dla mnie to ogromna przyjemność. :)

  • Anonymous

    mhm, rozumiem :))

  • a jak dla mnie tylko Shakespeare ma prym w tym wszystkim. Pierwowzór ponad wszystko i jemu należą się brawa. Reszta jest ciekawą interpretacją, owszem,ale jednak nie czymś nowym, ale odnowionym.

  • Anonymous

    Jak dobrze, że są jeszcze ludzie, których zachwyca rock n’ roll… Trzymaj tak dalej.

  • Choć nie znam wszystkich tytułów, tekstów, składu osobowego Dire Straits, to bardzo lubię ich piosenki ;)a w chwili obecnej…rozpaczam, bo zapodziałam gdzieś ich album wspomniany przez Ciebie…i tak tu trafiłam;)ciesze się – będę zaglądać częściej, bo ciekawie piszesz;)
    Happy New Year ;)