Strefa klasyków: Wish You Were Here [12]

W większości radiostacji panuje dziś nostalgia i zaduma. Wspominani są muzycy, którzy w tym roku odeszli. Często słyszymy ich piosenki, wywiady, czy ostatnie nagrania koncertowe. Na playlistach też z pewnością znajdują się piosenki-klasyki takie jak: „Wspomnienie” Czesława Niemena, „Bal wszystkich świętych” Budki Suflera, „Epitaph” King Crimson, a także genialny utwór angielskiej grupy Pink Floyd „Wish You Were Here”. To tytułowy utwór ze znakomitej płyty, do której jednak… zupełnie nie pasuje. Klimat tej ballady, jej tekst, a także muzyka kompletnie odbiega od reszty. Nie zmienia to faktu, że mamy do czynienia z klasykiem, który po pierwszym odsłuchu zostaje głęboko w nas.

„Chciałbym, żebyś tu był” – te słowa dziś pewnie padają wielokrotnie z ust żon, których mężowie są już po lepszej stronie; wydobywają się też z ust dzieci, które pożegnały rodziców; towarzyszą też w tej najgorszej wersji, kiedy to rodzice stoją nad grobem swojego dziecka. „Jesteśmy, jak te dwie zagubione dusze, pływające w akwarium”, kolejny wers utworu może spodobać się nieszczęśliwie zakochanym, którzy samotnie wlewają w siebie o jeden kieliszek za dużo. Z refrenem mogą też utożsamiać się ludzie skłóceni; ludzie na szczycie kariery, którzy jednak są samotni i wszyscy ci, którym kogoś brakuje. Być może to właśnie ta wielowymiarowość interpretacji kawałka grupy Pink Floyd, zdecydowała o tym, że jest on znany na całym świecie. Ale czy Rogerowi Watersowi i Davidowi Gilmourowi chodziło o skomponowanie ballady, która będzie towarzyszyła pogrzebom? Odpowiedź brzmi: nie.

Piosenka najprawdopodobniej dotyczy Syda Barretta, byłego gitarzysty grupy. Barrett niespodziewanie pojawił się podczas nagrywania „Shine on You Crazy Diamond”, czyli utworu również o nim. Wtedy też David Gilmour widział go po raz ostatni. „Wish You Were Here” opowiada też o całym zespole Pink Floyd. W 1973 roku wydali świetny album „Dark Side of the Moon”. Tak wysoko postawiona poprzeczka, sprawiła, że muzycy poczuli na sobie presję, by wydać równie dobry album. Grupa stanęła jednak na wysokości zadania, wydana w 1975 roku płyta „Wish You Were Here” przez wielu uważana jest jako ich najlepsza płyta, a kolejna „Animals” wydana dwa lata później również nie odstaje poziomem.

PINK FLOYD – WISH YOU WERE HERE

„So, so you think you can tell,
Heaven from hell? Blue sky from pain?” 

Dalszą interpretację pozostawiam Wam. Być może zrozumiecie te słowa zupełnie inaczej, wyniesiecie z nich co innego lub coś Wam przypomną. Jedno jest pewne – znajdziecie w tym utworze piękno. 

Mateusz Osiak

Dobry ze mnie chłopak, żaden odmieniec.

  • Anonymous

    masz rację, takie kawałki nie umierają nigdy;)

  • Anonymous

    witam czy wie pan co wchodzi w sklad angielskiego wydania na winyly?wiem ze ma byc pocztowka(1 czy 2?) plyta ma byc opakowana w czarna folie i czy powinien byc jeszcze plakat?pozdrawiam