O.S.T.R. wrócił na dobre

ostrzpzNikt już nie ma wątpliwości, że O.S.T.R wrócił do wspaniałej formy sprzed lat. „Życie po śmierci” jest przyjmowane niezwykle ciepło – i dobrze. Jest kilka spraw dotyczących tej płyty, o których warto wspomnieć.

***
„OSTRy się skończył” – przez długie lata niosła się taka wieść, a w zależności od słuchacza zmieniały się tylko płyty, na których Ostrowski miał po raz ostatni brzmieć przyzwoicie. „Jazz w wolnych chwilach”, „Tabasko”, „Masz to jak banku” –  to były najczęstsze propozycje. Było w tym trochę typowego hejtu, ale też tęsknoty za tym, jak Adam nagrywał na początku kariery. Trzeba przyznać, że przyszły lata mniej tłuste, a O.S.T.R irytował zarówno skrzeczącym głosem, słabymi płytami i nieudanymi kooperacjami, ale też niektórymi wypowiedziami na koncertach. Część fanów kupowała jego płyty tylko z przyzwyczajenia, inni przestali się przejmować tym, co robi; chyba przestaliśmy wierzyć w to, że może nagrać coś dobrego. Aż nagle przyszedł poprzedni rok i świetna „Podróż zwana życiem”. Teraz otrzymaliśmy równie dobre „Życie po śmierci”. Ostrowski wrócił do łask. I choć byłem jednym z tych, którzy narzekali na jego rap i spisali już łodzianina na straty, to zwyczajnie, po ludzku, cieszę się, że tymi płytami zamknął mi japę. Tak to powinno wyglądać, odpowiedź godna prawdziwego MC. Witamy z powrotem w pierwszej lidze.

***
Jak dobrze wiecie, głównym motywem „Życia po śmierci” jest walka z chorobą. Ta tematyka mogła nie wypalić. Na walki o powrót do zdrowia napatrzyliśmy się w kinach, naczytaliśmy się w książkach: już mało co nas razi, a ten motyw stał się zupełnie oklepany i często w podobnych historiach nie ma nic poza patosem. Owszem, na nowej płycie O.S.T.R.-ego bywa patetycznie, ale trudno, by było inaczej u gościa, który ma żonę i dwójkę dzieci: to walka nie tylko jego, a całej rodziny. Na szczęście Ostrowski wybrał właściwą formę swojej narracji: są momenty, kiedy trudno opanować łzy, są momenty wytchnienia, pocieszenia, a także można się uśmiechnąć. Do tego raper od razu przyznaje, że sam ponosi część winy za zaistniałą sytuację i nie obwinia całego świata.  Żadnej tandety, czyste emocje.

***
W numerze „Jaki ojciec, taki syn” znajduje się zwrotka starszego syna O.S.T.R.-a. Kiedyś pomyślałbym, że to głupi skok na kasę i wykorzystywanie młodego, ale, kurczę, to jest tak zgrabnie i luźno zrobione, że trudno się nie uśmiechnąć, kiedy Janek rapuje: „Rap na słuchawkach, misja w Minecrafta / Pełne serwery, znów laguje się akcja” czy „Wiesz, kto pojawił się w budynku”. To przepiękny obrazek: ojciec, który zjadł zęby na rapie, wprowadza do swojego świata syna, a ten drugi wypada naprawdę dobrze. I nie tyle pod względem raperskim, bo przecież nie o to w tym chodzi. Ostry Junior ma wajb i słychać, jak cieszy się tym, że może stanąć u boku ojca, żeby zarapować o ważnych dla siebie sprawach. Nie wiem, czy to budzący się mój instynkt tacierzyński, ale jak dla mnie ta zwrotka to fantastyczna sprawa.

***
Inna ważna sprawa dotycząca „Życia po śmierci” to antynarkotykowy wydźwięk tej płyty. Zewsząd jesteśmy atakowani trawką, kodeiną, wciąganymi wężami na śniadanie i życiem na wiecznym melanżu, a tutaj widzimy, jak dragi mogą rujnować. Bynajmniej nie twierdzę, że raperzy powinni unikać ćpuńskich tematów: ich muzyka, ich sprawa, sam tego czasem słucham. Ale dobrze, że pojawił się kolejny głos z drugiej strony. I nie jest to moralizatorski ton Tau ani puste hasełka: to po prostu doświadczenia, z których można wyciągnąć wnioski. Jak któremuś małolatowi ta płyta wybije z głowy sięganie po używki, to będzie to spory plus dodatni tego krążka. W Stanach są już, niestety, w hip-hopowym  środowisku osoby, który ze względu na hedonistyczny styl życia przedwcześnie odeszły z tego świata, miejmy nadzieję, że polski rap to ominie.

***
Nie chciałem pisać zwyczajnej recenzji. O.S.T.R. nie potrzebuje poklepywania po plecach, a płyta i tak ma świetną promocję – sami pewnie macie ją na półce albo przynajmniej sprawdziliście. Miło patrzeć na takie powroty jak tego O.S.T.R.-a. Natomiast jedyne, czego można mu tego życzyć, to zdrowie, bo nie ma teraz dla niego nic ważniejszego.

Jeżeli podoba Ci się to, co piszę i chcesz mi pomóc w utrzymaniu serwera, a przy okazji masz zamiar kupić sobie jakąś płytę – zrób to z mojego linku. Jak nie kupujesz płyt – dołącz do fanpage’a strony.

KUP PŁYTY Z PODZIEMIA I MAINSTREAMU NA PREORDER.PL

Mateusz Osiak

Dobry ze mnie chłopak, żaden odmieniec.