Trzy szybkie #27

Dizzy Wright, Bitamina i Kanye West. Co ich łączy? Chyba tylko obecność w „Trzech szybkich”. Niemniej sprawdźcie, dlaczego warto poznać te krążki.

dizzywrightDizzy Wright „Wisdom and Good Vibes”
Kolejny rok i następny projekt Dizzy’ego Wrighta. Tym razem 25-letni raper urodzony w stanie Michigan przygotował epkę „Wisdom and Good Vibes”. Jak sama nazwa wskazuje, sporo tu dobrego wajbu z różnych obszarów rapu. Jest typowy westcoastowy rap, są cykacze, trap, a także trochę żywych instrumentów, w tym np. elektryczna gitara. Gorzej z tytułową mądrością. Co prawda, Dizzy próbuje czasem być poważny, ale to raczej typowe, słyszane już tu i ówdzie linijki oraz przemyślenia, do których nie potrzeba magistra filozofii. Żadna to wada – Wright może zarapować o całą płytę o jaraniu blantów, a i tak będzie brzmiał dobrze: jego luz wynagradza wszystko. Z jednej strony nic wielkiego, a z drugiej ta epka wchodzi jak dobry stout.

bitaminaBitamina „C”
Trudno zaszufladkować czy w ogóle opisać ten projekt. Trzymajmy się więc faktów: nowa płyta Bitaminy ma 44 minuty, składa się z 20 instrumentalnych kawałków, na których niekiedy słychać wycięte z przeróżnych źródeł słowa (m. in. z „Baśni o Ziemnych Ludkach” czy ze słów Marvina Gaye’a mówiącego o miłości do muzyki). Muzycznie to mieszanka hip-hopu, elektroniki i miejscami jazzu. Rozbieżności między utworami są dość spore i nie ukrywam, że zdarzają się momenty, które pomijam. Z ciekawostek: jednym z członków Bitaminy jest Denver, autor nielegala „Kissin’ Like Hulk” z 2007 roku, który zasłynął z rapowania w trzech językach oraz kawałka z Jimsonem (mimo że ten nie wyraził zgody na publikację swojej zwrotki) i Mazem („Beton„).

thelifeofpabloKanye West „The Life of Pablo”
Można go nie lubić za to, że jest podatnym na emocje i nieprzebierającym w słowach bucem, ale jeżeli chodzi o muzykę trzeba przyznać, że to geniusz, a „The Life of Pablo” to tego kolejny dowód. Na najnowszym albumie Westa ponownie widać też, ile w tym celebrycie jest zwykłego, szarego człowieka, który nade wszystko ceni rodzinę, a gdy ucieczki szuka w religii. Owszem, może to brzmieć karykaturalnie, widząc jego zachowanie i słuchając innych aroganckich tekstów, ale ten element „ludzkości” w tej postaci dopełnia jej obrazu. „TLOP” zapamiętam przede wszystkim z masy chwytliwych linijek. Ta ze zrobieniem „tej suki” Taylor Swift sławną oczywiście przychodzi na myśl jako pierwsza, a jako drugi wjeżdża chamski dwuwers: „My ex said she gave me the best years of her life/ I saw a recent picture of her, I guess she was right”. Zgadzam się ze stwierdzeniami, że West mógłby obyć się bez autotune’a, a na albumie niekiedy panuje chaos. Niemniej, jest tu wiele momentów, dla których będzie warto wracać: „Waves”, „Real Friends”, „30 Hours” czy nawet „I Love Kanye” – minęłaby chwila, a wymieniłbym całą tracklistę. Czyli coś w tym „Życiu Pawła” jest.

STREAM PŁYTY NA TIDALU

PS Jak Wam jeszcze mało muzyki, to zapraszam to przesłuchania krążka Palmer Eldtrich „Inner City”. Jak na Rapha i digana to bardzo przystępny krążek, a hałasy i inne łomoty nie wyskakują znienacka.

Jeżeli podoba Ci się to, co piszę i chcesz mi pomóc w utrzymaniu serwera, a przy okazji masz zamiar kupić sobie jakąś płytę – zrób to z mojego linku. Jak nie kupujesz płyt – dołącz do fanpage’a strony.

KUP PŁYTY Z PODZIEMIA I MAINSTREAMU NA PREORDER.PL

Mateusz Osiak

Dobry ze mnie chłopak, żaden odmieniec.