Płock is coming: Pezet [6]

poster

Cztery lata minęły od jego ostatniej płyty. Dwa lata od ostatniego koncertu. W Płocku wróci Pezet.

Występ Pezeta na Polish Hip-Hop TV Festival to na pewno jedno z najciekawszych wydarzeń tej imprezy. Nie wiadomo do końca, czego spodziewać się po gościu, który zrobił sobie tak długą przerwę od rapu – po „Radio Pezet” wypuścił jedynie kilka luźnych kawałków, w tym ostatnio eksperymentalny numer „Co jest ze mną nie tak„, zapowiadający film „Kamper”. Chociaż… akurat po Pezecie można spodziewać się tylko najlepszego. Co by nie mówić, to ścisła czołówka polskich raperów, do tego na koncertach też nie daje plamy. Jest na co ostrzyć zęby. Powrót po takiej nieobecności nie może zawieść.

Przygotowując ten wpis i tworząc playlistę odświeżyłem sobie dyskografię Pezeta. „Muzykę klasyczną” i „Muzykę poważną” można zmieścić w TOP10 najlepszych płyt z polskiego rapu i chyba nigdy nie ustaną dyskusje o tym, która z nich jest lepsza. Osobiście na ten moment stawiałbym na „Klasyczną”, ale pewnie wycofam się z tych słów, kiedy w październiku włączę sobie „Poważną”. Idealne krążki.

„Muzyka rozrywkowa” to z kolei krok w stronę morderczych punchlines, melanżu i seksu. Można mówić, że to nieco brzydsza koleżanka kooperacji z Noonem, ale swoich absztyfikantów też znajdzie. Mnie „Rozrywkowa” znokautowała, kiedy byłem w gimnazjum – nie wiedziałem, że można nawijać takie rzeczy, to poniekąd otworzyło mi głowę na „bitewny” rap. Okej, rozumiem, że był już 2007 rok, środowisko słyszało już m.in. takie rzeczy jak „Następny level” (reedycja już podobno wysłana!), a Te-Tris we freestyle’u wyczyniał niemożliwe rzeczy – tylko to właśnie Pezet, z racji tego, że jego muzyka była znana i łatwo dostępna, jako pierwszy wszedł pod moją strzechę.

Następny krążek, czyli płaczliwa „Muzyka emocjonalna” to największa skaza na dyskografii Pawła z Urysnowa – niemniej gimnazja miały pożywkę i cieli się śpiewając, że ich „życie spada w dół i nie ma cię, gdy wszystko łamie się na pół”. Stryczek w kształcie serca to idealna wizualizacja tego krążka.

Nastał 2010 i przyszła płyta Pezeta z bratem. Pamiętam, że kiedy wychodziło „Dziś w moim mieście” byłem średnio zadowolony. Odrzucały mnie bity, moja głowa znosiła wtedy tylko truskul. Mimo tego na koncercie Pezeta i Małolata bawiłem się świetnie; gdy wchodziło „Zaalarmuj”, „Dopamina”, „Koka” czy „Nagapiłem się”, nie dało się nie skakać. Po sześciu latach dalej nie pałam miłością do tego krążka, ale na pewno nie jestem w stosunku do niego aż tak surowy – swoje momenty ma, da się przesłuchać.

No i to nieszczęsne „Radio Pezet” wyprodukowane przez Sidneya Polaka, które narobiło Pezetowi więcej czarnego PRu niż fejmu. Źle słuchało się żali wylewanych na siebie przez współtwórców, a sama płyta też pozostawia wiele do życzenia. Nie ma co na nią strzępić ryja. Chociaż „Radio Pezet 8/10”, Kaaban, pamiętamy.

Niestety na Spotify nie da zrobić się idealnej playlisty – brakuje tam „Muzyki klasycznej” i „Muzyki poważnej”. Udało się jednak zebrać całkiem przyjemny zbiór utworów Kaplińskiego. Znalazły się tu kawałki z „Rozrywkowej”, „Radio Pezet”, luźne tracki, jak i numery z koncertowego albumu Pezeta i Małolata – „Live in 1500m2”. Oczywiście na wszelkie sugestie jestem otwarty.

E: A jednak! „Muzyka Klasyczna” jest na Spotify! Pewnie od niedawna, bo kawałki mają mniej niż 1000 odsłuchań i jest źle otagowana (jako „Pezet/Noon”, a nie „Pezet” i „Noon”). Jutro będę kombinował z playlistą – dzięki za czujność, Adam!

A najlepszy Pezet oczywiście wyglądał tak:

Źródło: fanpage Pezeta
Źródło: fanpage Pezeta

Mateusz Osiak

Dobry ze mnie chłopak, żaden odmieniec.