Podsumowanie 2015: Wyjdźmy poza polski rap

Inne
Chociaż w tym roku, jak i w poprzednich, to z polskiego rapu przesłuchałem najwięcej płyt, sporo sprawdziłem też totalnie innych produkcji. Zapraszam do przeczytania krótkiej listy z najlepszymi krążkami 2015 roku.

Nie czuję się jakkolwiek opiniotwórczy w innych gatunkach, dlatego darowałem sobie jakiekolwiek pozycje czy nawet dłuższe opisy. Potraktujcie to jak luźną listę płyt, które oczarowały mnie w zeszłym roku. Zaległości z 2015 wciąż nadrabiam, więc nie pytajcie, gdzie płyta X – mogłem jej zwyczajnie nie sprawdzić, a to zestaw nieostateczny.

W ubiegłym roku nadrobiłem bardzo wiele klasycznych, jazzowych i funkowych albumów. Dzięki ludzkości za portale streamingowe, bo są tam terabajty staroci, których nie sposób gdziekolwiek indziej dostać. Płyty Coltrane’a, Haydena czy  Dolphy’ego to jedno, drugie to bardzo dobre jazzowe krążki z ubiegłego roku, których naprawdę sporo udało mi się przesłuchać. Najlepsze z nich to:
Kamasi Washington „The Epic”
Kazumi Kaneda „Beginning of Thought”
Eddie Moore and The Outer Cirle „Live in Kansas City”
Christian Scott „Stretch Music”
Poza „The Epic”, które jest instant klasykiem i bije na głowę cały rok już samym rozmachem, reszta to mniej znane, ale niezwykle przyjemne i klimatyczne krążki nadające się zarówno do puszczenia w tle (świetnie się przy nich czyta), jak również do „zwykłego” słuchania.

Jeżeli chodzi o inne gatunki wrzucone w jeden worek, to chciałbym wyróżnić takie rzeczy:
Sufjan Stevens „Carrie & Lowell” 
Niezwykle intymny krążek, w którym Sufjan opowiada o swoim nieszczęściu i stosunkach z matką.
Maverick Sabre „Innerstanding”
Drugi solowy album Mavericka nie przyjął się tak dobrze, jak pierwszy, ale ja uwielbiam jego głos i śpiew. Ani trochę się nie zawiodłem na tej płycie.
Ghostpoet „Shedding Skin”
Niepokojący, dziwny, poszarpany to materiał, do którego może rzadko wracam, ale zawsze słucham jak zahipnotyzowany.
Lauren Housley „Sweet Surrender”
To moje niedawne odkrycie. Lauren to prawie nieznana wokalista, która stworzyła niezwykle dojrzały muzycznie krążek. Naprawdę warto go przesłuchać.
Kim Burrell „A Different Place”
Też kobieta, ale taka, no, „z jajami”. Mocny głos, sporo gospelowych naleciałości, chwalenie Pana. Polecam.

Jeżeli chodzi o polską muzykę, to możecie sprawdzić:
Katarzyna Groniec „Zoo”
Znowu odgrzewane teksty Osieckiej, ale wykonane są naprawdę porządnie i ja to szanuję. Kilka przyjemnych odsłuchów tego krążka za mną, nie wiem, czy wrócę, ale wrażania miałem pozytywne.
Adam Strug „Mysz”
Jeżeli masz ochotę uciec od mainstreamowej muzyki i spędzić chwilę z męskim wokalem i tekstami ocierającymi się o poezję, to zapraszam do odsłuchu.

Ptaki „Przelot”
Kortez „Bumerang”
Oba te albumy to tegoroczne rankingowe „pewniaki” i niemal wszystko zostało o nich napisane. Na obu jest kawał dobrej muzyki. Jeśli jakimś cudem jeszcze nie znacie, to czym prędzej nadróbcie.Na koniec rap amerykański, czyli rzecz, z którą też jestem bardzo związany, ale stanowczo zbyt mało o niej piszę i tym razem niestety nie będzie inaczej. Niektóre pozycje (Kendrick, Drake) chyba nie wymagają żadnych komentarzy, inne też powinny być wszystkim znane (Mac Miller, Ghostface, Luda). Jedyną ciekawostką może być dla Was Akua Naru, raperka, od której taka Ad.M.a mogłaby się uczyć, jak powinno się rapować. W zestawieniu jest jeszcze G-Eazy – nie wiem, czy summa summarum jednak nie zawiodłem się na tym krążku, ale z drugiej strony przez ileś odsłuchów cieszyłem się tą płytą.
Kendrick Lamar „To Pimp a Butterfly”
Drake „If You’re Reading This, It’s Too Late”
Akua Naru „The Miner’s Canary”
G-Eazy „When It’s Dark Out”
Mac Miller „GOOD:AM”
Ludacris „Ludaversal”
Badbadnotgood & Ghostface Killah „Sour Soul”

Tyle. Chętnie poznam też Wasze typy z 2015, bo ciągle szperam po internecie i dopisuję do listy coraz to nowe pozycje z ubiegłego roku, które muszę sprawdzić.

Jeżeli podoba Ci się to, co piszę i chcesz mi pomóc w utrzymaniu serwera, a przy okazji masz zamiar kupić sobie jakąś płytę – zrób to z mojego linku. Jak nie kupujesz płyt – dołącz do fanpage’a strony.

Mateusz Osiak

Dobry ze mnie chłopak, żaden odmieniec.