Fanbook

Raczkujący i rozwijający się magazyn Fanbook przygotował dla blogerów nie lada gratkę. W zamian za udział w głosowaniu na najlepszą tegoroczną książkę, otrzymaliśmy powieść Leszka Szymowskiego „Oszust matrymonialny” oraz wszystkie dotychczasowe numery tego czasopisma.

Zawsze z ciekawością przeglądam działy kulturalne w tygodnikach opinii, szczególnie w Do Rzeczy lubię recenzje i teksty Andrzeja Horubały, ale przyznam, że nigdy nie miałem w rękach żadnego pisma stricte literackiego, przeglądam jedynie wydawany w PDF-ie Literadar. Fanbook wyszedł mi na przeciw. Trzy pierwsze numery pokazują, że wiele jeszcze zostało, by zrobić z niego w pełni profesjonalne pismo, jednak z każdym kolejnym wydaniem widać progres.

Przede wszystkim w oczy rzuca się cena – dwa złote bez grosza. Za tak niewielką sumę dostajemy wywiady ze znanymi polskimi (Andrzej Ziemiański) i zagranicznymi (Suzanne Collins) pisarzami, rozmowy z pracownikami wydawnictw, recenzje, artykuły, tematyczne zestawienia książek oraz praktyczne rady (np. jak nie kupować książek). Wszystko to w dość luźniej i nienadętej formie, zatem przystępnej dla zwykłego zjadacza literatury. Niestety taka cena wymagała też poświęceń – papier jest „krzyżówkowy”, dział „Młodzi recenzują” wygląda jakby wyrwano go z gazetki szkolnej, a i korekta gdzieniegdzie bywa zaniedbana.

Niemniej, jak wspomniałem, widać różnicę między pierwszym, słabym numerem, a trzecim, gdzie wszystko zaczyna mieć ręce i nogi. Nie ukrywam, że zostałem przekonany, by po następny numer wybrać się do Empiku. Wszak za dwie złotówki dostanę masę informacji o literaturze i podenerwuję się, że tyle pozycji jest wartych przeczytania, a ja chłonę je zbyt wolno. Czy może być coś lepszego?

Dzięki, Fanbook, i sukcesów życzę.

Mateusz Osiak

Dobry ze mnie chłopak, żaden odmieniec.