10 najlepszych książek, jakie przeczytałem w 2016

Przed wami ranking 10 najlepszych książek, jakie dane było mi w tym roku przeczytać. Różna tematyka, różne gatunki, każdy znajdzie coś dla siebie.

Najlepszych książek 2016 roku nie mógłbym wybrać z prostego powodu – przeczytałem ich tylko kilka. Zresztą, niewiele jest osób regularnie czytających to, co właśnie pojawia się na rynku czytelniczym. Stąd pomysł, by zaprezentować dziesięć najlepszych książek, jakie przeczytałem w 2016 roku. Powinniście je bez problemu znaleźć w sklepach, bibliotekach czy w formie elektronicznej.

10. Alex Bellos „Futebol – brazylijski styl życia” (Wydawnictwo Kopalnia, 2014)

Wraz z Alexem Bellosem można przenieść się nie tylko do Brazylii, ale też np. na Wyspy Owcze, gdzie brazylijscy piłkarze zarabiają na chleb, dzięki czemu wyrywają swoje rodziny z biedy. Brytyjczyk pokazuje nam stolicę piłki nożnej niemal ze wszystkich możliwych stron, w miastach, fawelach oraz dżungli, prezentując przy tym tak szalone rzeczy jak guzikowa piłka nożna. Tylko w Brazylii można by też postawić piłkarza przed komisją śledczą z powodu przegrania  finale Mistrzostw Świata. „Futebol” to niesamowita podróż, którą musi odbyć każdy fan kopania pęcherza.

Więcej w tekście „Dwie podróże„.

9. Tomasz Kopyra „Piwo. Wszystko, co musisz wiedzieć, żeby nie wyjść na głupka”  (Wydawnictwo Znak, 2016)

„Dziesięć browarów, a potem hop do wyra, chcę być jak Tomasz Kopyra”.
Najpopularniejszy polski bloger piwny napisał książkę, w której porusza najważniejsze tematy związane z piwem. Szczegółowo opisuje proces powstawania najbardziej popularnego w naszym kraju trunku, najważniejsze piwne style, a także podaje instrukcje dotyczące tego, jak warzyć piwo w domu.
Dla mnie, beergeeka, to pozycja obowiązkowa, cieszę się, że się pojawiła i skłania mnie ku temu, by samemu coś uwarzyć.

Recenzja: „Pierwszy stopień wtajemniczenia

8. Norman Davies „Europa – między Wschodem a Zachodem” (Wydawnictwo Znak, 2007)

Zawstydzająco mało czytałem do tej pory cenionego w Polsce Normana Daviesa, zwlekałem z sięgnięciem po jego książki tak długo aż zmuszono mnie do tego na studiach. Po bardzo ciekawych fragmentach z obszernej lektury „Europa: rozprawa historyka z historią”, zabrałem się za zbiór esejów „Europa – między Wschodem a Zachodem”. Brytyjski historyk pozwala nam poznać nasz kontynent lepiej oraz dodaje perspektywy, która pomaga zrozumieć procesy, jakie na nim zachodzą. Chociaż to obszerna i trudna książka, napisano ją językiem dość prostym i dostosowanym do „normalnego” czytelnika.

7. Michael Dobbs „House of Cards” (Wydawnictwo Znak, 2015)

Jestem wielkim fanem serialu o tym samym tytule z genialnie obsadzonymi rolami głównymi (wspaniali Kevin Spacey i Robin Wright). Książka, na kanwie której powstała amerykańska produkcja, jest nieco inna, choćby dlatego, że osadzona jest w Wielkiej Brytanii, a nie, tak jak serial, w USA. Może to i lepiej, bo historia Francisa Urquharta (bohatera książkowego) różni się od tej Francisa Underwooda (z serialu). Niemniej, tak samo dzięki swojemu sprytowi bezlitośnie pnie się on w rządowej hierarchii, stając się jednym z najpotężniejszych polityków w państwie i nie zawaha się przelać krwi, by osiągnąć swoje cele. Po drugą część z pewnością sięgnę w nadchodzącym roku.

6. Małgorzata Domagalik, Jakub BłaszczykowskiKuba: Autobiografia” (Wydawnictwo Buchmann, 2015)

Przeczytałem w 2016 roku kilka piłkarskich biografii (Szamo, Kowal, Onyszko), jednak to ta zrobiła na mnie największe wrażenie. Nie znałem tragicznej historii Kuby, który w młodym wieku stracił zarówno matkę, jak i ojca. Czytając wyznania piłkarza Wolfsburga oraz opowiadających o nim przyjaciół momentami chce się płakać, jednak pod koniec książki wyłania nam się obraz człowieka, którego nic nie jest w stanie złamać. Z jednej strony może przeszkadzać to, że Małgorzata Domagalik nie ma zbyt wiele wspólnego z piłką nożną, z drugiej chyba dzięki temu samej piłce nie poświęcono tyle miejsca, co w innych biografiach, a skupiono się na życiu Kuby, a to sprawiło, że wyróżnia się spośród innych.

5. Magdalena Grzebałkowska „Beksińcy: Portert podwójny” (Wydawnictwo Znak, 2014)

Wiedziałem, kim byli, ale nic więcej. Pamiętam, jaki szok w mediach wywołała śmierć Zdzisława Beksińskiego, pamiętam również, jak kiedyś w radiowej Trójce słyszałem audycję poświęconą Tomaszowi w rocznicę jego odejścia. Aż do sięgnięcia po ich wspólną biografię napisaną przez Magdalenę Grzebałkowską, nie byłem świadomy jakimi ikonicznymi postaciami byli obaj Beksińscy. Monumentalny „Portret podwójny” pomaga poznać obie te intrygujące i nie do końca sympatyczne postaci. Wiele w niej zdjęć, zapisów nagrań z rodzinnych zbiorów oraz wspomnień przyjaciół. Niezwykle ciekawa biografia, a przede mną jeszcze wydany w tym roku film „Ostatnia rodzina”.

 

4. Janusz A. Zajdel „Wyjście z cienia” (Wydawnictwo SuperNOWA, 2007)

Nie jest to najlepsza powieść Janusza Zajdla – „Limes inferior” i „Paradyzję” cenię wyżej – mimo tego „Wyjście z cienia” robi wrażenie. To typowo zajdlowska opowieść: w społeczności żyjącej w sztucznie zaprojektowanym z pozoru szczęśliwym i idealnym świecie pojawia się grupka osób zadających niewygodne pytania. Okazuje się, że im bardziej drążą temat, tym więcej zauważają wad otaczającej ich rzeczywistości. Oczywiście ta książka mogła silnej uderzać w momencie pierwszego wydania, czyli w 1983 roku, jednak pewne jej aspekty dalej są aktualne. Warto odkurzyć sobie tę nieco zapomnianą postać, która dostarczyła polskiej literaturze tyle dobrej, dystopijnej fantastyki.

3. Włodzimierz Nowak „Obwód głowy” (Wydawnictwo Czarne, 2007)

W 2016 roku przeczytałem także kilka reportaży, a najlepszym z nich i najbardziej uderzającym był „Obwód głowy” Włodzimierza Nowaka traktujący o stosunkach polsko-niemieckich. Ta książka nie dotyczy nienawiści, a wspólnych punktów, jakich w historii mieliśmy przecież wiele. To zbiór opowieści o rozbitych rodzinach, o walce ze stereotypami, o migrujących w obie strony ludziach, o tym, co nas łączy, a co dzieli. To kolejna książka z tej listy, która otwiera oczy i pozwala spojrzeć na świat z szerzej bądź niezauważanej do tej pory perspektywy.


2. Vladimir Nabokov „Lolita” 
(Wydawnictwo Muza, 2013)

Jeśli chodzi o klasykę literatury współczesnej, udało mi się nadrobić wspaniałą „Lolitę” Vladimira Nabokova wydaną po raz pierwszy w 1955 roku i wzbudzającą olbrzymie kontrowersje z powodu opisanego romansu między dojrzałym mężczyzną a 12-latką. Nie opisy zbliżeń, jakich jest tu stosunkowo niewiele, najbardziej przyciągają do „Lolity”, a narastające opętanie głównego bohatera, który z dnia na dzień coraz bardziej pożąda dziewczynki. Cóż więcej mówić? To arcydzieło. Nie zwlekajcie z sięgnięciem po Nabokova tak długo jak ja.

 

1. Heinrich Böll „Utracona cześć Katarzyny Blum albo: Jak powstaje przemoc i do czego może doprowadzić” (Kolekcja Gazety Wyborczej, 2004)

Na koniec książka, którą niedawno recenzowałem na blogu („Zła prasa może zabić„). Najmniejsza i najkrótsza z tego zestawienia, jednak najdłużej zostaje w głowie i co jakiś czas wracam do niej myślami. To opowieść o tym, jak media potrafią zniszczyć człowiekowi życie. I nie chodzi tylko o bezmyślne besztanie ludzi w gazetach, ale też o to, jak czytanie takich słów może zmienić poszczególne osoby. Opublikowana w 1974 roku, ale dziś chyba jeszcze bardziej aktualna powieść niemieckiego noblisty przypomina, że słowa mają moc i trzeba brać za nie odpowiedzialność. Powtórzę to, co napisałem w recenzji: to pozycja obowiązkowa dla każdego dziennikarza, blogera i innych piszących osób.

 

Osobne miejsce należy się także „Sadze o Wiedźminie” Andrzeja Sapkowskiego, którą w tym roku wchłonąłem po raz trzeci. Za pierwszym razem, pacholęciem będąc, czytałem ją głównie dla stworów i scen walki, chyba nawet kompletnie ignorując kolejność tomów. Za drugim razem zachwycałem się fabułą. Teraz natomiast najbardziej zauroczyło mnie pióro pana Sapkowskiego, który wyciąga z języka polskiego co najlepsze, a i dodaje do niego swoje neologizmy. Z „Wiedźminem” można się śmiać do łez, płakać ze wzruszenia i żalu, truchleć ze strachu, wkraczać w świat baśni, poznawać zakulisowe polityczne rozgrywki. Trudno tę serie opisywać, bo potrzeba tysięcy słów, by choć odrobinę dotknąć tematu. To jedno z największych dzieł polskiej literatury. Amen.

 

Mateusz Osiak

Dobry ze mnie chłopak, żaden odmieniec.