14 najlepszych kawałków o jedzeniu w polskim rapie

2

Zjeść dobrze to żyć dobrze. Każdy lubi wszamać smakowity posiłek i z pełnym brzuchem zrobić sobie sjestę. Polscy raperzy oczywiście doskonale o tym wiedzą i żarciu poświęcili niejeden utwór. Co najlepiej włączyć sobie przed ucztą?

Na wstępie wypada wspomnieć, że jedzenie trafiało do hip-hopowych kawałków także po to, by powiedzieć o czymś innym. Sokół siedem lat temu rapował, że trzeba żyć pełnią życia i suto wędlin kłaść na chleb, Wilku lubi sobie zjeść skręta, VNM upiec placek z haszem, Borixon z kolei po diecie narkotykowej przeszedł na witaminy. I oczywiście połowa MCs zjada innych, najczęściej „tak jak Pacman”. Jednak tutaj tylko napomykano o  żarciu. W polskim rapie nie brakuje kawałków dedykowanym tylko jedzeniu. Oto najlepsze z nich w hierarchii od najchudszego do najgrubszego.

Dinal „Bułki z szynką”
Najchudsi i najbardziej fit w zestawieniu są z pewnością raperzy z zespołu Dinal. Ciemny ryż, białe mięso, woda bez zbędnych toksyn i sport, sport, sport. Tak radzą Wankej i Karol. Trudno się stosować do ich rad, bo cheat meale kuszą zbyt silnie, ale to jeden z najlepszych polskich motywatorów do diety.

Taco Hemingway „Białkoholicy”
Wszelkiego rodzaju diety, programy ćwiczeniowe i zdrowy styl życia to obecnie jeden z najpopularniejszych tematów w – nomen omen – śniadaniowych programach. Każdy pragnie być wysportowany, a eksperci prześcigają się w nowinkach, by wyciągnąć z naszych kieszeni trochę kasy. Taco naśmiewa się zarówno z tego, jak i z ludzi zapominających w weekendy o swoich postanowieniach. No i oczywiście informuje, ile w coli błonnika.

Stasiak „Efekt”
Schudnąć jest łatwo (podobno, mi się nie udało), gorzej bywa z utrzymaniem wagi. Stasiak zrzucił zbędne kilogramy, ale jego życie nie stało się łatwiejsze, przeciwnie, to teraz żyje w stresie. A to ganiają go piwka, a to Snickers Cruncher, a to bekon. Ciągle trzeba uciekać przed efektem jojo. Ciężko jest lekko żyć.

Jot „Funk o jedzeniu”
Ni polecam tego kawałka, jeśli chcecie jeść zdrowo. Niee dość, że wrocławski MC nawija o żarciu, to jeszcze w tak wakacyjnych klimatach, że aż chce się wyjść na piwko albo trzy w plener. Potem łapie się gastro i żre się jakieś śmieciowe jedzenea na mieście. Wszyscy to znamy i większość potem żałuje tych pustych kalorii, ale cóż, grunt to mieć pełny brzuch.

Jotas/Kes-a/DJ Pstyk „Szamsong” (ft. Gers, DJ Krug)
W truskulowy sposób Jotas przypomina o tym, jak pił Frugo, a potem grał kapslem. W ogóle ten follow-up do Wankeja: „Moje oczy są brązowe, bo jem dużo kotletów” to mistrzostwo rapu, zresztą jak producent ma technika gastronomii, to chyba nie może być inaczej, no nie?

Florek „Gastrofaza”
Zejdźmy to jeszcze głębszego podziemia. Ślizger Florek za pomocą setek follow-upów i prześmiesznych wersów rozkmina swoją „Gastrofazę”. Taki rap w 2005 byłby rozchwytywany jak Smarki, tylko Florek nie miałby wtedy do kogo nawiązywać. Największe perełki? „Nie mam sił dziś dać Ci czekoladki mała, bo ją ojebałem, więc smaż mi schaba”, „Jestem w formie, dupy mówią na mnie ciacho”, „Nie wiem, co to szamokontrola”, „Mniej ruchów, więcej wpierdalania” – no wygrał.

Miklak „Numer o naleśnikach”
Nie wiem, jak traktować te naleśniki, bo zbyt tłuste to nie są przecież, ale to najzdrowszych dań też nie należą. Chociaż jak dzisiaj na śniadanie zjadłem dwa razowe naleśniki z masłem orzechowym, dżemem brzoskwiniowym i migdałami, to brzuch jakoś super nie urośnie, prawda? A Miklak nagrał porządny tribute dla tej szamki.

Dwa Sławy „Om nom nom”
W typowy dla siebie zabawny sposób Radosław, Jarosław i Janek opowiadają o tym, jak, co i kiedy jedzą. Generalnie uszy trzęsą im się przez cały czas i nie ma czegoś, co mogliby zostawić na talerzu. Chociaż po ich sylwetkach w ogóle tego nie widać, więc wyczuwam prowo.

LJ Karwel „Gruba miłość”
Karwel rapuje o miłości do żarcia i do kobiety, która szamie chyba jeszcze więcej niż on. W założeniu miało być śmiesznie i chociaż ten kawałek ma wielu zwolenników, to mnie nie bawi. Podoba mi natomiast się ta świnia z klipu – zrobiłbym z niej porządnego schabowego i zgrillował karkówkę.

2sty „Napierdalam kebab”
Jak wiadomo, kebab to same witamy. W polskim rapie mamy nawet kebabową trylogię Najpierw 2sty – który już w „Kuchniach świata” nawijał, że przytył 10 kilo wpieprzając gyros na wynos – prezentuje nam to, jak wygląda ten gastronomiczny przemysł….

Koldi (Alcomindz) „Lubje kebab pimpka”
…. następnie Koldi (to początki Alcomindz, zatem może być niezła ciekawostka) opisuje swojego kebabowego faworyta, za którego mógłby nawet zabić i gdyby miał ostatnie życzenie przed śmiercią, to byłby to właśnie ten kebab. Sam kawałek jak widać spodobał się też właścicielom…

Otsochodzi „Hai ha”
… i na koniec Otsochodzi, który ma (nomen omen) beef z pewnym Hasanem (chyba w każdym mieście jest lokal o tej nazwie), przez to, że ten nie robi dobrych kebabów. Raper wybiera za to chińskie żarcie z tarchomińskiej knajpy o nazwie Hai Ha, nawet jeżeli czasami dostaje coś innego niż zamówił.

Hades „Sumo rap”
Na fitness nie wybiera się na pewno Hades, który z pogardą patrzy na jogurty pitne. Jak pizza to z podwójnym serem i boczkiem, a brzuch pełny kebabów i wołowiny. A to tego taki tłusty bit od Emade. W kategorii najgrubszych kawałków to na pewno jeden z faworytów. Ale zwycięzca może być tylko jeden.

Somal „Dużo za duży”
Somal nie miał zbyt wielkiej konkurencji, głównie dzięki temu, że jest chodzącym przykładem tego, jak to dobrze zjeść. Po prostu ekspert w tym temacie. Szamie, ile zmieści mu się w żołądku, mimo że jest „Dużo za duży”. Można? Można. Ja to szanuję. Sami idźcie na fitness.

BONUS
Czasami można też rapować o jedzeniu, a mieć na myśli coś kompletnie innego. O czym rapują Afrojax i Siny – sprawdźcie sami, nie będę Wam ułatwiał ani spojlerował.


Czegoś zabrakło? Daj znać, zrobimy erratę! :)

Szybki edit, bo zapomniałem o przeklasyku i o jednym z pierwszych kawałków o żarciu, czyli o „Dwarazyszama”. Przepraszam Pan Afront. Shame on me.

Najciemniej oczywiście pod latarnią. Niedawno przypominam sobie całą epkę o żarciu, czyli „Najadłszy EP” duetu Lilu i Rufik, a pisząc ten ranking kompletnie wyleciało mi to z głowy. O samej płycie pisałem już dawno tutaj, a dla Was najlepszy numer z płyty.

Link do całej płyty: https://t.co/6Ot7enG8tG

Jeżeli podoba Ci się to, co piszę i chcesz mi pomóc w utrzymaniu serwera, a przy okazji masz zamiar kupić sobie jakąś płytę – zrób to z mojego linku. Jak nie kupujesz płyt – dołącz do fanpage’a strony.

KUP PŁYTY Z PODZIEMIA I MAINSTREAMU NA PREORDER.PL

Mateusz Osiak

Dobry ze mnie chłopak, żaden odmieniec.

  • Joanna Kowalczyk
  • Gabriela Berna

    zanim weszłam, wiedziałam, ze pierwszy bedzie dinal.

    co do kawałków, które pozornie sa o jedzeniu, to jeszcze Zeus- Lubisz jeść. a „Gruba miłość” przywodzi na myśl „Mniam Mniam” Skazanych na sukces i kawałek Buki o Darling.

  • Wilku

    2sty – Kuchnie Świata
    Uważam, iż danie jego jednego numeru na tą listę nie wyklucza możliwości dodania i Kuchni Świata :-)

    • blogosiaka

      Tak, ale rozrósłby się ten ranking do niezdrowych rozmiarów, jakbym tak utykał te kawałki, a i tak dość obszernie wygląda. :)

  • Daniel Kiełbasa

    VNM – Zapiekanki, Rasmentalism – System Interwałów, Łona/Webber – Świat jest pełen filozofów, Grubson i BRK – Kalorie, Zeus – Lubisz jeść. Oczywiście pierwsza trójka to delikatne nawiązanie do żarcia, ale zawsze coś ;-)

    • blogosiaka

      „Lubisz jeść” też nie o żarciu przecież. :)

  • Agnieszka Dominiak

    Mniej znany kawałek, zdecydowanie o jedzeniu.
    https://youtu.be/mAGxcGCaFHc