Dzień z… Abradabem #1

abradab
Zdjęcie z Hip-Hop Jam 2 CSG Gdańsk Źródło: facebook artysty.

Przypomnijmy dziś sobie najważniejsze utwory w karierze nieco zapomnianego już Abradaba. Klasyków na koncie ma co niemiara, a jego ostatnie dokonania… cóż, lepiej chyba nie wspominać, bo to już tylko cień tego, co członek Kalibra nagrał wcześniej.

Na pierwszy ogień rzucam kawałek z mającego już 10 lat „Czerwonego albumu”. To hymn i numer, który pewnie niejednego z Was zachęcał do wkręcania się w słuchanie rapu. Do tej pory można usłyszeć go w radiostacjach – i nie tylko po 23 w Esce. Marcin Flint umieścił go na 65. miejscu listy „120 najważniejszych polskich utworów hip-hopowych” – o pozycji można dyskutować, ale miejsce kawałkowi „Miasto jest nasze” się należało.

Dlaczego od Abradaba zaczynam ten cykl? Wczoraj TVP Kultura transmitowała jego koncert z „Męskiego grania” (jeszcze coś z niego się pojawi) i przypomniało mi się, że w hymnie do pierwszej edycji tej trasy koncertowej znalazła się zwrotka Marcina. Jak dla mnie wypadł tu znakomicie, szczególnie technicznie i na tle Wojtka Waglewskiego i Maćka Maleńczuka nie wygląda gorzej. „Wszyscy muzycy to wojownicy” – cieszy fakt, że znalazło się w tym utworze miejsce i dla rapera, bo Trójka często traktuje ten gatunek po macoszemu.

Zatrzymajmy się przy nowszych dokonaniach Abradaba. Dzięki temu, że był twarzą „Męskiego grania”, jego single śmigały codziennie w Trójce. „Mamy królów na banknotach” znalazł się nawet na liście. „Abradabing”, z którego ten utwór pochodzi, był, jaki był. W słabym 2010 roku jeszcze jako tako się bronił, ale gdzieś od trzech lat nie mam ochoty go włączyć. Chociaż całkiem ładne wydanie można sobie obejrzeć.

Ostatni dobry singiel Abradaba?

„3:44” to najbardziej przystępna płyta Kalibra. Wszystko to za sprawą właśnie takich wpadających w ucho kawałków. Sam uczyłem się rapować właśnie naśladując ten kawałek i próbując dorównać Dabowi i Joce. „Normalnie o tej porze” zna chyba każdy – nie tylko słuchacz rapu. Pomogła w tym też reklama Nescafe, w której wykorzystano muzykę z tego numeru: https://www.youtube.com/watch?v=Z2GDvNY7ojo

 

Najbardziej pokręcony teledysk Abradaba? Na pewno ten do „Rap to nie zabawa już”, na którym w roli mechanika dosłownie traci głowę, a Joka – również dosłownie – lata sobie po warsztacie.

 

Numer, który puścisz mamie i złego słowa nie powie. Konfrontacja ludzi z garbatym aniołem opowiedziana jest doskonale, na zakończenie czeka się wręcz w stresie, licząc na jakąś mocną puentę, a jak to wszystko się kończy? Pewnie sami dobrze wiecie, a jeżeli nie, to sprawdźcie.

W gimnazjum byłem typowym psychofanem Magika i Kalibra. „Księgę tajemniczą” znałem do przodu i do tyłu, tak samo jak teorie, w których to Abradab wypchnął Magika z okna. Nie słuchałem tej płyty już wiele lat. Trochę się boję, nie wiem, jak kiedyś mogłem się tym schizować. Ale nie można pominąć pierwszego albumu Kalibra w tym zestawieniu.

 

Na koniec „Rapowe ziarno” w wersji live z „Męskiego grania”. Akurat ten utwór wypadł dobrze, ale słuchałem innych i, kurczę, wydawało mi się, że tżywe instrumenty zabrały Abradabowi sporo powera i trudno było mu porwać publiczność (na kanale użytkownika, który wrzucał ten film jest reszta koncertu). Ludzie obudzili się dopiero przy ostatnim granym przez niego kawałku „Miasto jest nasze”. A teledysk do „Rapowego ziarna” znajdziecie tu: https://www.youtube.com/watch?v=GzOzy3qhtaM

Kawałki, które nie weszły na Facebook:

Abradab wystąpił gościnnie – co nie dziwi – również u Lukatricksa. Całkiem przyjemnie wyszedł ten posse cut.

„Piosenki o G.” zabrakło na Facebooku, ale tutaj wypadało ją umieścić.

„Film” miałem na jednej ze stadionowych składanek z polskim hip-hopem, na których rozpoczynałem przygodę z rapem. Wcześniej od Kalibra słyszałem chyba tylko „Plus i minus”, chociaż samą nazwę znałem doskonale, nawet w swojej niewielkiej wiosce, która jeszcze wtedy nie miała raczej dostępu do rapu.

I na ostateczny koniec „Gruby czarny kot”, którego również należy znać.

PS Dlaczego niektóre czcionki są „wyblakłe”, a inne normalne – nie mam pojęcia, obwiniam za to kopiowanie tekstów z Facebooka, ale w kodzie HTML niczego nie widzę.

Dajcie znać, jak przyjął się cykl i postaram się przygotowywać kolejne odcinki oraz sensowniej to rozplanować, szczególnie na Facebooku. Dziś zrobiłem pod wpływem chwili, stąd same linki do kawałku. W przyszłości postaram się o zdjęcia, ciekawostki czy inne unikatowe rzeczy.

Mateusz Osiak

Dobry ze mnie chłopak, żaden odmieniec.