Dzień z… Eisem #3

Eis
fot. Daniel Dash

 

Zaczynamy Dzień  z Eisem. To trzeci odcinek cyklu, w którym przypominamy sobie utwory konkretnego rapera. Dziś padło – głównie dzięki Wam, drodzy Czytelnicy – na Eisa – kolejnego wielkiego nieobecnego sceny. Autora jednego z najlepszych polskich rap albumów. Gościa o niepodrabialnej stylówce, który miał więcej swagu niż współcześni swaggerzy. Przypomnijmy sobie jego krótką karierę. Pomogą w tym moi koledzy, raperzy i tak dalej. Największą robotę wykonał Błażej z Zrozumieć Futbol, za co serdeczne dzięki.

 

Eis – Najlepsze dni

Wypada zacząć od „Najlepszych dni” – hymnu do wygrywania życia. Lata są za gorące, zimy za ostre, ale my dalej staramy się robić swoje, brać życie w pełnej wersji i mieć panny jak cukier.

Chociaż może już nie tak często jak kiedyś słucham tego numeru, to w ostatnim czasie dość często wracam do niego pamięcią, zdając sobie sprawę, że sam przeżywam właśnie najlepsze dni i to mój czas na branie życia w swoje ręce.

Kiedy go poznałem? Czytając jeden z pierwszych odcinków Przegapifszy, gdzie jeszcze na Spinnerze Emateii (?) opisywał „Gdzie jest Eis?”. Strasznie chciałem poznać tego gościa z „przerywanym” flow, który rzekomo był tak niedoceniony. Płytę chyba od razu polubiłem i zacząłem szukać, gdzie ten Eis się podziewa.

Elemer – Klik-klik ft. Pezet
„Kotku, to tylko stówa, nauczmy te pieniądze fruwać”
„One wiedzą, że nie jestem dobry w tańcu
Ale mam złoty łańcuch
Złote to
Złote tamto
Klik Klik
Mam to”

Tylko Eis mógł tak nawijać trzynaście lat temu. Był obśmiewany oczywiście, ale… damn, to jest taka stylówka, takie bezczelne rzucanie prostych rymów, że tworzy to klimat wręcz nie do opisania. Przechwałki typa w dresie, który wyrywa panny na sprowadzone z Niemiec BMW. „Poszło w biznes” jest prześmieszne, ale w mega pozytywnym tego słowa znaczeniu.

Rzutem na taśmę swój opis podrzucił na maila także S.
„Oczywisty klasyk. Pewnie tak maila zaczyna każdy nt. najbardziej niedocenionego rapera w polskiej rapgrze. Eis jako 18latek z takim luzem, którym zabrakłoby pewnie rozdziewiczonym gimnazjalistkom. Technicznie jak na 2001 pewnie wyprzedza go tylko młody Mesik i Pezet. Na ten refren wyrwałem panne więc nawet nie mów jakie to dla mnie ważne.”

Stasiak – Słowa mają moc ft. Ten Typ Mes, Piotr Pacak
Mes przestał lubić Eisa (czy tam A$AP jak twierdzą niektórzy) ze to, że mówił o rzeczach, które nigdy nie miały miejsca. Ale chyba tylko on, prawda?

Grunt, że przed jego flow wszyscy robią chapeau bas.

***

Chok prosi w komentarzu o ciekawostki, ale z Eisem to ciężka sprawa. Jak zniknął, tak go nie ma. O ile Jimsona jeszcze widać w internetach, Wankeja można złapać na wywiad po bieganiu albo spotkać na uczelni, Smarkiego można zgooglować, to Jacka prawie nie ma. Od baletów na imprezie „A pamiętasz jak?” oraz wywiadu jego ex-partnerki, trudno znaleźć o nim jakieś informacje.

Oczywiście KMWTW i ileś osób ma z nim styczność (np. VNM), ale niewiele przedostaje się do pozostałych. I to też jakiś fenomen.

Niemniej rzeczy z jego czasów będą się pojawiać. : )

***

Grammatik – Mówią mi ft. Eis
Jacek pojawił się także na „Światłach miasta” – dla wielu najlepszej płycie polskiego rapu. Jak wypadł obok Eldoki i Jotuze? Przyznam, że ten feat prawie kompletnie wyleciał mi z pamięci. Pamiętam te inne, te lepsze, te, kiedy był już dojrzalszym raperem.

Wszak kiedy wychodziły „Światła miasta” Eis miał 17 lat.

Elemer – Plażowi plejboje
Jeszcze raz Elemer. Jak już włączę „Poszło w biznes” to trudno poprzestać na jednym kawałku. Co za szalone rzeczy się tu dzieją. Jeden z kawałków posiada też klip, ale zostawimy ten gorący numer na wieczór. Jak na razie „Plażowi plejboje”. W ogóle czo ten refren.

Kurczę, kiedyś Lygrys na Ślizgu wrzucał recenzje tej płyty, jedna była 2/5, ale skriny się nie zachowały. Błażej pewnie posiada wszystko na HDD i podrzuci.

Eis – Teraz albo nigdy
O „Teraz albo nigdy” opowie Dawid, autor bloga goodkid.pl:
„Ten klip. Tłoczenie płyty, aparaty cyfrowe, które wtedy były luksusem, dwóch cwaniaczków w sportowym aucie, jakiś dresiarz w podziemnym parkingu wymachujący łapami itd. Polska hip-hopowa rzeczywistość a.d. 2003. Szczerze to średnio pamiętam ogólnonarodową zajawkę na Eisa w tamtych czasach, bo taka z całą pewnością była, ale w skali mikro, czyli zgoła odmiennej od tej, panującej dzisiaj. „Gdzie Jest Eis?” nie zestarzało się ani trochę, a śmiem twierdzić, że nawet zyskało. Kozacki MC – jedyny, który potrafił rzucać w TAKI sposób buraczane wersy. Koleś, który miał styl i był niepodrabialny. Doskonałe ucho do beatów – tutaj noonowe „Teraz albo Nigdy” jest idealnym przykładem. Jeden z pomników polskiego rapu. I brawa dla Sierockiego w klipie.”

***

Zachowały się także wywiady z Eisem, ten pochodzi z Klanu. Zapraszam do lektury:

wywiad1wywiad3wywiad4

***

Małolat/Ajron – One ft Eis

Świetny feat na doskonałej płycie Małolata. Generalnie o dupeczkach Eis nawijał całkiem sporo, o marzeniach, o tym, żeby nie dzwoniły, o tym, że chcą hajsu czy o tym, że zamiast życia lepiej zmienić pannę.

Eis – 07.02.83

To taki numer, który docenia się po czasie. Jak już osłuchamy się z „Najlepszymi dniami”, jak przestaniemy jarać się linijkami z „Czasem” czy historią z „5 sekund”. Wtedy wjeżdża ten numer i wow.

Swoją drogą, gdzie jest Eis? Podobno wygrywa życia. Słychać było plotki, że jest założycielem Pudelka, ale chyba można je włożyć między bajki. Karierę zakończył definitywnie i dobrze. Gdyby wrócił teraz mógłby przekreślić swój status legendy.

Eis – Graj z nami rap

Oddaję pole Błażejowi ze Zrozumieć Futbol, wiernemu i oddanemu psychofanowi:

„Witam, Jacek Nalewajko to mój ulubiony raper i wręcz można powiedzieć życiowy mentor. Wiem że to dziwnie brzmi w czasach delegalizacji rapu itd. ale to jeden z tych, który na zawsze pozostanie legendą i nikt nie będzie nazywał go wieprzem, zapraszał do więzienia, wyzywał od patusów czy wdawał się w wojny facebookowe. Jednak dziś Eis jest coraz mniej kojarzony i wzbudza mniej emocji (również mówie o ślizgu). Przemiana pokoleń, która ma nowych bożków dokonała się, ale wciąż w sercach wielu są Eisowe nagrywki.

Przyznam że z początku bardzo ciężko było mi się przekonać do stylu Eisa i produkcji na jakich nawijał. Leniwe flow, niby idealne ale jednak ciężkostrawne, bity nie klasyczne (wtedy dość nowoczesne) – mimo olbrzymiego hajpu i uznawaniu go za legendę i pozycje obowiązkową nie podeszło mi od razu.

Ale potem – uznałem go i uznaje do dziś za największą postać sceny. Świetny styl – prosty acz genialny, bez prostactwa jakie czasem sie zdarzało tym wielkim sceny, ale też nie zbyt przeintelektualizowane teksty. Eis opisał życie 20 latka – w pogoni za lepszej jakości życiem, obsesją na punkcie hajsu i wygrywania życia, kontaktach z pannami. To był taki chłopak, który miał wręcz bezczelny luz, styl. GJE to niesamowicie równa płyta. Uważam jednak, że jego drugi album byłby jeszcze lepszy. Tam by miał już perfekcyjnie doszlifowaną nawijkę.

Warto docenić też progres, jaki zaliczył od Poszło w biznes. Tam bardziej dukał i nawijał od niechcenia, dwa lata później niszczył flow. Nie miał super przyspieszeń, ale po prostu znalazł swój sposób nawijania.

Kawałki jakie lubię? Pominę płytę, zajmiesz się tym doskonale.

GRAJ Z NAMI RAP z drugiego Junoumi

Typowy bezczelny flow, OSTR na bicie odpierdala jak Timbaland a Eis nawija ze nigdy nie zniknie i jest zawsze gotów na bitwę. Czuj to madafaka! Niesamowity kawałek zapowiadający dopiero to co miał pokazać na płycie.

Szkoda, że odszedł z rapu, ale też dobrze że tak szybko i nie zostawił po sobie wstydu. Dziś mógłby być Onarem napierdalającym smuty dla gimbów albo swagEisem feat. Tede. Na szczęście wygrał życie w inny sposób i nie zdechł w Tesco.”

Eis, Spinache, O.S.T.R. – Nie dzwoń do mnie

Kawałek z bardzo prostym przekazem. Nie można go pominąć, pisząc o barwnej karierze Eisa. W sam raz jako przerywnik między długim postem Błażeja, a kolejnym długim postem Piotra i Michała.

Eis – Box-I-Kox

„Box-I-Kox” wybrało dwie osoby. Pierwsza z nich to Piotr, autor bloga Northim Kismajes oraz recenzent portalu na P:

„Oczywisty wybór; utwór ten jest tak często odpalany na różnych imprezach, że nigdy nie miał czasu na skrycie się pod kołderką kurzu. Prosty, zabawny tekst, który zapada w pamięć już od pierwszego odsłuchu robi swoje. Niemniej zwróćcie uwagę, że już sam bit przez tę charakterystyczną gitarkę i skwierczący dźwięk syntezatora (?), który puentuje każdy czterowers, ma w sobie coś co sprawia, że całość aż skrzy się dowcipem. Swoją drogą, lubię myśleć, że „Skąd spadli?” VNM-a jest duchową kontynuacją tego klasyka”.

Wybrał ten numer także Michał eR, winny ćpun oraz osoba, która zrobiła koszulki z napisami Gdzie jest Eis. Ktoś z Was taką posiada?
„Eis wyprzedził polską scenę nie wiem o ile dokładnie, ale na stóweczkę o sporo. Zajebista rytmika, flow git mimo upływu lat, mega unikalna stylówka plus normalna gadka, a nie wydumane smuty – raper kompletny. Interesy pykły i dobrze, propsy za wygranie życia i brak powrotu – mistrzunio wie kiedy skończyć.”

***

Wzór na wygranie życia. Jacek skorzystał.
wzor***

Kilka Ślizgowych komentarzy nt. płyty oraz wywiad dla Interii. Wiele z nich pochodzi sprzed ~10 lat, więc mogą brzmieć śmiesznie – w sumie dlatego je tu wklejam. Zwróćcie uwagę szczególnie na komentarz Tomba.

Tomb:
5 sekund i polski sen, tam tez sa dwojki, u reda tez mial dwojki, zreszta za flow w „zmienić gre” kazdy hejter mu powinien ciągnąć, krol offbeatu

Raph z Palmer Eldritch:
Dla mnie Elemer to taka pierdziawia była, ale Eis poważny kozak „Najlepsze dni”, „Teraz albo nigdy”, „5 sekund” czy „Box i kox” wymiatają

Daniel Wardziński z Popkillera:
Kooooooosa… Kapitalna płytka. Niesteyty teraz jej nie mam, a ostatnio chodziło za mną żeby sobie posłuchać. Pamiętam jak bardzo się jarałem, ale praktycznie nie pamiętam tekstów bitów… Pamiętam ten wers do panny która zasłania Eisowi kartkę i wers pezeta „chce być najlepszy w tym jak na dekach salabanzi” Chyba sobie wreszcie sprawie to w orginale i odświeże sobie miłe wspomnienia…

User, któremu nie podobały się bity na „Gdzie jest Eis?” argumentuje:
poprostu sie na bitach nie znasz posłuchaj Muzyki Klasycznej to usłyszysz dobre bity albo Jazz W Wolnych Chwilach

Chok:
Płytka kozak Eis był polączeniem Mesa z Pezetem, co dawałao superrapera w 100%

Quiz:
ten kawalek nie jest o eisie ale spoko, a eis kosi hajs na tym co pewnie wielu z was czyta bo jest jednym z 3 zalozycieli pudelka, na tym biznesie moze sie w koncu dorobi tych ‚apartamentow po drugiej stronie ulicy’

Anegdota Muflona z audycji, przytoczona przez pewnego Ślizgera:
„Tak, sluchalem tej audycji. Akcja byla taka, ze muflon chodzil z siostrą Eisa do klasy w liceum, i pewnego razu sie spotkali na wystawie obrazow (bodajze), i jego kolezanka po krotkiej rozmowie zaczela temat o rapie, bo slyszala, ze muflon tam cos dziala w tej muzyce, po chwili dodala „moj brat tez kiedys rapowal, mial taki hit chyba „najlepsze dni”” – muflon w stylu „ej dziewczyno, twoj brat to eis?”, ona na to „no chyba tak, zreszta zobacz, tam stoi” Muflon zszkowany przemierzyl go wzrokiem – był ubrany dosyc smiesznie, spodnie w kanty (bodajze) i udawal, ze nie jest Eisem. tak to po krotce wygladalo.”
Oczywiście nigdy to nie zostało potwierdzone, ale niezła pasta.

Wywiad dla Interii: http://muzyka.interia.pl/wywiady/eis/news/nie-robie-rapu-dla-dzieciakow,844920,2039

***

Elemer – Obrońca Tytułu
Chciałem wrzucić coś jeszcze z poprzedniej produkcji Elemera, ale nie wiem, czy warto, bo brzmi to dość średnio, dlatego jeszcze raz zahaczam o „Poszło w biznes”, tym razem wrzucając kawałek o wiele mówiącym tytule. Obrońcy tytułu to klasyczka ekipa z mega dobrymi raperami. Ktoś na ślizgu zrobił koszulki z tym napisem. Kupiłem, poszedłem w niej na koncert Eldoki, poskakałem w pierwszym rzędzie pod sceną, pogadałem z Leszkiem o „Złym” i… kilka dni później Eldo oświadczył w wywiadzie, że jakieś gamonie z forum zrobiły sobie koszulki Obrońców i wielkie halo.

Nieprawilnie.

Stare Miasto – To jest tak ft Eis

Następna klasyczna współpraca, tym razem z zapomnianym już Starym Miastem. Kto potrafiłby wymienić członków tej formacji? O tym numerze opowie Kamel:
„Eis (wtedy jeszcze znany jako Aes) w fazie przejsciowej. Już nie refleksyjny typek zapatrzony w Grammatika ale jeszcze nie gorący, baunsujący „Plażowy plejboje”. „Minuty” Starego Miasta to kamień milowy rodzimego truskulu. W tym kawałku możemy usłyszeć Eisa w najbardziej oldschoolowym wydaniu. Krótkie wymianki, gęste rymowanie, krótkich słów z którego Obrońcy Tytułu na początku poprzedniej dekady zrobili swój znak firmowy. Parafrazując klasyka „jedni robili głupoty, oni robili trueschool”.

Eis – W szponach melanżu ft. Mes, Pezet
Były też takie czasy, że Mesa brało się nie na zwrotkę, ale na refren, bo robił je genialnie. W ogóle współprace Pezeta z Mesem zawsze wypadały znakomicie. Nie inaczej jest tutaj.

Prowokacyjnie zapytam: trzech najlepszych wtedy raperów?

Eldo, Eis, Da Mastaz – Czarne gówno

YYYYYYYYY
Ten kawałek wybrał mój kolyyyyyyyega Marciyyyyn:

„Yyyyyyyy…świetny kawałek, czarnuchy zgadały się przez internet i yyyyyyyy. Jak wiadomo nie jedyny kawałek tego typu na koncie Eisa yyyyy. Właściwie nie trzeba nic opisywać, trzeba posłuchać i zobaczyć jak chłopaki robili swag przed swagiem, hajs przed hajsem, Eldo miał dystans i złoty z dolarów czołg, a Eis dissuje DMXa, niech se szczeka mówię yyyyyyyyy.”

Eis – Polski sen

Kolejny raz „Gdzie jest Eis?”. Nie mów, chłopaku, że nie masz takiego snu, bo nie uwierzę. Mega motywator, zresztą jak niejeden numer Eisa, bo kto nie marzy o takim życiu, o jakim marzy Jacek.

Vienio i Pele – Chcę żyć 2 ft Eis
Jeszcze raz Błażej, teraz o gościnnym występie Jacka na trzecim „Autentyku”.
„Typowy Jacek nawijający o hajsie, marzeniu i życiowym celu. Jak dobrze wiemy od jego byłej dziewczyny, Eis chciał zarobić nic nie robiąc i go zawsze kręcił internet. Z FB diggingu wiem, że Eis dorobił się co prawda nie A6, ale A4, którą niedawno sprzedawał i ma bardzo spoko partnerkę”.

Elemer – Każdy z nas

Swag przed swagiem. Dupeczki, szampan, basen, palenie banknotów i machanie wiadomo czym. Do tego piękne zakończenie tego klipu. Jak można tego nie lubić?

Eis – Czasem
„Czasem, wiesz, siedzę sobie, luz, piszę coś do bitu
Jak ta panna podchodzi i wyjeżdża do mnie z tekstem typu
Eis, co z ciebie za biznesmen?
Wiem, że przez ten twój ostatni dill to wpadłeś lekko pod kreskę
Nie bój dupy, jeszcze mam te hajsy
Ale może ty mi powiesz jak mam niby zrobić dużą bańkę?
Idź stąd, nie wiem, z kimś na randkę
Albo weź coś może kurwa zrób, zasłaniasz mi kartkę
Mówisz: Eis zmień swoje życie. Co, nie jest fajne?
Zmień życie? Raczej nie, ale chyba w końcu zmienię pannę”

Jeden z najlepszych momentów w polskim rapie.

Pezet, Eis, Red  – Mam to kotku
Znowu to świetne połączenie. Na pewno jeden z pierwszych kawałków z Eisem, jakie słyszałem, ale skupiałem się przecież na Kaplińskim, a nie na „tym drugim”, tym, który był tylko w refrenie.

Włodi – Mam siłę ft Eis

Nie może być innego zakończenia tego dnia. Ostatnia zwrotka Eisa. W zasadzie definicja jego rapu.

Dziękuję wszystkim za uczestnictwo w tym dniu. Dzięki wszystkim, którzy podesłali mi swoje opisy, Błażejowi, który wysłał cały esej.

Cholera, niby tylko dwie pełnoprawne płyty wydał Eis, a i tak było z czego stworzyć ten dzień. Klasyk na klasyku.

 

Mateusz Osiak

Dobry ze mnie chłopak, żaden odmieniec.

  • Przesłuchałem całe „Gdzie jest Eis” dzięki tej akcji, zajebiście, że się odbyła :)

  • PRAWDZIWY

    eis ŻYJE BO WIDZIAŁEM GO