Dzień z… Jimsonem #2

jimson

 

Jimson. Słysząc tę ksywkę mam od razu tysiące skojarzeń, a w pamięci zaczyna mi grać wiele utworów z jego udziałem. Jak w ogóle opisać tego słupskiego rapera? Najlepszy w Polsce? Najlepszy w podziemiu? Największy nieobecny rap gry? Autor najbardziej klimatycznej epki w kraju? Zwycięzca beefu z VNM-em? Przypomnijmy sobie dziś jego twórczość, a wieczorem wydamy wyrok.


Jimson – Gorąca ofiara
Troszkę za wczesna pora na takie utwory, ale to chyba pierwszy kawałek Jimsona, jaki słyszałem. Akurat zaczytywałem się wtedy w biografiach seryjnych morderców (polecam stronę:http://killer.radom.net/~sermord/New/zbrodnia.php-dzial=mordercy.htm), więc „Gorąca ofiara” zadziałała jeszcze bardziej. Zgooglowałem szybko płytę, przesłuchałem coś jeszcze i kazałem koledze czym prędzej ściągnąć. Dawał mi ją na wypalonej płycie CD ze słowami: „Trochę strach tego słuchać, ale zajebista”.

Jimson & Mały Esz Esz – Kwiatki, łączki, miłość
Jeden z najlepszych polskich lovesongów opisuje Maciej, czyli rednacz.comoraz król Wygrywam Z Anoreksją:
„Ulubiony track Jimsona? Cholera, dużo ich. Ale wybieram „Kwiatki, łączki i miłość” ze względu… na zwrotkę Małego Esza Esza. Gdy słyszę „Lubiła jajecznicę na szynce z czosnkiem i oregano na śniadanie rano”, to wiem, że zaraz pójdę do kuchni i wyczaruję danie dnia. Moja dziewczyna też lubi to królestwo na kaca. Nie przepada za to za tanimi kebabami i Talibem Kweli”.

A ja od siebie dodam, że próbowałem kiedyś nauczyć się rapować zwrotkę Jimsona. Nigdy mi się to nie udało.

Jimson & Jazzy – Kochaj mnie, ruszaj się i podnieś pięść w górę
Jak szukacie czegoś na dzisiejszą imprezę, to ten kawałek jest jak znalazł.
Coś Magdy ostatnio mało, co?

Mel/Kazzam – Z vinylu (ft. Jimson)
Mega zapomniany kawałek (chyba że tylko mi zapodział się na playliśćie), sam Mel też chyba jest już nieobecny w rapgrze. Całej epki nigdy nie słyszałem, tylko ten utwór pobrałem kiedyś z jakiejś Wrzuty albo Odsiebie. Ktoś pamięta takie strony w ogóle?

Jimson/Ejnstejn – Gdzie ulice nie mają imion
O tym kawałku opowie mój przyjaciel Marcin, psychofan Jimsona oraz rapera Dinal:
„Jimson jak żaden inny raper kazał nam się często zastanawiać „co by było gdyby”. Ciężko zliczyć wszystkie projekty, które współtworzyć miał Maciek w trakcie swojej kariery. Jednym z wyżej wymienionych był projekt z Ejnstejnem. Finalnie: dwa kawałki i setki osób zawiedzionych brakiem dalszej kolaboracji. Gdzie ulice nie mają imion jest kawałkiem o tyle niezwykłym, że nie ma tutaj wyraźnego basu co daje Jimsonowi okazję do wykazania się swoim kunsztem. Nietypowe zadanie, ale raper wywiązuje się z niego bez zarzutu”.

Jimson/Ejnstejn – Zdziczeć
Aj, że ten projekt nie ujrzał światła dziennego. „Zdziczeć” doczekało się nieoficjalnego klipu, koszulek i fanów nawet poza hip-hopowymi kręgami. Jimson niby jak zawsze jest nieco tajemniczy, zdystansowany, trochę ponad tym wszystkim i bez kompletnej wczutki w numer, a z drugiej strony jakby się go poznawało od nowa w tym numerze.

***

A o wszystkich projektach Jimsona, które nie wyszły sam autor opowiada tutaj:
http://www.popkiller.pl/2014-02-16,jimson-fejm-sam-w-sobie-jest-fajny-tylko-do-pewnego-momentu-wywiad

***

Jimson – Rookie 
„A Ty wgryzaj się w te teksty jak na ohhla.com”.
Ta, jasne, kto teraz pamięta o tym portalu, skoro mamy RapGenius?

Miejski Klasyk – Zakładnik losu (ft. Patrycja)
Jak Jimsona wspomina Kościey?
„Jimsona pierwszy raz usłyszałem na drugim Kodexie – Miejski Klasyk „Dokładnie w Twoich uszach”. Najpierw opadła mi szczęka a potem zrobiło mi się szkoda tego drugiego (CBK sie chyba nazywał, nie pamiętam nawet). No po pierwszej zwrotce ten numer mógłby sie skończyć, game over. Chwile potem udało mi się dorwać od ziomka jakąś zajechaną płyte CD-R z mptrójkami na ktorej figurował min „Najwyższy Czas EP” a tam „Zakładnik Losu”- oj długo to latało w głośniku, genialny numer. Co było dalej to już nawet gimbusy wiedzą. Szkoda że już nie nagrywa ale z drugiej strony mu zazdroszcze bo wycofał się z tego gówna w odpowiednim momencie.”

***
A co teraz w życiu robi Jimson? Pisze o koszykówce na Szóstym graczu i aktywnie twitteruje. Tutaj go znajdziecie: https://twitter.com/mackwiatkowski

A Twittera ma już sto lat. To on założył o nim temat na Ślizgu.
***

Eldo – Popołudnie pisarza (ft. Jimson)
We wrzuconym wcześniej wywiadzie mowa jest także o tym numerze. Jimson na najlepszej płycie Eldoki dał świetną zwrotkę. Słyszałem plotki, że Maciek wówczas także miał wydać oficjalny krążek, ale coś tam nie zagrało jak należy.

A w „Zamykam grę” Jimson Eldoce natarł uszy.

Jimson & Pezet – Rosół z kury
Pora obiadowa, więc czas na klasyczną kolaborację Pezeta z Jimsonem.

Jimson – Arabskie noce
A co na to wszystko producent Eigus?
„Gdyby dźwięki i słowa mogły tworzyć definicję gęstości, lepkości, intensywności, to idealnym ich obrazem byłby właśnie ten kawałek. Zlepek przemyśleń, z pozoru lekko bezładny, w połączeniu z pełnym niepokojących brzmień bitem układa się w przemyślną całość jak pajęczyna (przy maszynie marki Adler…) i tworzy taką atmosferę, że po zamknięciu oczu od razu przenosisz się w ciemną uliczkę pokrytą warstwą brudu i kurzu, ledwo oświetloną blaskiem zdychających sodowych lamp, dla których stan wojenny to już kryzys wieku średniego, jak nie lepiej. Uliczkę prowadzącą do sensu tego wszystkiego, co wpada ci do uszu. I niby wszędzie wokół pusto, skupiasz się na tym, co Jims chce ci przekazać, ale i tak masz ochotę obejrzeć się za siebie, bo coś wyczuwasz jak Spidey. Taki klimat. Wystarczy się wsłuchać, słowo samo stworzy obraz.”

***
Jimson a Ślizg – temat rzeka.

Najlepiej kojarzę go z ostatniego konta Jackie Moon, aczkolwiek jego najlepszy nick to ” Być jak prof Staniszkis”. Tysiące postów, punchlines skierowanych w stronę innych użytkowników (w tym Racy, którego we wspólnym numerze nazwał Raka) i różnych głupot.

Uczcijmy to jego wierszem:
tyle nicków tyle ksyw, tyle długich dni
tyle nieprzespanych nocy, tyle pod poduszką noży
tyle juchy ile miałem wtedy w pysku
nie przelało się nigdy przez forum ślizgu
dla dziewcząt, dla chłopców
dla starców, kierowców, dla żon i dla matek
dla wszystkich obcujących z rapem

***

Jimson & Jinx – Nie to miejsce
Jak kojarzycie jakiś kawałek z producenckiej płyty Puzzla, to właśnie ten. Chociaż zaraz odezwie się Cruz i powie, że był tam jeszcze Kidd.
Jinx był wtedy mega kotem z potencjałem na wygranie tego rapu (jego zwrotka w numerze „Ona” – 10/10).

Chłopcy z Ferajny – Diamenty
Krzysiek Nowak z Muzyka Nowaka, a aktualnie bardziej z T-Mobile Music PLwybrał sobie jeden z niewielu kawałków Jimsona, jakich nie mam na dysku.

„Jak to się mawia – za taki skład płacę jak za prezydenta. Szkoda, że wspólna działalność Jimsona, Emrata i Piotrka Pacaka zamknęła się w jednym utworze, bo to trio mogło naprawdę mocno namieszać na naszej scenie. Pozostały więc tylko zbyt mało znane ogółowi słuchaczy „Diamenty” ze składaka JuNouDet, które są najeżone zapadającymi w pamięć linijkami.

I ciekawostka dla tych, którzy nie wiedzieli – to tutaj Jims mówił o rosole z kury, co zgrabnie wytknął mu później VNM.”

Jimson – True man show (VNM diss)
Kto wygrał beef? Dla mnie Jimson. Właśnie tym kawałkiem i najlepszym dissem w polskim rapie. Argumenty, pancze i wejście z buta w ten konflikt, bo wcześniejsze kawałki były przecież nagrywane na pół gwizdka. Internetowe dyskusje na temat tego, kto zwyciężył jeszcze do niedawna rozpalały serwery do czerwoności, a ludzie łamali palce na klawiaturach, debatując nad tym, czy Jimson poszedł na dwójkę do szafy czy nie.

VNM-a wtedy też lubiłem swoją drogą i jarałem się PRAWIE tak samo mocno jak Jimsonem.

Jimson & DJ Chwiał – Jimmin’ 4 Peace
O, a na tym kawałku uczyłem się definicji słowa mixtape. To znaczy poprosiłem na forum o wypisanie bitów z tego „mixtape’u” i dostałem wykład, że to za krótkie, żeby to tak nazywać, że chyba nie wiem, co to mixtape, dadadada.

***
W ogóle włączyłem sobie teraz „True man show” i padają tam wersy:
„Słyszałem twoją zwrotkę, którą nagrałeś na Dinal
Kpina, twoja opcja jedyna i zjebałeś ją – Ikar”

Teraz byłby #Ikar, niuskul i swag, co nie?
***

Jimson – Muhammad Ali
Psychofanem Jimsona jest także jeden z twórców SWAG jak skurwysyn, Mrówa, który wybrał sobie numer z „Ucieczki z wesołego miasteczka”:

„Jimson na samym poczatku followupuje Jay Electronice, potem rzuca wersy rozwalajace glowe swoim niesamowitym glosem i rymuje Café au lait z tête-à-tête. Dystansuje się od sceny z każdą linijką i pokazuje jak brzmi trueschool w najlepszym wykonaniu.”

***
Cholera. Krąży po sieci takie foto z czasów WOCC, na którym Te-Tris z Jimsonem stoją do siebie plecami, ten drugi jest wyraźnie wyższy. Chciałem być śmieszkiem i podpisać go, że idealnie widać tam, jak bardzo Jimson przerasta scenę. Ale nie mogę go znaleźć.

Natomiast tutaj macie potwierdzenie, że Jimson to wielki człowiek – dorasta aż do sufitu.
jimson2
Facebookowi fani momentalnie znaleźli przyczynę, dlaczego nie mogłem znaleźć tego zdjęcia. Otóż był na nim nie Tet, a Esdwa. Serdeczne podziękowania za odkopanie tej fotki.
jimson3

***

Wokale Jimsona znajdziecie także tutaj: http://www.youtube.com/watch?v=ghlPIAkrSFM

***

Jimson – Królowa wosku
JRX – raper, człowiek od mixu, osoba żyjąca rapem tak mocno, że czasami aż mnie wkurwia spamowaniem – wybrał sobie lovesong.

„Nastrojowy joint Jimsa z pięknym wokalem Kasi (dobre wokalistki to zjawisko rzadsze od dobrych raperów w tym kraju) urzeka przede wszystkim swoją lekkością. Jimson od zawsze był królem storytellingów co jest widoczne szczególnie tutaj, powiedz ilu Twoich ulubionych raperów nawija o dziewczynach z winylami pod pachą, szaleństwo co? Oto bowiem pierwszy głos Podziemia przyznaje się do nieśmiałości, co jest dość odważnym krokiem jak na stan sceny ’05, pełnej hucznych numerów typu „W Klub Idziemy”.”

Jimson – Nie ma boga
Jak on śmiał nagrać diss na Magika, jag. Jeszcze nawinął przecież o raperach spadających na bruk.

„Między słowami” swoją drogą bardzo lubię. Jednak zanim dowiedziałem się, że taka płyta istnieje to pobrałem te kawałki pojedynczo z przeróżnych internetowych źródeł.

Jimson & Maz – Inny świat
„Jak rapujemy razem nigdy nie wypadam gorzej” nawijał Maz o Jimsonie na „Długiej deszczowej jesieni”. I to prawda. A dzięki temu, że mu dorównał, zacząłem googlować także jego kawałki. A teraz kumplujemy się przez Internet i ja już wiem, że jego nowa płyta także będzie sztosem. Ciągle też pytam go o to, czy da się namówić Jimsona na zwrotkę, ale ponoć ciężka sprawa.

Jimson – Winny ćpun (ft. Jazzy)
Narkoman, a w wolnych chwilach raper – Michał eR – wybrał „Winnego ćpuna”. Nie trzeba nic dodawać.

„Chociaż nie słucham już jakiś czas polskiego rapu, to jeśli Jimson wypuściłby coś nowego możecie być pewni, że byłbym od razu na miejscu, klikając „download”. Nie pamiętam w jaki sposób dotarłem do jego muzyki (być może przeczytałem ksywkę w papierowym Ślizgu lub gdzieś w internecie), ale wiem, że stałem się fanem praktycznie od razu. Zajebiście techniczne, charakterystycznie budowane wersy (odpowiednio zaczepne kiedy trzeba), głęboki (jeśli w ogóle nie najgłębszy) głos w polskim rapie (skojarzenia z Czarlim Tuńczykiem jak najbardziej słuszne) plus interesujące, zdecydowanie wybijające się ponad średnią flow (zwłaszcza jak na tamte lata) to mieszanka wybuchowa. Można się spierać o beef (sory, dla mnie to VNM wygrał), o różne inne rzeczy i głupoty pewnie też, ale brakuje tu kogoś takiego i to fakt, real talk. Na mojej liście ulubionych kawałków Jimsa na miejscu pierwszym znalazłoby się ex aequo w chuj numerów (epki „Między słowami” i GWPI pochłaniam zawsze w całości), ale tym, który najbardziej mnie rusza, i który tu wyszczególnię jest „Winny ćpun” z gościnnym udziałem Jazzy. Gdyby nie klasyczna perkusja byłby polski cloud jak sto pindziesiąt (numer narkotyczny na wskroś, od sampla po opowiadaną historię). Czuję ten vibe, a Magda (wówczas chyba zresztą dziewczyna Jimsona) wbijając tu i tam pomiędzy wersami coś na kształt odpowiedzi (w sumie bardziej zapewnienia, że wszysko będzie ok) na tak piękny, jak smutny monolog Maćka tworzą niesamowity, do granic autentyczny klimat, który do dziś powoduje ciarki na mojej skórze. Zresztą fuck this shit, zamiast czytać te wypociny posłuchajcie tej opowieści sami.”

Deobe – Ucieczka (ft. Jimson)
Kolejny występ Jimsona na legalu, tym razem u Deobe. Kaaban kiedyś twierdził, że w tym kawałku wychodzi słabość Jimsa (generalnie go nie lubił) i przy Deobe wypadł blado. Nie wiem, z czym na łby się pozamieniał.

To wejście: „Represje za fleksje, i presje przez impresje” mocne 8/10 jak Radio Pezet.

Jimson – Malorie
Marcin Półtorak – metalowiec, raper, producent, korektor i tak dalej – wybrał „Malorie”. Zdziwiony nie jestem. Jimson mówił o tym numerze, że bit powstał, kiedy on przypadkowo nałożył na siebie dwie ścieżki. Noid takie rzeczy uwielbia.

„W 2008 nie dało się powiedzieć „nie lubię Jimsona” bez dodania „wolę VNMa”. W drugą stronę zresztą też. I jakoś nigdy nie rozumiałem tych stojących po stronie słupszczanina – może dlatego, że jako przeciwwagę dla wypełnionego braggą „Na szlaku po czek” puszczali „Eenie meenie miney moe”. W czasach gimnazjum myślałem jeszcze, że hipokryzja jest be, więc ich nie trawiłem. Bywa.

„Malorie” nie kupiło mnie od razu. To kawałek z gatunku tych, które wyłapuje się dopiero po dziesiątym przesłuchaniu, kiedy już automatycznie skipuje się te najbardziej ofensywne numery. Schodzi, zanim doceni się jesienne, przygnębiające smyczki, depresyjny shaker w tle i smolistą sekcję. I po co zwracać uwagę na tekst? Występ Jimsona można spłycić do poziomu głosu. Wystarczy”.

Projekt Nasłuch – Niebo na dłoni

Zakończmy ten ‪#‎DzieńzJimsonem‬ z Projektem Nasłuch. Jakieś fatum ciąży nad tym zespołem. Najpierw odsiadka RDI, teraz śmierć Orła… Szkoda tych dobrych chłopaków.

Wiele kawałków się nie zmieściło. Nie ma nic z Top Smokin, nie ma świetnego featu u Łoza czy numerów z Lilu. Te pominięte rzeczy zamieszczam na playliście, którą dołączę do posta, który pojawi się ok. 21 na blogu. Zawiera ona 32 kawałki i trwa ponad 2 godziny – będziecie mieli czego słuchać.

Dziękuję wszystkim, którzy śledzili ten dzień – było Was naprawdę więcej niż się spodziewałem. Cieszę się, że Jimson dalej ma taką popularność. Podklepię mu zbiorczy post i fanpage – pewnie ma to gdzieś, ale niech wie, że fani wciąż czekają.

Dziękuję tym, którzy podesłali mi swoje opisy kawałków. Piękne rzeczy niektórzy pisali, jestem pod wrażeniem.

Jestem pewny, że było warto zrobić ten wspominkowy dzień i na pewno za jakiś czas na fanpage’u pojawi się kolejna taka akcja. Kogo tym razem chcemy sobie przypomnieć?

 

Mateusz Osiak

Dobry ze mnie chłopak, żaden odmieniec.