Dzień z… Łoną #4

łona
fot. dobrzewiesz.net

Jeśli powiem, że Łona to najbardziej błyskotliwy polski raper i jeden z najlepszych komentatorów naszej rzeczywistości na bitach, to nikt nie powinien się obrazić. Co więcej, Adama szanują nawet poza środowiskiem hip-hopowym, a o to dość trudno.

Łona nagrał tyle dobrych kawałków, że wszystkich wartych uwagi nie uda się dziś zamieścić. Postarałem się, by każda z płyt miała swojego przedstawiciela, a goście zadbali o mniej znane utwory. Prócz kawałków, jak zwykle pojawią się także inne ciekawostki dotyczące tego szczecińskiego rapera.

Łona i Webber „Wyślij sobie pocztówkę”
Zaczynam od najnowszego kawałka Łony „Wyślij sobie pocztówkę”, który został wydany na winylowej pocztówce. Adam – jak na niego przystało – świetnie opisuje polskie malkontenctwo, Webber kolejny raz udowadnia, że jest w czołówce polskich beatmakerów (a często się go pomija, prawda?), a do tego dochodzi dobry klip.

Nawet w Trójce słyszałem ten numer, a o puszczenie go zadbał Muflon w audycji Tony z betonu.

Wiele C.T. – Kawa
A Łonę znam od tego utworu, który zaplątał się na którejś ze składanek, jakie miałem za małolata. „Kawa” pochodzi z „Owoców miasta” – nielegala zespołu Wiele C.T. wydanego w 1999 roku. Uwielbiałem ten kawałek, serio. Rozśmieszał zarówno mnie, jak i moich rodziców, którzy uświadomili sobie, że rap to nie tylko CHWDP pisane na ścianach.

Łona „Rozmowa”
O „Rozmowie” opowie Artur Adamek z bloga Po Tej Stronie Muzyki:

„Słyszę „Łona”, myślę „Rozmowa”. Pierwszy jego utwór, jaki dany mi było usłyszeć. I od razu szczęka w dół. To prawdziwa esencja bardzo specyficznego stylu najlepszego szczecińskiego rapera. W sposób zabawny potrafi mówić o sprawach, które w gruncie rzeczy wcale takie zabawne nie są. Dialog z Bogiem sam w sobie jest odważnym konceptem i poprzeczką postawioną wybitnie wysoko, a gdy dołożymy do tego jego bezpretensjonalność i całkowite pozbycie się patosu nieodłącznie kojarzącego się przecież z religią- ten eksperyment mógł skończyć się różnie. Pacjent na szczęście przeżył i ma się dobrze. Swoboda, lekkość, z jaką raper wysnuwa swoje ponadczasowe spostrzeżenia i przekazuje je Bogu bez żadnych ogródek – to właśnie sprawiło, że kawałek tak fenomenalnie przetrwał próbę czasu nie starzejąc się ani o jotę. Błyskotliwość, niewymuszone poczucie humoru, wersy, które raperzy do dziś follow-up’ują- w „Rozmowie” jest tego na pęczki. Jak zresztą na całym „Koniec Żartów”.”

Łona „Nieruchomości”
W szkolnych czasach miałem niebywałą misję niesienia ludziom hip-hopu i odczarowywania złego wizerunku tej muzyki. Udawało się to dość średnio, bo trudno przekonać środowisko preferujące disco polo do rapu. Tym bardziej, jeżeli chodzi o samą treść, a nie muzykę. Chwytałem się jednak różnych sposobów.

Pewnego razu brałem udział w konkursie recytatorskim. Tam, prócz wiersza Baczyńskiego, wygłosiłem tekst „Nieruchomości” Łony. Komisje były w szoku i zastanawiały, kim jest ów Adam Zieliński, autor utworu z takim przekazem.

Łona – Świat jest pełen filozofów (ft. Smarki Smark)
Doskonała kooperacja Łony z najlepszym podziemnym raperem. Adam świetnie opisuje tu Częstochowę, ale to Smarki kradnie cały show historią o – przepraszam, że tak prosto z mostu – szczaniu.

Mowa o filozofach i „twardym prawie”, a ci dwaj panowie to przecież prawnicy

***
A takie zdjęcie swojej kolekcji podesłał mi Mateusz. W opisie widać wers: „wers za wersem, rym za rymem…”. Kto potrafi dokończyć cytat?

LINK DO ZDJĘCIA

***

Projektanci i Łona – Pamiętasz?
rednacz.com wahał się pomiędzy dwoma gościnnymi zwrotkami Łony. Wybrał tę, którą Adam zostawił u Projektantów, a myślał jeszcze o tej z płyty Vienia.

„Świetna zwrotka Łony. Mistrz storytellingu, tym razem w autobiograficznym wydaniu. Trochę się z tym utożsamiam, choć – wiadomo – dość na około. Też mi do dziś strzela w kostce i pamiętam dlaczego.”

Łona – A dokąd to?
Jak to Łona najlepszy? Przecież to lewak.

Ano, łatka lewaka przylgnęła do Adama między innymi przez takie proeuropejskie kawałki, dodatkowo niejednokrotnie atakował Radio Maryja czy krytykował prawicowców.

Cóż, nie zawsze się z nim zgadzam, ale jak swoje poglądy ubiera w taką formę, to trzeba przyklasnąć.

***
Ja się jednak z lewakami nie pieszczę. Jak widać na zdjęciu – poszedłem na koncert za darmo, stałem w pierwszym rzędzie i prawilnie heilowałem z pogardą spoglądając na scenę.

Zdjęcie ma tytuł: „Jose faszysta na koncercie Łony”.

PS Było 10/10 i poszedłbym jeszcze raz, ale na koncert z The Pimps.
JOSE FASZYSTA
***

Łona & Afro Jax – Rzuć to
Jankes ze Ślizgu wybrał kawałek mobilizujący do rzucania szlugów:
„Oczywisty wybór dla mnie. Akurat to był taki okres rapowania Łony w którym mocno wrzucał w wersy te swoje poglądy polityczne i się wkurwiałem troszkę, ale takie kollabo nie mogło zawieźć. Do tego Afrojax jedna z najlepszych zwrotek jakie napisał a było ich trochę, Weeber jak nie Webber, bardzo ciekawy bit jak na tamte czasy. Nie rzucaj palenia, rzuć oddychanie, graj z winylu i z winylu”.

***

Ciąg dalszy propagowania zdrowego trybu życia, tym razem afirmacja biegania, a przy okazji genialna zapowiedź koncertu, na którym Łonson i Łebsztyk otrzymali złotą płytę.

W komentarzu natomiast ich dobry duch – Rymek, który również wykazał się w pewnej zapowiedzi.

ZAPOWIEDŹ NR 1
ZAPOWIEDŹ NR 2
ZAPOWIEDŹ NR 3

***

Łona – Insert
Marcin Półtorak o numerze „Insert”:
„Nie będę pewnie przesadnie odosobniony w twierdzeniu, że Łona to jeden z tych raperów, którzy wywrócili mi mózg do góry nogami, nauczyli jak żyć, poszerzyli horyzonty… bla bla bla, kogo to
obchodzi?

„Ą, ę”, „Helmut, rura!” i „Nie ufajcie Jarząbkowi” pewnie też wszyscy znają na pamięć. Kto normalny nie zna?

A na przykład tytułowy numer z epki „Insert”. Pamiętacie to? Wahałem się długo między tym, a „Nic tu po nas” spoczywającym cztery naciśnięcia przycisku „skip” dalej, ale jednak zdecydowałem się na open track. Co się tutaj wyczynia najlepszego w ogóle. Na tym prędkim, przyprawionym elektroniką i gitarą bicie Twój i Twój ulubiony MC (Marcina też, bo to psychofan Tomba – przyp. Jose) by wyjechał poza takt już w drugim wersie, a Łonson śmiga sobie z obrzydliwą gracją. Tak nie przystoi komuś o statusie „tego rapera od tekstów, nie od flow”. Ale heca. A poświęcić cały tekst opisując wydanie płyty? Oj, do tego też trzeba mieć tutaj <wskazuje ciemię>. „Kształt mu nadał z zawodu szklarz, z zamiłowania pijak”. No nie oszukujmy się, jak „Insert” wyszedł, to też go kupiłeś zaraz po premierze, mimo że był epką w cenie normalnego wydawnictwa. Tak samo jak ja.”

***

Jak się spodziewacie, Łona udzielił wielu wywiadów. Załączam Wam ten, który niedawno udzielił swojej siostrze. Ciekawy, poruszający tematykę polityczną i wiele mówiący o światopoglądzie Łony.

WYWIAD

***

Łona – Panie Mahmudzie

Marcin Flint, najbardziej znany polski dziennikarz hip-hopowy, wybrał kawałek dedykowanu Mahmudowi Ahmadineżadowi.

„Dwie płyty po tym jak Łona rozmawiał przez telefon z Bogiem, bierze się za picie z szatanem. I tak jak ”Absurd i Nonsens” jest moją najmniej ulubioną płytą Szczecinianina – bo już za gorzka i zbyt napastliwa – tak „Panie Mahmudzie” wciąż uważam za ulubiony numer. Dlaczego? Pomijam kwestie osobiste i zaciekawienie samym krajem, zainteresowanie twórczością Satrapi, wypieki przy „Szachinszachu”, poczucie obcowania z czymś niezwykłym podczas lektury „ Kolacji cyprysu i ognia”. Nikt inny nie mógłby takiego rapu nagrać. Po pierwsze – mało komu starczyłoby na scenie wiedzy geopolitycznej, przecież do Iranu nie jeździ się wakacje a broda Ahmadineżada nigdy nie posłużyła wydarzeniu tej miary co konkurs Eurowizji. Tymczasem w kawałku Mahmud jak żywy, a razem z nim Chatami i Chamenei! Po drugie – nikt tak dobrze nie rozegrałby całej tej plejady paradoksów, bo warto zauważyć, że to nie tylko picie alkoholu z Muzułmaninem, ale też picie po to, żeby wytrzeźwieć i żeby być mniej chwiejnym. A już żydowski toast „l’chaim” i „Pan zaglądasz do Koranu rzadziej niż ja do <Pani Domu>” w kontekście Prezydenta Iranu to absolutne mistrzostwo. Warto jeszcze dodać, że o ile Łona potrafi ostatnio do przesady pieścić się ze słowami, tak w tym wypadku jest ostry, bardzo konkretny i w pełni komunikatywny. Aż szkoda, że nie było z tego jakiegoś małego skandalu, skoro w mrowisko wpycha się taki piękny kij, mrówki powinny gryźć.”

Łona – To nic nie znaczy
Czasami mówi się też o tym, ze Łona jest niedocenionym raperem. Cóż, zdecydowanie się nie zgadzam. Tak jak wspomniałem wcześniej, jest doceniany poza hip-hopowymi kręgami, ostatnia jego płyta pokryła się złotem, na frekwencję na koncertach nie narzeka, ba, nawet może te koncerty wydać w formie DVD.

Owszem, to nie target gimbusów, ale – jak widać – kilku milionów wyświetleń na YT też się dorobił. A to przecież coś znaczy i o czymś świadczy.

Łona – Nie słuchać przed 2050

Chok, znany z „Długiej deszczowej jesieni”, opowie Wam o „Nie słuchać przed 2050”:
„”Nie słuchać przed 2050” to mój osobisty klasyk, który bardzo długo gościł na starym dobrym winampie, usytuowany gdzieś pomiędzy „Muzyką Klasyczną” a „Światłami Miasta”. Minęło 12 lat od premiery, a ten kawałek wciąż przemyka przez mój odtwarzacz i do dziś wzbudza te same emocje co kiedyś. Co jest takiego wyjątkowego w tym tracku? Wszystko, konwencja, koncept, lekkość tematu, długo by wymieniać. Łonson kolejny raz udowodnił jak wielopłaszczyznowa może być z pozoru prosta muzyka. Zaryzykuje stwierdzeniem, że ten numer to prawdziwy krok milowy w polskim rapie, mega świeżość, mega styl, mega treść #Łona

„Czemu nie ma dzisiaj lasów? Zaraz ci powiem:
Spalono wszystkie, bo chowali się w nich Talibowie.
Widzisz wnuczku, ja robiłem co mogłem,
ale myślenie u ludzi to już wtedy był spory problem””

Łona i The Pimps – Do Ciebie, Aniu, szłem
„Do Ciebie, Aniu, szłem” to jeden z moich ulubionych numerów Łony.
Po pierwsze jest zabawny, po drugie doskonale przypomina piosenkę śpiewaną przez Wiesława Gołasa, po trzecie jak reprezentant #grammarnaziuwielbiam to „szłem”.

Dwa Was świetna koncertowa wersja.

Łona – Miej wątpliwość
Tymin&Peus – pierwszego rapera z tego duetu znam od wielu lat. Jeszcze na forum „Piłki Nożej” – w czasach, gdy ta gazeta cokolwiek znaczyła – Tymin, wielki psychofan Łony, miał w podpisie wersy z „Nie gadaj tyle”. Wybrał jednak inny numer.

„Zawsze uważałem, że największym problemem Łony jest lojalność. Ano wobec Webbera, który jest świetnym, acz specyficznym producentem. Nie zmieniły tego livebandowe aranżacje Pimpsów, bo zawsze bardzo brakowało mi albumu Szczecinianina, na którym nie byłoby monopolu na podkłady. Podobnie jak Marcin Flint, „Absurd i Nonsens” był całościowo dla mnie albumem zbyt gorzkim, żeby stał się on moim faworytem. Poprzednie dwa krążki, które były mocno sarkastyczne i humorystyczne nie zapowiadały aż takiej zmiany. Płyta mnie nie oczarowała, ale singiel mną pozamiatał. „Miej wątpliwość” to według mnie chyba najlepszy kawałek Łony, a w moim prywatnym rankingu jeden z najlepszych numerów w całej historii polskiego rapu. Pamiętam, że świeżo po premierze, przyjęcie w internecie było nieszczególnie dobre, zarzucając Łonie zmianę stylistyki (nie wiedziałem co o tym myśleć, natomiast muszę przyznać, że technicznie numer jest dwa poziomy wyżej niż całe „Nic dziwnego” wydane trzy lata przed „Absurdem i Nonsensem”). Numer znam na pamięć, a największe rozczarowania przeżywam na koncertach, bo zazwyczaj nie ma go w repertuarze. Single z „Cztery i pół” to też świetna sprawa, ale nie zrobiły ze mną tego, co „Miej wątpliwość”. Sentyment, sami rozumiecie.

„Mówisz, że cenisz prawdę? Owszem,
zwłaszcza gdy brzmi z tylu gardeł jednogłośnie,
i masz jasność, i masz pewność, i masz spokój.
I tego ostatniego nawet ci zazdroszczę…„”

***

Nie sposób nie wspomnieć też o cyklu redaktora Jacka Markiewicza, który wespół z zespołem Webber i Łona wyjaśnia i objaśnia, jak robić różne rzeczy, np. jak trafić w Szczecinie na plażę.
Wyjaśniamy, objaśniamy

***

O$ka i Łona – Złota rybka
Kuba Stemplowski i „Złota rybka”:
„Wbrew pozorom wybór numeru z całej kariery Łony nie był taki trudny. W ciągu pięciu minut od pytania Mateusza o moje uczestnictwo w #dzieńzłoną wiedziałem, że wybiorę „Złotą Rybkę” z drugiej części „Kompilacji” O$ki [PRZEZ $ JAK DOLAR – PAMIĘTAJCIE!]. To od tego numeru rozpoczęła się moja przygoda z muzyką szczecińskiego rapera, a dopiero później była „Rozmowa”, „Emilia chce spać”, „Helmut, rura!” i tak dalej…

Czemu akurat taki wybór? To proste. Kawałek ma duże pokłady pozytywnej energii i motywacyjny charakter, który do czternastoletniego wtedy Kuby niewątpliwie trafiał . Dodajcie do tego robiące w 2001 roku wrażenie geopolityczne porównania (#łukaszenko, #kursk) oraz klasyczne już „ni chuja, nic z tego nie będzie” a otrzymacie utwór, który darzę niesamowitym sentymentem”

***

Northim Kismajes przewidział, że taką zmianę miejsc. Webber na majku, Łona na bitach.

A ja wciąż czekam na projekt Noon/Noon.

NIEOCZEKIWANA ZAMIANA MIEJSC

***

Ten Typ Mes – Nie ten sam ziom (ft. Łona, Numer Raz)

Łona i Mes temat klasyk. Logo SR przewija się tu i ówdzie, Łona pojawia się w klipach Mesa, nagrywają wspólne numery, a o co im chodzi chyba dalej nie wiadomo.

Co do featów Łony to uwielbiam jeszcze ten na „Dwuznacznie” Te-Trisa – szkoda, że się nie zmieścił.

Łona – ĄĘ
Tez nie lubie czytac tekstow bez polskich znakow, jednak zdarza sie ze tak pisze, szczegolnie uzywajac telefonu. Swoja droga, Gadu Gadu powoli upada, wiecie? Liczba uzytkownikow spada z miesiaca na miesiac. Wy korzystacie?

Lona w ogole dal tu piekny pokaz dobrej dykcji.

Łona – Piękny dzień, by zadzwonić

MajkOnMajk uważa, że dziś jest piękny dzień, by zadzwonić.

„Za co najbardziej wielbię Łonę? Zdecydowanie za jego kawałki story-tellingowe. Gdy odpalam którykolwiek z jego tracków, nie ma mowy, by za chwilę na playlistę nie wjechały takie szlagiery, jak „Do Ciebie, Aniu, Szłem” czy „Rozmowa z Bogiem”. Mimo tego, na tę okazję postanowiłem napisać o kawałku Łony z zupełnie innego światka.

„Piękny dzień, by zadzwonić” wielu mogłoby wręcz uznać za kawałek „z zamierzchłych czasów”. Pojawił się on jeszcze na pierwszym „Kodeksie” od White House, krążku dziś klasycznym. Mam jednak wrażenie, że „Piękny dzień” często pomijany jest przy wspominaniu tego albumu. To natomiast jest – moim zdaniem – błędem.
„Piękny dzień” to zupełnie inny track niż większość tworów od Łony. Humoru tu jest mało, więcej refleksji nad życiem. Można by rzec: to kawałek z przesłaniem. Dziś ten zwrot często uznawany jest za obraźliwy dla raperów, wątpię jednak, by ktokolwiek użył go w negatywnym sensie wobec wspomnianego utworu Łony.
Wiele wspomnień mam z tym trackiem, wiele inspiracji mi on przyniósł. I tak – uświadomił mnie on kiedyś, że jest „piękny dzień, by zadzwonić”.”

Łona, Duże Pe, Dizkret, 2cztery7, Blef, Wankej – Znasz mnie

Jak pisałem o „Bez granic”, to pamiętaliście ten numer. A pamiętacie wcześniejszy posse-cut z Łoną?

Łona – Konewka
Kończymy dziś tym, czym Adam zawsze kończy koncerty. „Konewka” wypada zawsze genialnie i dobija stawy oraz gardło, kto był, ten wie, ile jest energii w tym numerze.

Dziękuję wszystkim za aktywny udział w tym dniu, kolejny raz udało się nam zorganizować bardzo fajną akcję. Dziękuję jeszcze raz zaproszonym gościom i tym, którzy podesłali swoje opisy. Niedługo na blogu powinny pojawić się wszystkie kawałki oraz opisy.

A za dwa tygodnie Dzień z… kim? Macie jakieś propozycje?


Mateusz Osiak

Dobry ze mnie chłopak, żaden odmieniec.