Polski rap 2016: Przegapione

Słyszeliście któryś z tych albumów? Jak tak, to szanuję. Nie zrobiło tego 90% pozostałych słuchaczy.

Przed wami lista albumów, które hip-hopowe środowisko przegapiło. Nie są to może krążki idealne, jednak każdy z nich jest godny polecenia, a wszyscy z autorów zasługują na większą rozpoznawalność i zwyczajnie złości, że ich albumy przegrywają z zalewem przeciętniactwa.

Cok „NuFunk”
To trochę zabawne, bo kolejny raz zaczynam zestawienie zatytułowane „polski rap”, a instrumentalny „NuFunk” Coka nie ma nic wspólnego z tym gatunkiem. Niemniej, musiałem upchnąć gdzieś ten materiał, bo takiego wakacyjnego funku wchodzącego w klimaty disco z lat 80. nigdy mało. Syntezatory, klawisze Rhodesa, ciepłe sample i trzaski z winyla to powody, dzięki którym słuchając tej epki chce się nam pobujać na parkiecie.
Jeśli chodzi o Coka, to warto też wspomnieć o jego tegorocznej akcji „Sample, not simple”, w której ludzie podrzucają mu przeróżne kawałki, a on robi z nich całkiem ciekawe utwory.

Flint „Smokesex”
RECENZJA
Po bardzo udanej, choć równie niezauważonej „Złej sławie” Flint na początku 2016 roku wypuścił całkiem niezły mixtape „Smokesex”. Podobnie jak ostatni LP, to materiał przepełniony elektronicznymi bitami, które mają urwać nam głowę, sam warszawiak jednak zdaje się być rozżalony tym, jak przebiega jego kariera. Zupełnie to zresztą nie dziwi, bo jak długo można pozostawać w cieniu. Flint dołożył tu także kilka udanych konceptów – chociażby „Morderca pismaków”, w którym opisuje zamach na Marcina Flinta, Artura Rawicza i Mateusza Nataliego. Jeśli chodzi o newschoolowe brzmienia, Flint pozostaje jednym z ciekawszych i niedocenionych raperów.
Rysę na jego karierze w 2016 roku stanowi zupełnie niepotrzebna spinka z Bośniakiem podczas Bitwy o Stocznię.

Golin „Miasta krzywych wież”
„Nie traktuję swoich słuchaczy jak idiotów” – wywiad z Golinem
Brak zainteresowana tą płytą jest zrozumiały. Przede wszystkim wymaga skupienia, bo Golin upchnął tam tomy treści, oraz wiedzy, bo jeśli bez RapGeniusa nie jesteśmy w stanie odszyfrować co najmniej połowy linijek, to nic dziwnego, że nie czerpiemy przyjemności z tego albumu. Kolejne problemy związane z „Miastami krzywych wież”? Niewiele tu historii – to zlepek obrazów, jakie Golin zobaczył podczas dziesiątek odbytych podróży. Następną przeszkodzą może być niekoniecznie strawne dla wszystkich flow Golina. A, no i o promocję dbał tyle o ile, wypuścił krążek i koniec. Podsumowując, wszystko źle, a mimo tego „MKW” pozostają godną sprawdzenia płytą

 

Mroku „BłęKITibiel”
RECENZJA
„BłęKITibiel” to kolejny bardzo dobry album Mroka, który został przegapiony, nad czym ja – wieloletni fan – naprawdę ubolewam. Na nowej płycie koszalinianin przenosi nas w niedaleką przyszłość i zapoznaje nas ze zmierzającą ku samozagładzie ludzkością (rozpisałem się na ten temat w recenzji).
Dlaczego to przegapiony materiał? Może to sprawa bitów, może braku porywających singli, może zbyt jednostajnego flow Mroka, a może po prostu braku inteligencji słuchaczy, bo przecież tylko tego ostatniego potrzeba, by docenić ten album. Jak patrzę na liczby wyświetleń poszczególnych numerów, to robi się naprawdę przykro.

Proceente „Asamblaż”
Sami wiecie, jak jest. Każda płyta Procenta mogłaby trafić do podobnego zestawienia. „Asamblaż” to jego kolejny podpity i przejarany, niezobowiązujący do niczego krążek (wcześniej członek Szybkiego Szmalu bywał poważniejszy), a polscy słuchacze przechodzą obok niego zupełnie obojętnie. Zapotrzebowanie na taki rap jest – wystarczy spojrzeć na popularność, jaką cieszy się pojawiający się zresztą tutaj Kuba Knap, jednak te albumy Procenta nie mogą się przebić. Szkoda, bo są naprawdę porządne – jest tu wiele zabawnych linijek, nieźle opowiedziane historie, wspaniały alkoholowy hymn („Alkohero”) i świetne bity Wrotasa. No i Michał wydaje się przesympatycznym gościem.
Chciałbym, żeby w przyszłym roku Proceente zjawił się na Polish Hip-Hop Festival – brakowało tam takiego rapu.

Wyga „Cham, nie dzieciak”
Wiedzieliście w ogóle, że Wyga wypuścił w tym roku mixtape? Nietrudno było go przegapić, bo nie było ani większych zapowiedzi, ani akcji promocyjnych. Do tego to spontany, trochę starych zwrotek, wersje bez mixu, nieskończone kawałki. Niemniej przez pół godziny Wyga pokazuje, że dalej ma jaja, energią mógłby obdarzyć kilku MCs i choć w opisie tego mixtape’u pisze, że trudno przychodzi pisanie mu zwrotek, to ten materiał udowadnia, że poradziłby sobie z kolejnym LP.
Trzeba czekać na więcej, bo co nam pozostało, a „Cham, nie dzieciak” wypada sprawdzić, choćby po to, żeby przypomnieć sobie, kogo brakuje na tej scenie.

Mateusz Osiak

Dobry ze mnie chłopak, żaden odmieniec.