Polski rap 2016: Zaskoczenia

Które płyty najbardziej zaskoczyły mnie w 2016?

Pierwsza część muzycznego podsumowania, czyli płyty, które mnie najbardziej zaskoczyły. Nagrane przez gości, którzy w 2016 roku dopiero zaznaczyli swoją obecność na scenie bądź przez MCs, po których nie spodziewałem się aż tak dobrych albumów. Początkowo miałem je połączyć z najbardziej przegapionymi ubiegłorocznymi krążkami, ale to drugie to jednak nieco inna kategoria, na którą poczekacie jeszcze kilka dni. Poniżej siedem płyt w kolejności alfabetycznej. Wszystkim z nich warto dać szansę.

Cywinsky x Dorian „CD Player”
Do tej pory polskie R&B kojarzyło się najbardziej z piersiami Ewy Sonnet, jednak Cywinsky’emu i Dorianowi udało się nagrać krążek, który może pokonać stereotyp mówiący o tym, że w naszym kraju nie da się nagrywać w tej stylistyce. Co najważniejsze, Cywinsky potrafi śpiewać. Zarówno po polsku, jak i po angielsku (tylko śladowe naleciałości z polskiego). Ma przyjemny głos, teksty kieruje do płci pięknej, a newschoolowe, subtelne, słoneczne podkłady Doriana sprawiają, że „CD Player” zawiera sporo niezłych pościelówek.
Nie jest to idealny krążek, jednak Cywinsky ma spory potencjał (mimo kilku wpadek w tegorocznych gościnnych zwrotkach) i z nadzieją można patrzeć na jego kolejny projekt. „CD Player” to najlepsza rzecz, jaką w tym roku wydało „DeNekstBest”.

Dj Dobry Kick i Decó „Funky Fachowcy”
Dobrego oldschoolowego rapu w Polsce jak na lekarstwo, dlatego „Funky fachowcy” to wyróżniający się krążek, którego mottem jest wers: „Wszystko, co robimy, musi być funky”. To niebywale pozytywna, kipiąca funkiem i zachęcająca do gibania się parkiecie płyta wypełniona po brzegi ejtisowymi bitami – ze świetnie dobranymi samplami, masą skreczów i mocno tłukącą perkusją. Za mikrofonem MC, który czuje ten boombapowy vibe, a na podkładach zostawia swoje doskonałe poczucie humoru.
Co prawda, wróciłem do tego materiału tylko kilka razy, ale zawsze włączałem co najmniej dwukrotnie – jak się wejdzie w ten klimat, to trudno go odstawić. Taki hip-hop trzeba kochać.

Incognito „Utwory zebrane”
RECENZJA
Jestem zaszczycony, że mogłem objąć patronatem jedną z najlepiej wyprodukowanych tegorocznych płyt. „Utwory zebrane” to przede wszystkim wspaniałe aranżacje i doskonale wykorzystane żywe instrumenty. Jak wspomniałem w recenzji, ta płyta to kolejny krok w stronę kontrrewolucji, której celem jest powrót do hip-hopowych korzeni. „Utwory zebrane” kręciły się w okolicach mojego głównego zestawienia, jednak mógłyby być nieco lepiej zarapowane. Mimo tego to tegoroczna pozycja obowiązkowa, a „Miłość ci wszystko wypaczy” to jeden z moich ulubionych tegorocznych numerów.

 

Knaps/Kazet „No Name LifeStyle”
RECENZJA
To z kolei najlepsza płyta, jaką w tym roku wydało Superlativez. Miejsce dla charakternych raperów na scenie zawsze się znajdzie, dlatego posiadający sporą charyzmę Knaps nagranym na bitach Kazeta „No Name LifeStyle” wyraźnie zaznaczył swoją obecność. Płyta dla wszystkich, którzy lubią klasyczne bangery, popisy techniczne i agresywną nawijkę.
Jeżeli mam wrzucić kamień do ogródka, to przeszkadza trochę, że ten zalew wielokrotnych rymów niekiedy przykrywa treść, niemniej z pewnością będę śledził ruchy Knapsa w 2017 roku.

Otsochodzi „Slam”
Pamiętam, że kiedy po raz pierwszy usłyszałem Otsochodzi, pomyślałem sobie: „Co za nudziarz! Nie ma szans, żeby kiedykolwiek mnie porwał”. I w sumie porywać dalej mnie nie porywa, jednak „Slam” to naprawdę porządna miejska płyta. Na tych nocnych bitach (O.S.T.R, Eprom, Spisek Jednego) nieśpieszna nawijka Janka i jego osobiste teksty wypadają całkiem dobrze, tworząc relaksujący klimat.
Przyznam, że od kiedy opisałem „Slam” w „Trzech szybkich” nie wracałem do niej zbyt często, jednak myślę, że jeśli sprawię ją sobie na fizyku, to nieraz będzie mi towarzyszyć w nocnych powrotach z pracy.

Szymon Igoronco „Za długie, nie czytaj”
RECENZJA
Próbowałem zmierzyć się z krążkiem Igoronco w podlinkowanej wyżej recenzji, jednak nie była to łatwa sztuka – „Za długie, nie czytaj” to trudny w odbiorze album. Wszystko to za sprawą chropowatego, nieprzystępnego za pierwszym razem flow, pełnych metafor poetyckich niekiedy tekstów, a także elektrycznych, świdrujących w uszach bitów. Te wszystkie trudności powodują jednak, że płyta Igoronco to jeden z najciekawszych tegorocznych albumów. A warto też wspomnieć, że Ten Typ Mes w wywiadzie propsował Szymona na równi z Oskarem z PRO8L3Mu i VNMem. Jeśli taka rekomendacja coś dla was znaczy, to wiecie, gdzie kliknąć play.

 

The Pryzmats „Spróbuj się domyślić, gdzie to mam”
Jak ja się kiedyś przejechałem po raperach z The Pryzmats! Że nieśmieszni, słabi i odgrzewają kotlety. Później nie słyszałem o nich aż do genialnego motywatora, jakim jest znajdująca się na tej epce „Ambicja”, czyli jednen z moich zeszłorocznych kawałków. Natomiast reszta piękne wydanego „Spróbuj się domyślić, gdzie to mam” jest przepełniona dobrym poczuciem humoru („W ogóle rap to taka piłka ręczna / Wszyscy machają łapami, a liczy się Szmal”), follow-upami do Smarkiego, Dinali i Małpy, a także świetnie zagraną muzyką – jeśli nie wiecie, to The Pryzmats to cały zespół. To naprawdę bardzo dobra epka.
Dłuższa recenzja wkrótce.

Mateusz Osiak

Dobry ze mnie chłopak, żaden odmieniec.

  • Nabuchachonoziom Drugi

    na bloga trafiłem przypadkiem, ale masz wiecznego propsa za wspomnienia o dj Dobrym Kicku i Decó…. przede wszystkim o tym drugi, którego kojarze ze Stylowej Spólki Społem, której lata temu uwielbiałem i wlaczam, i rozjeba i bujam się, buuuujam się. dzięki

  • Pingback: cialis over counter walmart()

  • Pingback: tadalafil dosage()