Pożeracze playlist

Każdy z Was ma pewnie na swoich playlistach utwory, które zmuszają do zmiany porządku odtwarzania z kolejności zwykłej na „repeat track”. Te numery kradną playlistę i zapętlamy je godzinami, zachwycając się każdym dźwiękiem czy słowem. Naturalnie ile osób, tyle „pożeraczy playlist”: gimbusy mają Dioxa, studenciaki Comę, a Noid Overkill. Ja swoje zaprezentuję poniżej. Postaram się uniknąć oczywistych oczywistości typu: „Bitch, Don’t Kill My Vibe”, „Like a Rolling Stone” czy „Eskalację stylu” (Laik na równi z Lamarem i Dylanem, pozdrawiam Kruka), więc po pierwsze ograniczę się do rapu, a po drugie tylko do polskiego.

RDI „Jestem”
RDI pluje żółcią na majk, opowiadając o wyjściu z więzienia i sytuacji na wolności. Podczas pobytu szczecińskiego rapera za kratami życie najbliższych znajomych zmieniło się w znaczącym stopniu, chociaż powtarzają, że „jest po staremu”. Uchodzące emocje buchają szczególnie w wersach: „Moja miłość o mnie zapomniała, furia w cuglach / Mojego SMS-a czyta za jakiegoś, kurwa, Jurka”. Jedyny numer, z którym mógłbym porównać „Jestem” to „Witaj śmierci” Mesa.

Maz&Zielichowski „Powinieneś wiedzieć”
Słupski raper i tematyka miłosna to duet bardziej klasyczny niż Guru i Premier. Niestety w większości to dość gorzkie utwory i najbardziej Maz kipi w utworze, który jest odrzutem z „Długiej deszczowej jesieni”. Pierwsza zwrotka tyczy się „chlania za pieniądze odkładane za pierścionek”, druga niespełnionego rapera, który wciąż daje z siebie wszystko, chociaż dalej jego muzyka przechodzi bez echa. Trochę opis samego Maza, co?

Planet ANM „Kierunek eden” (ft. Roka)

Szczerze? Zwrotki Planeta praktycznie nie znam. Ktoś mi podesłał ten numer i zmęczony zapętlaniem wersów Roki, wyciąłem sobie jego fragment i po dziś dzień właśnie ten krótki kawałek mam na dysku. Roki swoją drogą też za bardzo nie znam, ale nie mam słów, by opisać zwrotkę zostawioną na „Sygnale”. Podpisuję się obiema rękami pod tymi wersami. 
Wankz & Ruffsoundz „Mark4”
Czas na coś weselszego. Nikt nie robi takich bitów jak kiedyś Ruffsoundz i bardzo tego żałuję, bo niemal każdy numer nagrany na ich podkład można zapętlać godzinami. Najbardziej lubię ich współpracę w Wankejem, który – jak zawsze – bawi się słowami, rymuje i rzuca błyskotliwe skojarzenia. A takimi głupotami jaram się szczególnie: „Kiedyś pokażę Wam Londyn nocą / Jest gorący, choć trochę chłodny. No co?!”.
Brudne Serca „Żyję jak każdy mój ziomek”
Najlepszy kawałek Smarkiego i Zkibwoya. Zwrotka tego drugiego to definicja wygrywania życia, z którą z każdym rokiem utożsamiam się coraz bardziej: „Rodzina, praca, dom, szkoła, rodzina – to rutyna, którą najbardziej kocham wygrywać”. Mój ulubiony numer w polskim rapie, definitywnie. 
Quiz „Wypierdalam stąd” (ft. Proceente)
Numer Proceente na „Materiale producenckim” Quiza jest magiczny. Chociaż warszawiak rzuca praktycznie tylko nazwami miejsc geograficznych, wystarcza, by zabrał naszą wyobraźnię w podróż się po całym świecie: od Maroka, przez Rio de Janeiro, do Soliny w Bieszczadach. Cudowny numer, który zapętlam, bo zawsze w którymś z miejsc zatrzymuję się na dłużej. Więc wracam, by ponownie zająć się marzeniami. 
Projekt Nasłuch „Litr za litr”
(I zaraz wyjdzie, że jestem psychofanem rapu RDI, a wcale tak nie jest, bo specjalnie za „Nieznanymi sprawcami” nie przepadam – ale fakt, lubię go). Te tragiczne ministorytellingi Nasłuchów przejmują. Chociaż to tylko historie o tym, że karma wraca, ludzie umierają i wylewamy za nich wódkę na beton, to jednak kiedy słyszę RDI rapującego ze złością o policyjnym samosądzie, to wiem, że trzeba ten numer włączyć jeszcze raz.

Mateusz Osiak

Dobry ze mnie chłopak, żaden odmieniec.