Polish Hip-Hop Festiwal 2015 – relacja

PHHF„Jedna miłość dla tych wszystkich koncertów, na których w ch*j się piło i przegapiło się ulubionych raperów tłumy” – tak rapował Zioło i… nijak się to ma do Polish Hip-Hop Festiwal w Płocku, ale zawsze chciałem zacząć tak relację.

Pomidorowa > Quebonafide
Po ponad 200km podróży moi ludzie i ja wylądowaliśmy u naszego serdecznego kolegi Dawida z goodkid.pl. On poczęstował nas ciastem i kawą oraz pomidorową, a ja od razu wziąłem się za przeglądanie jego ponad tysięcznej kolekcji CD-ków i winyli oraz półek z książkami, które powinienem mieć (np. „Beaty, rymy, życie” czy „Antologia polskiego rapu”) lub które chcę mieć („Spalony”, „Szamo”). Nienawidzę tego nadużywanego słowa, ale o Dawidzie można tak powiedzieć: to inspirujący gość. Aż strach pomyśleć, ile wypłat musiał władować w rzeczy, które znajdują się u niego w pokoju, ale widać, jak żyje muzyką i piłką nożną oraz jak stara się poszerzać swoją wiedzę w tych kierunkach. Ja odwlekam niemal każdy zakup, często uciekam w inne zajawki, marnuję czas na głupoty, a on konsekwentnie buduje swoje kolekcje, spełnia marzenia jeżdżąc na mecze Tottenhamu czy zbiera pierwsze wydania klasyków polskiego rapu. Dawid od początku mówił, że w piątek interesuje go tylko koncert PRO8L3M i KęKę. My może i zaczęlibyśmy wizyty pod sceną częściej, ale te nasze rozmowy dały nam chyba więcej niż koncerty. A pomidorowa była lepsza niż „Ezoteryka”.

piwo1 piwo2

Wisła Płock do Ekstraklasy!
Dzięki Dawidowi zwiedziliśmy też trochę Płocka. Głównie browary, bo na trzeźwo nie da się iść na koncert, prawda? Browar Tumski i tamtejszy Wit Bier oraz pszeniczne miodowe piwo polecam z czystym sercem, podobnie jak klimatyczny browar w Hotelu Płock. W tym ostatnim czułem się jakbym przeniósł się kilkanaście (dziesiąt?) lat do tyłu. 10 miejsc siedzących, byliśmy jedynymi klientami i po wlaniu nam piwa zostaliśmy tam kompletnie sami. Props też dla Lisiej Jamy, w której w odróżnieniu od Żabek i innych spożywczaków nie było kolejek, więc spędziłem tam sporo czasu między dobrymi koncertami. Całego miasta oczywiście nie widziałem, ale brak korków, ładne miejsca i piękne widoki sprawiają, że Płock ląduje do grona moich ulubionych miast. Dlatego i Wiśle Płock życzę jak najlepiej.

koncert1 koncert2 koncert3

Dwa Sławy, Bonson i PRO8L3M
Wyżej wymieniona trójka dała zdecydowanie najlepsze koncerty w Płocku. Sławy to klasa sama w sobie: świetny kontakt z publiką, śmieszne zagrywki (a nie pedalskie: „Kiedy ja powiem HIP, wy mówicie HOP”), a do tego mega z nich raperzy – wszystkie przyspieszenia Astek wykonywał bez pomocy Rada, a przy tym skakaniu i zmęczeniu to naprawdę spory wyczyn props. Pozytywnie zaskoczył też Bonson: energia, dobra setlista, pozostawienie zwrotki Winiego w „Piotrusiu Panie”, którą wykonała publika, doskonale to wszystko wypadało, aż do momentu, kiedy do piwa (?) Matka wleciała pszczoła/osa. Ten wziął łyk i został użądlony. Trochę to pokrzyżowało szyki Bonsona, który sam musiał sobie puszczać bity, ale mimo tego niezwykle dobrze wspominam ten koncert. Na mega wyróżnienie zasługuje też PRO8L3M, którego wielkim fanem nie jestem, ale na scenie brzmieli tak naturalnie, że porywali nawet mnie, czyli kogoś, kto nie zna zbyt dobrze tych kawałków. Aż było mi głupio, że nie jestem ich psychofanem. Przekonali mnie do powrotu do ich muzyki.  Śmiesznie natomiast wyglądała sytuacja w trakcie koncertu Kontrafaktu, kiedy po zagraniu „JBMNT” spod sceny zaczęli uciekać ludzie w koszulkach z nazwą kawałka. Dobrzy fani.

Jestem z mediów
Na Polish Hip-Hop Festiwal dostałem akredytację – pierwszy raz w historii bloga, wcześniej robiłem to tylko dla portali, więc to niezłe wyróżnienie. Miałem darmowy wjazd na backstage, jednak widząc kręcący się tam tłum ludzi, wolałem nie korzystać z tego przywileju, stąd też brak foci z raperami. Zdecydowanie wolałem wycieczki na piwo (na terenie festiwalu było tylko 3,5-procentowe piwo, a kolejki przerażały) i doskonałe burgery od B.B. Kings. W ogóle strefa gastronomiczna powalała na kolana, za rok warto wrócić chociażby po to, żeby się najeść. Jestem zupełnie nieobyty z festiwalami, ale jak na moje organizacja festiwalu była całkiem niezła. Żadnych obsuw, dobre nagłośnienie (chociaż raperzy niekiedy narzekali na odsłuchy), mega dużo ToiToiów i miejsce do mycia rąk (to serio ważne, nienawidzę syfu), niskie ceny karnetów – złego słowa nie powiem. Jeżeli chodzi o artystów, to połowa mnie nie ruszała, ale jak na polskie warunki chyba nie dało się tego lepiej dobrać, pod tym względem Płock wypada o wiele lepiej niż tegoroczne Giżycko. A, no i wolałbym innych wodzirejów, bo Wujek Samo Zło, Kasta i Bonez działają na nerwy.

Mam chęć wrócić do Płocka za rok. I dla dobrych ludzi, których tam spotkałem, i do tego ładnego miejsca, i pod tę scenę na plaży. Nie wiem, jak ten festiwal wypada na tle innych. Te-Tris pisze na FB, że ma aspiracje do bycia najlepszym w Polsce i ja mu wierzę. Zatem o ile line-up utrzyma poziom (a nawet jeśli trafią się trzy dobre ksywki), to w przyszłym roku szukajcie mnie pod sceną i w okolicznych barach.

PS Zdjęcia możecie powiększyć kliknięciem. Sorry za jakość i za małą ilość, ale moja Lumia dość szybko padała. Może jak będę już sławnym blogerem, to będzie mnie stać na lepszy sprzęt. :)

Jeżeli podoba Ci się to, co piszę i chcesz mi pomóc w utrzymaniu serwera, a przy okazji masz zamiar kupić sobie jakąś płytę – zrób to z mojego linku. Jak nie kupujesz płyt – dołącz do fanpage’a strony.

KUP PŁYTY Z PODZIEMIA I MAINSTREAMU NA PREORDER.PL

Mateusz Osiak

Dobry ze mnie chłopak, żaden odmieniec.