Trzy słowa o: Hoodie Allen

Hoodie Allen to taki gość, który oprócz tego, że jest niebywale przystojny potrafi dobrze rapować. Od 2009 roku raz po raz wypucza kolejne darmowe albumy powiększając swoje grono fanów (jego fanpage na tę chwilę ma prawie 230 tysięcy lajków). Niestety ten ogromny fanbase zupełnie nie przekłada się na znajomość rapu Stevena w Polsce.

24-letni Hoodiego często porównuję z Mac Millerem – obaj młodzi i biali, a ich celem jest uprzyjemnianie życia słuchaczowi, a nie umoralnianie go. Podczas gdy autor świetnego mixtape’u „K.I.D.S” zaczyna powoli zjadać swój ogon lub próbuje swoich sił na trapowych podkładach, Hoodie coraz bardziej zbliża się ku popowi. I ma ku temu niesamowite predyspozycje. Flow opanował już do perfekcji, przyspieszenia są naturalne, ani na moment nie traci wrodzonego luzu i odrobiny cwaniactwa. Śpiewać też potrafi nie najgorzej, co po raz kolejny udowadnia na najnowszym mixtapie/darmowym albumie „Crew Cuts”. Więcej zalet? Jest dowcipny i chociaż w tekstach przeważa tematyka dotycząca dziewczyn tudzież wygrywania życia to potrafi zabłysnąć ciekawą linijką. Unika rapowania kompletnych głupot, co często zdarza się Millerowi.

Jeżeli dalej mamy trzymać się porównania do młodszego rapera z Pittsburgha to jego oczywistą domeną są świetne klipy. To samo tyczy się Hoodiego. Mixtape „Leap Year” z 2011 roku był promowany teledyskiem do zabawnego „Jamesa Franco” z powklejanymi wszędzie głowami tego aktora. Z „Crew Cuts” mamy już dwa teledyski. „Cake boy” przeznaczony głównie dla męskiego oka i pozytywny „Fame is for Assholes” z gościnnym udziałem Chiddy’ego.

Podsumowując, Hoodie to taki raper-kumpel, który opowie Ci o swoich miłosnych podbojach, pożartuje, ale znajdzie też chwilę na osobiste wyznania. Wciąż pozostaje w undergroundzie, mimo że powinno znaleźć się dla niego miejsce na głównej scenie.

Od czego zacząć? Ja najpierw sięgnąłem po „Leap Year”, który szybko przekonał mnie, żeby przysposobić sobie resztę jego materiałów.  I tak kolejna epka „All American” była bardzo przyjemna, tak samo jak jeszcze ciepłe „Crew Cuts”. Na poprzednich płytach też znajdziemy perełki, już na pierwszym krótkim materiale „Bagels and Beats” mamy kapitalne „Long Island Ice Tea”. Krótko mówiąc, łapcie wszystko, niezależnie w jakiej kolejności, ponieważ nie sposób Hoodie Allena nie polubić. 

DOWNLOAD ALBUMÓW
FACEBOOK

Mateusz Osiak

Dobry ze mnie chłopak, żaden odmieniec.