20 minut Skweru – Veron „Bootlegging”

Veron
Nie musisz wiedzieć, kim jest Veron. Wystarczy, że jego „Bootlegging” wychodzi w Skwerze. To mówi o tej płycie wszystko.

Jedną z akcji promocyjnych, zapowiadających „Bootlegging”, były wypowiedzi ludzi, którzy słyszeli wcześniej ten materiał. Co zrozumiałe, nie brakowało pochlebnych słów i zachęcania do sprawdzenia płyty tego „młodego, szczerego i utalentowanego chłopaka”. Nieco krytyczniej do tego projektu podeszli członkowie Palmer Eldritch – zarzucali warsztatowe braki czy wręcz prorokowali, że Veron w przyszłości będzie się tego materiału wstydził. A ja zapytam tak: czy kiedykolwiek Skwer stał MCs mocnymi w sztuce rapowania?

Bynajmniej nie chodzi o to, że Veron to słaby raper. Fakt – jego umiejętności może osiągnąć każdy, kto spędzi trochę czasu za mikrofonem. Tyle że jak wiesz, czym jest Skwer, to śmiejesz się słysząc ubóstwianie samego flow. Sięgając po materiały z tego labelu zdajesz sobie sprawę, że dostaniesz muzykę ambitną, trudniejszą, robioną przez gości, dla których treść jest ważniejsza. Oczywiście obecnie skwerowi raperzy udoskonalili swoje rzemiosło bądź eksplorują rejony nieznane w polskim rapie, jednak warto pamiętać o pierwszych, nagrywanych w spartańskich warunkach materiałach Kidda, które mimo swoich walorów tekstowych, niejednego odstraszyły jakością. Podobnie może być w przypadku „Bootleggingu”, który może zniechęcić swoją surową formą. Ale właśnie tak miało być.

Z Veronem wiele mnie łączy. Dobre stopnie w szkole, bycie w ekipie, która miała zawsze czas na piwo, ale też zawieszenie się w ciągle powtarzających się czynnościach czy to, że nasi kumple nie wyglądają jak zdolność kredytowa. Jak przystało na skwerowy materiał, sporo tu opisów nienapawającej optymizmem rzeczywistości  („Wiszę”) oraz niechęci do rapu (i jednoczesnego trwania przy nim). Jest także numer – chyba najlepszy – o tym, że Veronowi i Cruzowi się po prostu nic nie chce, więc krzyczą głośne: „NIE”, a także eksperymentalne próby na bicie Palmerów w „Twórcy”, które nie do końca przekonują. Zdecydowanie przystępniej brzmią natomiast produkcje Zaspała, jak zwykle elektroniczne  i niebywale chwytliwe.

Prawdą jest, że „Bootlegging” nie zapisze się w historii rapu. To niezły materiał, ale nie do katowania. Do przesłuchania, skonfrontowania się z przemyśleniami autora, odłożenia i wrócenia po jakimś  – niekoniecznie długim – czasie. Niemniej Veron to na tyle charakterystyczny i ciekawy gość, że warto dać mu te 20 minut na zaprezentowanie swoich poglądów.

Mateusz Osiak

Dobry ze mnie chłopak, żaden odmieniec.