Co znajdziemy w Credo? – Sławomir Zatwardnicki „Elementarz katolika”

unnamed

Podczas mszy świętej Credo wypowiadamy często mimochodem, myśląc o tym, jak dwie godziny później dorwiemy się do schabowego z mizerią. Sławomir Zatwardnicki tłumaczy, że z każdą częścią wyznania wiary spojone są prawdy Kościoła i nic w tych słowach nie zostało zostawione przypadkowi.

Z autorem „Elementarza katolika” miałem już do czynienia. W „Ateizmie urojonym” bezwzględnie punktował logikę Dawkinsa i Hitchensa, dwóch znanych piewców ateizmu. Sporo było tam zagadnień filozoficznych i teologicznych, przez co mnie – osobie bez należytej wiedzy – trudno było miejscami przekręcać kolejne strony. Niemniej, wiele z tego wyniosłem, jak jest tym razem?

Słowo „elementarz” wskazuje, że książka tyczyć się będzie podstawowych zagadnień wiary. I tak jest: najnowsze dzieło Sławomir Zatwardnicki dedykuje wiedzy, którą każdy katolik powinien mieć, ale nie zawsze ją rozumie. Wiele miejsca poświęcił tłumaczeniu tajemnicy Trójcy Świętej, dwóm naturom Jezusa, jak również zdanie po zdaniu analizuje słowa Credo i wyjaśnia rolę aniołów w naszym życiu. To fundamentalne prawdy wiary, jakie chrześcijanie oczywiście znają, jednak, gdyby doszło to dyskusji, z trudem potrafiliby dobrać odpowiednie argumenty.

Zatwardnicki podaje wszystko to w formie krótkich, kilkustronicowych felietonów, a zatem bardzo przystępnie. Używa też dość prostego języka, a dowcipami czy nawiązaniami do popkultury burzy naukową, teologiczną atmosferę. W rozdziale o poczęciu z Ducha Świętego prezentuje swoją wizję scenariusza filmowego i widzi w niej dialog Trójcy Świętej: „Wszyscy Trzej mówią jednocześnie, ale nie powoduje to chaosu znanego z politycznych debat z udziałem Stefana Niesiołowskiego; tu bowiem mówi się jednym głosem” (s. 70). Nawet „katolicy pierwszego stopnia”, czyli mniej więcej tacy jak ja, nie powinni mieć problemów z lekturą. Oczywiście czasami autorowi nie udaje się przekazanie czegoś prostym językiem i kumuluje obok siebie kilka cytatów czy miesza styl naukowy z kolokwializmami, przez co można pogubić się w jego rozważaniach, ale o wiele więcej mamy obrazowych opisów, w których np. przedstawianie Ducha Świętego jako gołębicy Zatwardnicki nazywa „ptacyfikowaniem”.

Nie jest to może katolickie must read ani idealne wyłożenie prawd wiary, ale na pewno autor potrafi zwrócić nam uwagę na sprawy często pomijane zarówno we własnych rozważaniach, jak i niedzielnych kazaniach. To książka, która może nie tyle poszerzy nam horyzonty, co pokaże, którym punktom przed naszymi oczami należy dokładniej się przyjrzeć. Wiedzy i oczytania Zatwardnickiego nie sposób podważać – lepiej z tego korzystać.

Jeżeli podoba Ci się to, co piszę i chcesz mi pomóc w utrzymaniu serwera, a przy okazji masz zamiar kupić sobie jakąś płytę – zrób to z mojego linku. Jak nie kupujesz płyt – dołącz do fanpage’a strony.

KUP PŁYTY Z PODZIEMIA I MAINSTREAMU NA PREORDER.PL

Mateusz Osiak

Dobry ze mnie chłopak, żaden odmieniec.