Dwa Hashtagi – Dwa Sławy „Ludzie sztosy”

dwa sławy
Dwa Sławy dbają o to, by uśmiech nie schodził z twarzy podczas odsłuchu „Ludzi sztosów”. Humor poprawia też co innego: wygląda na to, że w końcu ich rap zostanie należycie doceniony. I bardzo dobrze, bo zapracowali sobie na to.

Tych gości nie da się nie lubić. Nie chodzi już tylko o zabawne wersy i najlepsze hashtagi w Polsce, ale też o niezwykłą kreatywność, jeżeli chodzi o zapowiedzi koncertów czy o wrażenie, jakie pozostawiają po sobie w wywiadach. Ich poprzednia płyta, „Nie wiem, nie orientuję się”, była niezła, jednak brakowało jej hitów, a Sławy jeszcze nie potrafili tak przyciągnąć swoją osobowością. Gdy słyszane po raz wtóry żarty przestały śmieszyć, płytę zaczynał pokrywać coraz to większy kurz.

Punktem przełomowym dla łódzkich raperów okazał się gościnny występ w kawałku „W 3 dupy” na płycie Polskiego Karate. Astek i Radosny wygrali ten numer na wszystkich polach: pod względem flow, zabawnych linijek i historii. Od tamtej pory forma tylko wzrastała, co było widać przede wszystkim w singlach. Raperzy mieli coraz więcej pomysłów na wykorzystywanie podkładów, a że dostawali głównie znakomite, to hype na płytę narastał. „Ludzie sztosy” mieli zniszczyć scenę. I wszystkie te zapowiedzi zostały spełnione.

Nowa płyta, wydana tak jak poprzednia w Embryo Nagrania, przykuwa każdym elementem. Warsztatowo nie można Jarosławowi i Radosławowi niczego zarzucić: brzmią naturalnie na wszystkich bitach, mają wiele pomysłów, jak ciekawie wykorzystać swoje giętkie, często zmieniające się flow. Sama artykulacja mówi wiele o ich nastawieniu w poszczególnych kawałkach. Słychać, kiedy rzucają ironią i kpią ze wszystkich wokół, doskonale kładą nacisk na wybrane linijki, nie mają obaw przed przyspieszeniami, jak i długimi pauzami. Podziw budzą także wymyślane przez nich skojarzenia i dwuznaczności. Wegetarianka „ojebująca kaszankę”, tyczkarz, który „połyka tyczkę”, rymowanie „bulimii” do „lewatywy” tylko dlatego, że jedno i drugie „urywa dupę”, tak jak ich flow – to jedne z najzabawniejszych, ale też najprostszych do zrozumienia linijek. W numerze „Człowiek sztos” zapowiadają, że wyślą RapGenius na nowy hosting i pewnie wielu słuchaczy odesłali tam niejednokrotnie.

Tym razem ten humor nie powinien się znudzić po kilku odsłuchach, gdyż stoją za nim zazwyczaj ciekawe i w pełni wykorzystane przez raperów koncepty. Sławy komentują telewizyjne durnoty („Hate-watching”), naśmiewają się z podniosłych historii nagrywanych zwykle przez uliczników („O sportowcu, któremu nie wyszło”), rapują zwrotki o samogłoskach („SMGŁSK”) oraz o związkach („Kobiety sztosy”). Dzięki temu ten humor może przetrwać, tak samo jak pomysły Łony z „Końca żartów” czy dwuznaczne wersy Wankeja, których można słuchać setki razy, a zawsze powodują unoszenie kącików ust i nigdy się nie nudzą.

Od „Nie wiem, nie orientuję się” nowa płyta Astka i Rado różni się także bitami. Tutaj, poza kilkoma wyjątkami, banger pogania banger: jest newschoolowo pełną gębą. Marek Dulewicz i jego syn, DJ Flip, to być może nie najlepsi producenci w kraju i niektóre ich podkłady, szczególnie tego młodszego, brzmią podobnie, ale sztosów (na czele z doskonałym „Do ryma”), które na koncertach będą wyrywać z butów, tutaj nie brakuje. Świetnie dobrali zostali także goście: Quebonafide, JNR i Kasia Grzesiek (kapitalny refren), którzy nie tylko nie ustępują Sławom kroku i dopasowują się do ich rapu, ale wnoszą sporo dobrego do tego materiału.

Doprawdy, trudno tu znaleźć wyraźne minusy i oceniając ten krążek na gorąco cisną się stwierdzenia, że nic nie przebije „Ludzi sztosów”, a ta płyta to „klasyk w dniu premiery”. Cóż, oby ich żarty nigdy nie przestały nudzić, a Sławy zarobiły na nich kupę złotych. To prawdziwi ludzie sztosy, zatem niech jak najdłużej ich płyta gra w świadomości słuchaczy.

TOP7 RAPERÓW W POLSCE:
MES
ASTEK
RADO
ŁONA
RAS
ZEUS
BISZ

NA PEWNO NIE MA TU TOMBA

DWA SŁAWY SĄ NAJLEPSUJAK DOWCIP O BULDOGU:

Poszedł facet z buldogiem do parku, a tam odbywały się wyścigi hartów. Buldog mówi do faceta:
– Zapisz mnie proszę. na pewno wygram! Zobaczysz…
– Co ty buldog, nie dasz rady.
– Mówię ci, że dam. Proszę zapisz mnie.
Więc zapisał facet buldoga na wyścigi. Po chwili wszystkie psy stanęły na starcie, a wśród nich buldog. Sędzia dał znać, otworzyły się boksy i psy wystartowały. Pierwsze okrążenie i buldog przebiega linię mety ostatni. Właściciel zaniepokojony wydziera się z trybun:
– No i co? Jesteś ostatni!
– Spoko, spoko
Drugie okrążenie i pies znów przebiega przez metę na samym końcu. Facet się wydziera:
– Buldog, co jest?!
– spoko spoko
Przed ostatnim okrążeniem pies znów ostatni przebiegł linię mety. facet krzyczy:
– Buldog, co jest? Dasz radę?!
– Dam, spoko spoko
Na ostatniej prostej pies znów był najgorszy i przybiegł na metę ostatni. Po wyścigu podchodzi do niego pan:
– No i co? Mówiłeś, że dasz radę. Co jest buldog?

.

.

KURWA, NIE WIEM

W POLSCE TYLKO SŁAWY JAK LAIK

TA PŁYTA JEST TAK KOZACKA, ŻE NIE MAM SŁÓW, ŻEBY JĄ OPISAĆ. PIERWSZE 10/10 W HISTORII BLOGA. TOP10 POLSKIEGO RAPU. :BOWDOWN:

A jak serio chcecie recenzję, zamiast po prostu przesłuchać płytę, to zaznaczcie białe pole.

Mateusz Osiak

Dobry ze mnie chłopak, żaden odmieniec.

  • Okej, teraz się obrażam, bo miałem dokładnie taki sam pomysł na recenzję tej płyty :) Może nie jest to dla mnie 10/10, ale na początku roku wciąga nosem wszystko, co zostało wydane w poprzednim.

  • Zbigniew Andrzej Rafał

    Po kilkunastokrotnym odsłuchu jednak gorsza od zeszłorocznego mesa.ale i tak bardzo bardzo mocna płyta. 9/10 i zapowiada się bardzo mocny rapowo 2015