Jak to się zaczęło? – Agnieszka Korniejenko „Pełzająca wojna”

pełzająca wojna

Sytuacja na Ukrainie zmienia się z dnia na dzień, dlatego pisanie książki o tym konflikcie wydaje się być przedwczesne. Jednakże prócz walk zbrojnych toczy się równie istotna wojna informacyjna, w której dość łatwo było się pogubić, szczególnie jeżeli pod koniec zeszłego roku bardziej niż wydarzenia za naszą wschodnią granicą zajmowały nas Święta Bożego Narodzenia. To właśnie o tym, jak zaczęła się ta wojna oraz w które strony się „rozpełzła” pisze Agnieszka Korniejenko.

Wszystko zaczęło się od wstrzymania rozmów w sprawie traktatu stowarzyszeniowego Ukrainy z Unią Europejską. Rosja nie dała wydrzeć naszego wschodniego sąsiada ze swojej strefy wpływów i wymusiła przerwanie rozmów, które miały zbliżyć kraj rządzony wtedy przez Wiktora Janukowycza z Zachodem. Niezadowoleni, proeuropejsko nastawieni ludzie wyszli na kijowski Majdan, by protestować przeciwko tej decyzji. I wtedy krok po kroku konflikt zaczynał eskalować. W kilka tygodni pokojowe protesty zmieniły się w regularną wojnę, która trwa do dziś i o której wiemy sporo, a jednak wciąż zbyt mało.

Obie strony barykady mają swoich ludzi od propagandy, jedni i drudzy próbują przedstawiać swoje wersje wydarzeń, Zachód oczernia Rosję, Rosja umywa ręce. Gdzie leży prawda? Agnieszka Korniejenko nadaje kontekst wszystkim tym wydarzeniom. Pisze o Ukrainie podzielonej na europejski zachód i prorosyjski wschód, przedstawia sylwetki rządzących, wiele poświęca też sprawie gazu, która odgrywa istotną rolę w tej wojnie. U stóp rozkładu Ukrainy leżą bowiem te wszystkie czynniki, które jeden po drugim powodowały efekt domina i doprowadziły do tego, że nasi sąsiedzi zaczęli ginąć. W „Pełzającej wojnie” znajdziemy wiele ciągów przyczynowo-skutkowych, sprawiających, że ten konflikt tworzy logiczną, łatwą do zrozumienia całość.

Autorka przedstawia także sytuację Tatarów krymskich, rdzennych mieszkańców Krymu. Wokół nich w związku z proklamowaniem niepodległości przez ten półwysep narosło wiele mitów. Strona rosyjska twierdzi, że stoją oni ramię w ramię z Rosjanami stanowiącymi większą część tamtejszej ludności. Korniejenko, posługując się cytatami przywódców Tatarów, odkłamuje tę wersję i opisuje trudności życia tego prześladowanego i przesiedlanego narodu.

Z tej krótkiej niespełna 130-stronicowej publikacji dowiemy się także, kim jest Petro Poroszonko, obecny prezydent Ukrainy, który postanowił wyjść z cienia, okiełznał nieco swoje wielkie polityczne ambicje i pomaga swojej ojczyźnie. Zresztą nie jest on jedynym oligarchą czynnie uczestniczącym w konflikcie – znajdziemy inne szare eminencje w zarządzanych przez siebie miastach, które przeznaczają części swoich fortun, by bronić państwa przed podziałem na wschód i zachód.

Wreszcie wiele miejsca zostało poświęconemu Rosji, która od samego czasu jest zaangażowana w ten konflikt. Dlaczego aż tak zależy Kremlowi na podporządkowaniu Ukrainy? Dlaczego wolą nie przyznawać się do uczestnictwa w wojnie? Kiedy zapędy Putina zostaną zaspokojone?

Podobnych pytań możemy zadać wiele i mimo że kolejne odpowiedzi przynoszą codzienne wiadomości, to niewiadomych wcale nie ubywa. Agnieszka Korniejenko rozjaśniła nam początek tego konfliktu, jednak pewnie już teraz mogłaby napisać kolejną publikację, tym razem opisującą katastrofę malezyjskiego samolotu czy wkroczenia wojsk rosyjskich na Ukrainę. Początek już mamy, następne tomy zapewne powstanę i oby tylko materiałów do ich pisania wkrótce ubyło, a wszystko niech zakończy się happy endem.

Z egzemplarz podziękowania dla:

Wydawnictwo M

Mateusz Osiak

Dobry ze mnie chłopak, żaden odmieniec.