Malcolm Mackay „Lewis Winter musi umrzeć” [recenzja]

Lewis Winter musi umrzeć. Jak najszybciej. Zaczął działać na nie swoim terytorium, zaczął zgrywać ważniaka, chce wejść do pierwszej ligi. Ale nie ma tam dla niego miejsca. Ta część Glasgow jest zajęta przez Petera Jamiesona i Johna Younga. To oni wynajmują Caluma MacLeana, zabójcę na zamówienie, najlepszego w swoim fachu, żeby zlikwidował Wintera.
Malcolm Mackay wprowadza nas w świat szkockiej mafii. Robi to za pomocą krótkich zdań. I równoważników zdań. Jego styl jest sterylny, pozbawiony niepotrzebnych szczegółów, oszczędny. Pisarz tworzy coś w rodzaju poradnika. Dla morderców. Czasami jest jak ojciec pokazujący synowi firmę, którą ten wkrótce ma przejąć. Ostrzega przed błędami – tych można popełnić bardzo wiele, a każda wpadka oznacza albo więzienie, albo stratę pracodawców. Daje wskazówki, jak dobrze się przygotować, jak dysponować czasem, jak radzić sobie ze stresem. Analizuje też osobowości. Mordercy, który stara się być stuprocentowym profesjonalistą. Lewisa, który jest życiowym nieudacznikiem. Szefa mafii, który podejmuje niełatwe decyzje. Partnerki Lewisa, która jest nieco zaskoczona sytuacją…
Dość typowo, prawda? Chociaż styl Mackaya jest raczej unikatowy, a te proste, krótkie zdania intrygują, przyspieszają akcję i nie pozwalają na nudę, fabuła nie wychodzi poza ramy schematu. Przeciwko sobie walczą dwie grupy przestępcze. Jedna osoba następuje na odcisk mafii, trzeba ją zlikwidować. Zobaczymy, jak zareaguje druga strona. Brakuje głębi. Informacji o działalności gangsterów jest niewiele. Przeważają opisy przygotowań do morderstwa i zgłębianie psychiki kata. To interesujące, nawet niespotykane, gdyż o takich szczegółach i niuansach życia zabójcy rzadko się pisze. Ale trudno zbudować na tym powieść.

Zaintrygował mnie styl Mackaya. Dzięki niemu powieść się chłonie, wnika się w ciemną stronę Glasgow i wyostrza się zmysły razem z Calumem. Fabuła pozostawia jednak sporo do życzenia, zbyt wiele w niej niedopowiedzeń, zbyt wiele jednowymiarowych postaci, zbyt wiele przewidywalnych wydarzeń. „Lewis Winter musi umrzeć” to pierwsza część „Trylogii Glasgow” i trzeba wierzyć, że w następnych tomach Mackay rozwinie akcję i wykorzysta stworzony przez siebie potencjał. Bez tego ani rusz.
Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Akurat:

Mateusz Osiak

Dobry ze mnie chłopak, żaden odmieniec.