Marek Lasota „Wojtyła na podsłuchu” [recenzja]

Nie jestem z pokolenia JPII. Mimo że doskonale pamiętam ostatnią pielgrzymkę Papieża do Polski oraz jego śmierć i pogrzeb, nieuczciwe byłoby stwierdzenie, że Jan Paweł II znacząco wpłynął na moje życie. Byłem nieco zbyt młody, by zrozumieć, jaką ważną był postacią w historii świata. Już dawno postanowiłem, że muszę przybliżyć sobie jego nie tyle życiorys, bo ten znam na wylot, ile głoszone przez niego kazania. Książka Marka Lasoty była dla mnie idealną okazją, by poznać Karola Wojtyłę z innej perspektywy.

Gdy Papież umarł i wszyscy czekali na jego pogrzeb, ja leżałem chory w łóżku i poza czytaniem książek mogłem jedynie oglądać telewizję, gdzie na wszystkich kanałach pokazywano filmy poświęcone jego życiu oraz spoty z wybranymi cytatami z jego kazań. Nie byłem na tyle świadomy, by w pełni zrozumieć znaczenie słów: „Niech zstąpi Duch Twój! Niech zstąpi Duch Twój! I odnowi oblicze ziemi… tej ziemi!”. Dlatego w mojej głowie Karol Wojtyła jawił się zawsze jako Papież jeżdżący na nartach, pełen humoru i uśmiechu. W miarę jak pogłębiała się moja wiara, coraz bardziej doskwierał mi fakt, że nie wiem praktycznie nic o jego działalności w Kościele. Owszem, wiem, że był aktywny podczas Soboru Watykańskiego II, znam jego poglądy na rodzinę, mam podstawowe informacje, ale wszystko to za sprawą opracowań i słów księży lub dziennikarzy. Wstyd się przyznać, lecz poza wspólnym czytaniem na koloniach „Pamięci i tożsamości” nie znałem dzieł Jana Pawła II. Dlatego publikację Marka Lasoty, w której zawarte są niewydane wcześniej homilie i przemówienia, uznałem za dobry punkt wyjścia do zapoznawania się z twórczością właśnie kanonizowanego Polaka.

„Wojtyłę na podsłuchu” rozpoczyna obszerny wstęp autora, który pokazuje tło historyczne działalności Papieża. Ten opasły tom zawiera wypowiedzi Jana Pawła II z lat 1963-1972, toteż znajdziemy w nim przemówienia związane z Soborem Watykańskim II, z ważnymi dla Kościoła polskiego obchodami uroczystości Millenium Chrztu Polski, a także inne kazania okolicznościowe oraz listy pasterskie. To był trudny okres dla naszego Kościoła, który cierpliwie znosił prześladowania komunistów, w tym m.in. uwięzienie Prymasa Polski kard. Stefana Wyszyńskiego. Zresztą właśnie pracownicy SB przyczynili się do powstania tej książki – wszystkie wypowiedzi zostały nagrane, zapisane bądź wykradzione przez nich, a służyły głównie do inwigilowania przyszłego Papieża.

Z kazań wyłania się obraz człowieka niezwykle pokornego, podporządkowanego władzy kościelnej i ciepło wypowiadającego się zarówno o Prymasie Polski, jak i o zmarłym już wtedy Janie XXIII (nawiasem mówiąc, kanonizowanym razem z Janem Pawłem II). Biskup Wojtyła to teolog, kapłan oddany Kościołowi polskiemu oraz Matce Boskiej, ale również osoba, która doskonale trafia do zwykłych ludzi. Trudne i nie do końca zrozumiałe mogą być dla nas teksty teologiczne, ale gdy czytamy jego kazania dla młodzieży czy do mężczyzn pielgrzymujących na Jasną Górę, czujemy, za co pokochali go ludzie: za zrozumienie zwykłych, ludzkich spraw; za przekazywanie nam swoich, autentycznych, bliskich nam doświadczeń; za wskazywanie nam właściwej drogi i za motywowanie nas, byśmy podążali za Chrystusem.

„Wojtyła na podsłuchu” to niełatwa lektura. Może nas przytłaczać jej ogrom czy sam styl kazań, których zdecydowanie lepiej się słucha niż czyta. Spędzimy niejeden wieczór wczytując się w homilie skierowane do konkretnych osób w konkretnych sytuacjach, co bez znajomości kontekstu może być trudne. Niemniej po wnikliwym zapoznaniu się z tą publikacją nasz Papież stanie się bardziej „nasz”. Przyznam, iż był to dla mnie niełatwy punkt wyjścia, jednak trzymając się swojego postanowienia, będę dalej sięgał po słowa świętego Polaka, a teksty zebrane przez Marka Lasotę pomogły mi poznać Jana Pawła II z innej strony, niż znałem go do tej pory.

Mateusz Osiak

Dobry ze mnie chłopak, żaden odmieniec.