N. K. Jemisin „Zabójczy księżyc” [recenzja]

Wielkim fanem fantasy nigdy nie byłem. Sądzę, że to przez ograniczającą mnie wyobraźnię, która musi wznieść się na wyżyny, aby zrekonstruować w umyśle całkowicie wymyślony świat. Z tego powodu dość długo aklimatyzowałem się w rzeczywistości wykreowanej przez N.K. Jemisin w „Zabójczym księżycu”, jednak kiedy oswoiłem się już ze wszystkimi nazwami własnymi oraz życiem codziennym Gujaarehu, lektura wydanej w Wydawnictwie Akurat powieści stała się niezwykle przyjemna. 

Władzę w Gujaareh pełnią dwie instytucje. Pierwszą jest Książę – uznawany za inkarnację bogini Hananji, drugą – i chyba ważniejszą – Hetawa, czyli duchowe przywództwo tego państwa-miasta. Kapłani Hetawy to darzeni ogromnym szacunkiem, ale też budzący strach Zbieracze. Ich zadaniem jest, krótko mówiąc, wysyłanie ludzi na drugi świat, do krainy wiecznego snu, do miejsca, gdzie ich dusza zazna spokoju. Spokoju, który stanowi największe prawo w Gujaareh. Władze sąsiedniej, zdecydowanie mniej pobożnej Kisui uważają to za zwykłe mordowanie ludzi, czasami niewygodnych bądź zawadzających władzy. Zbieracz Ehiru zostaje mentorem praktykanta Nijiriego. Jeden z jego zbiorów kończy się niepowodzeniem i od tej pory jest nękany przez wizję, chęć odpokutowania winy, a także zostaje uwikłany w polityczną intrygę. Coraz częściej zaczyna mówić się o wojnie między Gujaarehem i Kisuą, a Hetawa również przeżywa kryzys. 

Jemisin na podstawie wielu ziemskich mitologii stworzyła nowy świat, aczkolwiek niekiedy bliski naszemu. Chęć władzy przyćmiewa moralność, a zbrodnia usprawiedliwiana jest wyższą koniecznością. Wszechobecna korupcja i zepsucie dotykają nawet niektórych dostojników Hetawy. Niewierni, mimo argumentów i perswazji, często naigrawają się z wyznawców Hananji. Razić może jedynie promowanie przez autorkę, opisywaną przez wydawcę jako aktywna feministka, homoseksualizmu i eutanazji. 

Istotną rolę odgrywa w powieści sen. Zazwyczaj w tym stanie do ludzi przychodzą kapłani, by zebrać senną krew – dość istotną dla funkcjonowania miasta substancję. Autorka przyznaje się tu – podobnie jak wcześniej otwarcie mówi o inspiracji starożytnym Egiptem – do czerpania z psychologii Zygmunta Freuda. 

„Zabójczy księżyc” to pierwszy tom dylogii „Sen o krwi” (drugi nie został jeszcze przetłumaczony na polski), nominowany do Nagrody Nebula oraz World Fantasy Award. Okiem kompletnego laika: wciągnąłem się i jestem ciekaw, cóż autorka przygotowała w drugim tomie. Z jednej strony może być to przelotne zainteresowaniem gatunkiem, ale z drugiej – skoro czytelnika kompletnie innej literatury zaintrygowała ta pozycja, to chyba coś w niej jest, prawda? 


Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Akurat oraz Business & Culture.

Mateusz Osiak

Dobry ze mnie chłopak, żaden odmieniec.