Niechciany – Kecaj „Dorośli faceci wiedzą, co jest ważne”

Nie tylko pod względem tytułu to najlepsza płyta Kecaja.

Kecaj nie ma złudzeń co do swojej kariery i już w pierwszym kawałku rapuje: „Scena była niegotowa? Była w każdym calu. To ludzie tworzą scenę i mnie na niej nie chciano”. W kolejnym utworze na ten sam temat pisze: „Bo nie jestem takim łatwym, by pie**olić to i odejść, gdy pół życia poświęciłeś, by wyrażać siebie słowem”. Oj tak, na tym mixtapie bywa gorzko i ciężko. Zresztą, jeśli znacie Kecaja choćby z „Ligi niezwykłych dżentelmenów” to powinniście wiedzieć, że jemu zawsze chodzi o coś, a tym czymś zwykle nie jest rozweselanie słuchaczy.

Sam tytuł tej płyty – „Dojrzali faceci wiedzą, co jest ważne” – sporo o niej mówi. Kecaj nie zamierza szukać poklasku, chce przekazać to i owo, na coś ponarzekać, podsumować pewne etapy w swoim życiu. To męski rap – nie taki, jaki znamy z kawałków PRO8L3Mu, bo próżno szukać tu hedonistycznych zapędów i prób bycia samcem alfa. Kecaj schodzi o wiele głębiej, przy czym, w porównaniu z „Ligą…”, robi w to w bardzo przystępny, jasny, o wiele mniej filozoficzny sposób. Być może to dobór bitów, które znalazły się wcześniej na płytach Atmosphere, wpływa na odbiór tego albumu. Jest – paradoksalnie, bo przecież Slug i Ant nie tworzą radosnej muzyki – lżej i to do tego stopnia, że Kecaj pozwala sobie nawet na pełny ironii kawałek „Szlugi i broń dla wszystkich”, a także przewrotny storytelling „Jakie to piękne!”, który jest narracyjną mieszanką „Biznesmena” i „Ballady o szlachetnym czorcie” Łony.

Do tej pory największą według mnie zaletą Kecaja był jego niski, spokojny, dominujący nad podkładami głos, teraz dołożył do tego o wiele bardziej przekonujące teksty i dobrał lepsze podkłady. I tak jak do tej pory uważałem go za solidnego, choć niewybijającego się ponad przeciętność rapera, tak teraz zaczyna się znajdować zdecydowanie nad kreską. I wreszcie dostarczył numerów, do których z pewnością wrócę.

Download: http://skwer.org/produkcje

 

Mateusz Osiak

Dobry ze mnie chłopak, żaden odmieniec.