Państwo Islamskie od środka – Petra Ramsauer „Pokolenie dżihadu”

petraramsauer

Niestety, „Pokolenie dżihadu” Petry Ramsauer to książka na czasie. Niestety, nieprędko się zdezaktualizuje.

Boję się ostatnio wchodzić na Twittera i portale informacyjne. Co chwilę ktoś donosi o kolejnym zamachu, o kolejnym samobójcy, który wysadził się w imię Allaha, o kolejnej masowej egzekucji chrześcijan na Bliskim Wschodzie, o kamieniowaniach, o uciętych głowach, o zabijaniu niewinnych osób. To przerażające, niewyobrażalne, okrutne. Z drugiej strony widać, jak spowszedniały ludziom te doniesienia: jeżeli coś nie dzieje się w Europie, nikogo to nie obchodzi. Problem w tym, że Stary Kontynent doświadcza coraz większych tragedii – to budzi strach, najczęściej krótkotrwały, ale strach. Zaczynamy zastanawiać się, czy problem tzw. Państwa Islamskiego i terroryzmu da się zwalczyć, czy ta bitwa nie została już przegrana, czy pewnego dnia po prostu nie obudzimy się w islamskim świecie.

Petra Ramsauer w swojej najnowszej książce opisując mechanizmy działające w tzw. Państwie Islamskim stara się wytłumaczyć nam przyczyny całej tej sytuacji. Nie szuka ich co prawda tak głęboko, jak Adam Curtis w „Bitter Lake”, który cofał się do interwencji ZSRS w Afganistanie, ani nie wraca do wojen wypowiedzianych przez Busha – Ramsauer prezentuje obraz tego, co dzieje się w tzw. Państwie Islamskim w chwili obecnej. Opowiada o niezwykle ważnej roli islamskich propagandystów, którzy zwabiają młode, zazwyczaj zagubione i odizolowane osoby. O tym, jak wielki spotyka ich zawód, kiedy okazuje się, że nie maja zbyt wiele do powiedzenia w szeregach islamskiej armii i jak są szkoleni na potencjalnych zamachowców. O tym, jak nowo zwerbowani w ISIS chwalą się swoimi pierwszymi morderstwami, pozując do zdjęć z karabinami obok swoich ofiar. O tym, jak często wracają do Europy – z rozbitą psychiką, ze strachem przed zemstą wojowników Allaha, z przeszłością, której nigdy nie wymażą z życiorysu.

Trudno w skrócie pisać o tej książce, dlatego że skomplikowanych procesów, które doprowadziły do powstania tzw. Państwa Islamskiego, nie da się streścić w kilkuset słowach. Trzeba je rozebrać na czynniki pierwsze, tak jak robi to autorka. Warto zacząć od samej definicji dżihadu, która została zmieniona przez wybiórcze traktowanie Koranu. To przestała być „wewnętrzna walka człowieka o prowadzenie uczciwego i prawego życia, przeciwstawiania się różnym pokusom, które mogą sprowadzić jednostkę z cnotliwej drogi”, a zaczęło nim być eksterminowanie wszystkich niewierzących i sprzeczających się z jedyną słuszną doktryną, jaką kieruje się dana grupa islamistów. Należy pamiętać także o tym, że i wśród muzułmanów nie brakuje przeróżnych odłamów, które inaczej interpretują Koran. Większość konfliktów rozwiązywanych jest najprostszym możliwym sposobem – wzajemnym mordowaniem się.

Kolejnym ważnym elementem są motywy wstępowania nowych ludzi w szeregi ISIS. To najczęściej samotność, chęć zaimponowania rówieśnikom, szukanie grupy społecznej czy po prostu odnalezienie sensu życia. Magnesem dla młodych mężczyzn jest też obiecywana wolność seksualna – możliwość wyboru małżonki czy zwykłe, prymitywne zaspokojenie popędu. Ramsauer wspomina, że w tym celu wprowadzono nieludzkie „Rozporządzenie o czasowych małżeństwach”, pozwalające na branie sobie małżonki na kilka godzin, co jest niemalże równoznaczne z legalizacją gwałtów. Samotne kobiety przyciągane są na podobnej zasadzie – im obiecuje się męża, który spłodzi potomstwo, dzięki czemu dostaną możliwość stworzenia własnej rodziny.

W kreowaniu tych iluzji niezwykle ważna jest propaganda i w tym dżihadyści doszli do perfekcji. Udaje im się manipulować psychiką ludzi, którzy interesują się islamem, dość szybko przeciągają ich na swoją stronę. Propagandyści działają zazwyczaj internetowo, wymieniając maile, zakładając portale, zamieszczając na nich zdjęcia. Ramsauer pisze o tym, że powstała spora ilość publikacji ze wskazówkami dotyczących tego, jak zwerbować potencjalnego wojownika. Wspomina też o tym, jak już w samym tzw. Państwie Islamskim władze starają się upiększać rzeczywistość; to propaganda porównywalna z tym, której doświadczyli ludzie zamieszkujący kraje komunistyczne.

Można by tak długo, lepiej jednak od razu „przesiąść się” na „Pokolenie dżihadu”, w którym Petra Ramsauer skrupulatnie i łopatologicznie wyjaśnia nam działanie tzw. Państwa Islamskiego. Momentami ta publikacja przeraża tym, jak bestialsko działa ISIS, ale również tym, jak łatwowierni są ludzie dołączający do terrorystycznych ugrupowań. Życzyłbym sobie, żeby „Pokolenie dżihadu” przestało być potrzebne i aktualne, jednak na to się nie zanosi, dlatego warto po nie sięgnąć i dowiedzieć się czegoś o świecie, w którym przyszło nam żyć.

Mateusz Osiak

Dobry ze mnie chłopak, żaden odmieniec.