Paweł Lisicki „Kto zabił Jezusa?” [recenzja]

Paweł Lisicki w tytule swojej najnowszej książki pyta: „Kto zabił Jezusa?”. Ludzie przewrażliwieni na punkcie wiary mogliby zinterpretować to pytanie jako kontrowersyjne i prowokacyjne. Dla innych odpowiedź byłaby jasna: to Piłat, zmuszony przez arcykapłanów i żydowski lud, wydał wyrok, skazujący Jezusa na śmierć krzyżową. Jeżeli ktoś chciałby podejść do pytania głębiej tudzież bardziej filozoficznie mógłby odpowiedzieć: „To ja, grzesząc, zabijam Jezusa każdego dnia”. Ale nie o duchowe rozważania chodzi redaktorowi naczelnemu tygodnika „Do Rzeczy”.

„Kto zabił Jezusa?” to historyczna rozprawa, opowiadająca nam o realiach czasów Chrystusa. Lisicki, który eksponuje swoją niezwykłą wiedzę popartą przeczytaniem setek pism – zarówno tych starożytnych jak i współczesnych – przybliża nam wszystkie szczegóły życia antycznego Izraela. Autor przebrnął przez świadectwa, dokumenty i listy, wyciągając z nich nieprawdopodobną ilość informacji na temat Rzymian okupujących Kanaan, a także o samych rządzących ówczesnym Izraelem – opisy stronnictw religijnych zawierają olbrzymią ilość wiadomości na temat uprawianej przez nich polityki oraz o konfliktach między samymi frakcjami religijnymi.

Mnie szczególnie zachwyca jednak coś innego – interpretacja słów Ewangelii. Chociaż codziennie czytam Pismo, które wciąż ma dla mnie nowe przesłanie i które raz za razem potrafi mnie zaskoczyć, to w życiu nie przypuszczałbym, że można z Niego wyciągnąć szczegóły, które prezentuje Lisicki w „Kto zabił Jezusa?”. Ustalanie daty powstania Ewangelii na podstawie użycia tych lub innych słów albo spowodowane brakiem tego czy innego imienia na początku wprawiło mnie w osłupienie. Skrupulatna interpretacja nawet pojedynczych wyrazów i zwrotów pozwala wyciągnąć daleko idące wnioski i te prezentuje nam autor dramatu „Jazon” w przystępny i ciekawy sposób, rozprawiając się z wieloma innymi egzegetami i „egzegetami”, którzy np. uniewinniali wagę udziału Żydów w procesie Jezusa… istnieniem  Holocaustu.

Jedyne trudności w lekturze „Kto zabił Jezusa?” może sprawić przytłaczająca ilość cytatów z innych książek dotyczącego tego tematu. Z jednej strony to dobrze, że Lisicki wypunktował wszystkie nierzetelne tezy, z drugiej strony czasami bardziej książka przypomina zestawienie tez różnych egzegetów niż książkę autorstwa jednego z nich.

Najnowsza pozycja Pawła Lisickiego na pewno może być za ciężka dla zwykłego czytelnika, który z naukową publicystyką za często się nie styka, jednak parafrazując i rozszerzając słowa Waldemara Łysiaka z tyłu książki: Jeżeli jesteś wyznawcą Chrystusa powinieneś przeczytać tę książkę, by dowiedzieć się czegoś więcej o czasach, w których żył Zbawiciel i przekonać się, jak misternie skonstruowane jest Pismo Święte. Jeżeli w Chrystusa nie wierzysz, przeczytaj tę książkę, by dowiedzieć się czegoś więcej o zawiłości czasów Izraela sprzed dwóch tysięcy lat i przekonać się jak naprawdę wyglądała historyczna postać Jezusa.

Za recenzencki egzemplarz książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu M i zachęcam do nabycia „Kto zabił Jezusa?” na TEJ STRONIE.

Mateusz Osiak

Dobry ze mnie chłopak, żaden odmieniec.