Peter Higgins „Czerwony golem” [recenzja]

Peter Higgins namieszał swoim debiutem tak, że nie mam pojęcia od czego zacząć tę recenzję. Od porównania „Czerwonego golema” z „Rokiem 1984”? Od opisania miejsca, w którym brytyjski pisarz usytuował swoją powieść? Czy od samej fabuły, łączącej przeróżne gatunki literackie? Wydawnictwo Akurat przygotowało nam niezwykle wciągającą lekturę.

Zatem po kolei: główny bohater – śledczy Wissarion Łom – zostaje wezwany do Mirgorodu, by rozbić siatkę rewolucjonistów i złapać ich przywódcę, Józefa Kantora. Imiona bohaterów, nazwa miasta oraz okładka, na której widnieje sierp i młot na czerwonym tle, budzi jednoznaczne skojarzenia – Związek Sowiecki, brutalny komunizm sprzed kilku dekad, prześladowania ludzi i tak dalej… A jednak akcja toczy się we Właści, a stolicą tego wyimaginowanego, totalitarnego państwa jest Mirgorod. Imperium to funkcjonuje dokładnie tak samo jak ZSRS – czyli z polityczną policją, szpiegowaniem i zastraszaniem obywateli, masowymi mordami cywilów. Prowadzi też wojnę z Archipelagiem. (Tu następne skojarzenie: totalitarne i wymyślone państwo przywodzi na myśl „Roki 1984” George’a Orwella).

Interesujący jest fakt, że Higgins dodał do swojej powieści elementy fantastyczne. Ulicami maszerują golemowie, z nieba spadają aniołowie, których martwe ciała Właść wykorzystuje, by jeszcze bardziej kontrolować ludzi. Kolejną intrygującą rzeczą jest Pollandor, czyli alternatywny świat zaczynający się psuć i oddziaływać na teraźniejszość… Prosta, kryminalne intryga szybko przeradza się w walkę o ratowanie całej planety.

Niestety, „Czerwony golem” nie jest pozbawiony wad. Mimo pięknych opisów, w których autor personifikuje deszcz i barwnymi słowami przedstawia nam pejzaże Mirgorodu, mamy wiele niedopowiedzeń i luk w fabule. Powieść, choć miejscami zaczyna porywać, ma miejsca słabsze, nieco wybijające nas z tropu,  a czasami wręcz nielogiczne. Niemniej jednak debiut Higginsa należy uznać za udany.

Odpowiedzi na wszystkie pytania związane z historią śledczego Łoma otrzymamy dopiero w drugim tomie, która do polskich księgarń trafi w listopadzie 2014 roku. Miejmy nadzieję, że Brytyjczykowi uda się załatać fabułę i wykorzystać potencjał zawarty w wykreowanym przez niego świecie.

Mateusz Osiak

Dobry ze mnie chłopak, żaden odmieniec.