Przerażająca prawda – Sarah Lotz „Troje”

W różnych miejscach świata tego samego dnia, o tej samej porze dochodzi do czterech katastrof samolotów pasażerskich. Przyczyny każdej z nich są inne, jednak skutek ten sam – giną wszyscy pasażerowie poza trojgiem dzieci. Świat ogarnia panika…

Sarah Lotz napisała książkę w książce. „Troje” to reportaż Elspeth Martins „Czarny Czwartek: Od katastrofy do spisku”, który jest zbiorem relacji świadków, rodzin ofiar, bliskich ocalałych, śledczych, a także materiałów prasowych czy rozmów w komunikatorze internetowym oraz na forum. Wszystkie dotyczą tego, co stało się w Czarny Czwartek 12 stycznia 2012 roku: czterech wielkich tragedii, które wstrząsnęły światem oraz ich skutków, które kompletnie ten świat zmieniły.

Troje ocalałych dzieci szybko znalazło się w centrum zainteresowania mediów, paparazzi nachodzili ich domy, powstawało coraz więcej teorii spiskowych, które zyskiwały tłumy zwolenników. A tak napięta sytuacja nie mogła doprowadzić do niczego dobrego…

Konstruując powieść, autorka musiała się nieźle napracować. Najpierw tworząc cztery różne katastrofy, następnie dziesiątki postaci, które opowiadają swoje historie Elspeth Martins. Każda z nich ma własną osobowość, często możemy poznać je naprawdę dobrze, czy to ze względu na specyficzny język, czy to na wtrącane przez nie anegdotki. Najbardziej rozwinięte są naturalnie wątki bliskich osób dzieci, które przeżyły katastrofy: Paula Craddocka, opiekującego się Jess, córką swojego tragicznie zmarłego brata, Lillian Small, babcię Bobby’ego oraz Chiyoko, kuzynkę Hiro, która spędza w sieci godziny, rozmawiając ze swoim internetowym przyjacielem. Wokół nich kręci się cała fabuła – tak pogmatwana, że aż zatrważająco prawdziwa.

Nie dziwi, że Czarny Czwartek stał się medialnym numerem jeden, za każdą informację o ocalałych gazety były w stanie płacić ogromne sumy, a telewizje śniadaniowe chciały gościć ich i żerować na ich prywatnym życiu; nie dziwi, że przy okazji takiego wydarzenia można nakręcić niejedną aferę. To wręcz naturalne, że świat nastawiony na zysk nie da spokoju cudownie ocalałym dzieciakom, tylko zrobi z nich ikony.

Tak samo nie dziwi, że w szybkim czasie powstało wiele teorii spiskowych. Od ataków obcych, przez rządowy spisek, aż do nazwania trojga dzieci, które przeżyły katastrofę, Jeźdźcami Apokalipsy i rozpoczęcia poszukiwania czwartego. Ani że w takie pozornie udowodnione i „pewne” informacje uwierzyły masy ludzi, które gotowe były stworzyć własną religię, przynosząc twórcom „kościołów” olbrzymie zyski. Nie dziwi, że sytuacja polityczna również zmieniła się po tych katastrofach.

Tyle że ten nasz brak zdziwienia potwierdza, iż Sarah Lotz opisała naszą rzeczywistość w sposób doskonały, że w piersiach jej postaci biją prawdziwe serca, a my czytając gazetę możemy trafić na artykuły podobne do tych z reportażu Martins. Dlatego chłoniemy „Troje”. Bo to nasza rzeczywistość – podatna na manipulacje, szukająca sensacji, grzebiąca w świeżych ranach i ciekawa ludzkich tragedii.

Kończąc ten tekst czuję, że napisałem zbyt mało, autorce należy się o wiele więcej pochwał zarówno za stworzenie wciągającej fabuły, jak i za genialną formę, dzięki której wydarzenia związane z Czarnym Czwartkiem stają się jeszcze bardziej rzeczywiste. Czuję, że każdy kolejny aspekt zasługuje na długi akapit, że pominąłem wiele istotnych informacji, że nie skupiłem się na bohaterach, że nie wspomniałem o czterech charakterystycznych miejscach tragedii etc. I to kolejna genialna zaleta „Trojga” – dostarcza nam naprawdę wiele materiału do przemyśleń, które można by zebrać… w kolejnej książce. Już dawno nie miałem w głowie takiego mętliku, więc chapeau bas dla autorki, która szturmem zdobyła wydawnicze rynki – co też nie dziwi, bo „Troje” to nie powiew, a wielki podmuch świeżości.

Za egzemplarz dziękuję:

PS Należy pochwalić również genialną promocję książki. Najpierw blogerzy w czarnych kopertach dostali pierwszy rozdział książki, następnie również w czarnej kopercie całą książkę, która – przez pomalowane na czarno brzegi stron – wygląda świetnie. Autorka bloga „Kącik z książką” pokazuje też, że na Targach Książki w Warszawie rozdawano gazetkę dot. „Trojga” (ZOBACZ). Świetna akcja promocyjna, brawo!

Mateusz Osiak

Dobry ze mnie chłopak, żaden odmieniec.